Człowiek lubi rozumieć

Rozmowa miesiąca

Większość z nas jest przekonana, że świetnie rozumie to, co czuje. Ponadto wierzymy, że potrafimy rozgryźć, co przeżywają nasi przyjaciele, życiowi partnerzy. Szereg nieporozumień w komunikacji damsko-męskiej tłumaczymy często brakiem chęci zrozumienia ze strony partnera, jego niezaangażowaniem czy niedostępnością. Może jednak warto poznać pewne różnice, nie do końca od nas zależne, które pozwolą wyjaśnić wiele niepotrzebnych konfliktów? Z dr. Maciejem Janowskim z Zakładu Psychologii Ogólnej wydziału Psychologii i Pedagogiki Uniwersytetu Śląskiego rozmawiała Agnieszka Turska.

AGNIESZKA TURSKA: Potoczna obserwacja nasuwa wniosek, że kobiety inaczej przeżywają emocje niż mężczyźni. Czy są emocje, które odczuwamy bardzo podobnie? Można by rzec emocje "uniwersalne"...

MACIEJ JANOWSKI: Moim zdaniem wszystkie emocje przeżywamy tak samo. Nie jesteśmy w stanie w żaden sposób stwierdzić, jakie są różnice w przeżywaniu emocji przez kobiety i mężczyzn. To wymagałoby wejścia raz w skórę kobiety, innym razem mężczyzny i najzwyczajniejszego porównania. Oczywiście jest to niemożliwe. Jedyne o czym możemy mówić to o pewnych parametrach emocji: pobudliwość emocjonalna czy długość utrzymywania się danego stanu afektywnego. Natomiast jeśli myślimy tylko o tym, jak jest dana emocja przeżywana, to ja bym się nie podjął wskazania jakichkolwiek różnic.

A co z biologią…?

Rzeczywiście są koncepcje, które różnice płciowe w przeżywaniu i ekspresji emocji uzasadniają odmienną budową męskiego i żeńskiego mózgu. Ja nie tyle się z tym zgadzam, co wierzę tym badaczom… Niestety nie mam możliwości empirycznego sprawdzenia zasadności tych teorii. Są badania, które mówią, że mózg mężczyzny jest bardziej zlateralizowany i to wydaje się być sensowne, jeśli wziąć pod uwagę różnice, na jakie wskazuje się pomiędzy kobietami i mężczyznami. Mówi się, przykładowo, że kobietom łatwiej rozpoznawać emocje - zarówno cudze, jak i swoje. Naukowcy sugerują, że jest to wynik większej liczby połączeń tworzących ciało modzelowate - łącznik pomiędzy obiema półkulami. Oznacza to, że między ośrodkami emocjonalnymi i werbalnymi następuje wymiana większej ilości informacji. Natomiast u mężczyzn mózg jest bardziej wyspecjalizowany, istnieje mniej połączeń pomiędzy ośrodkami w półkulach, stąd trudniej im nazwać to, co czują.

A zatem może jednak pokusi się Pan o wskazanie konkretnych różnic?

Przyjmuje się, że kobiety są bardziej emocjonalne, że łatwiej reagują emocjami. Czy tak jest? Trudno mi stwierdzić to jednoznacznie. W obszarze psychologii jest wiele stereotypów. Obecnie prowadzę ze studentami badania na temat tego, czy kobietom w ogóle jest łatwiej kojarzyć pewne fakty w kategoriach emocjonalnych, bo to wydawałoby się logiczne, biorąc pod uwagę różnice w budowie i organizacji męskiego i żeńskiego mózgu. Wedle badaczy kobiety mają większą dostępność kategorii emocjonalnych, a mężczyźni logicznych. Czy to prawda? Mam nadzieję, że za trzy miesiące będę mógł powiedzieć coś więcej.

Kobiety więcej i częściej mówią o emocjach. To jest uwarunkowane być może po części biologicznie, a na pewno w dużej mierze kulturowo. Ponadto kobieta nie tylko chce mówić o emocjach, ale również chce o nich słuchać. Jest bardziej nastawiona na ludzi. Mężczyzna bardziej ukierunkowany jest na problemy i jeżeli już mówi o emocjach, to stara się je ujmować właśnie w kategoriach konkretów.

Jakie ma to przełożenie na nasze codzienne życie?

Efekty są takie, że dochodzi czasami do nieporozumień. Szczególnie to widać w przypadku miłości. Na początku, gdy oboje są bardzo zakochani, to mówią sobie po 300 razy na dzień "kocham cię". Kiedy jednak ta emocja trochę opadnie, to kobieta nadal chce słyszeć i mówić o uczuciu, a mężczyzna już wtedy taki chętny nie jest. Stąd już tylko krok do poważnych sytuacji konfliktowych… Weźmy jako przykład sytuację, gdy kobieta sama jeszcze nie potrafi rozpoznać, co się z nią dzieje. Gdy zbliża się grypa i partnerka czuje, że coś jest nie w porządku, to idzie o tym zakomunikować swojemu mężczyźnie. Mówi mu "źle się czuję". Mężczyzna nastawiony problemowo z pewnością będzie chciał się dowiedzieć, co konkretnie się z nią dzieje. Ona zapewne odpowie, że "jakoś tak się źle czuje". On wymaga konkretnej odpowiedzi: czy boli ją głowa, mdli, czuje się osłabiona. Skutek jest taki, że po podobnej rozmowie oboje się od siebie odsuwają, bo kobieta czuje się odtrącona. Kiedy pytam studentów, czego kobieta oczekuje w takiej sytuacji, to zazwyczaj pada odpowiedź, że należy ją przytulić, pocieszyć, powiedzieć że wszystko będzie dobrze. Natomiast właśnie przez to, że mężczyzna jest nastawiony problemowo to chce konkretnie uchwycić, z czego wynika złe samopoczucie partnerki i zaradzić temu problemowi - odesłać do lekarza, podać lekarstwo. On też jest niezadowolony, że kobieta zawraca mu głowę, a sama nie wie czym.

Ma Pan jakąś receptę na tego rodzaju konflikty?

Receptę może nie, ale małą podpowiedź. Mężczyznom poradziłbym, by starali się większą uwagę zwracać na emocje i mówić o nich. Mężczyźni mają większą tendencję do tego by wyrażać emocje przez działanie. Obserwuję to również w swoim życiu. Kiedy wykonam jakąś pracę w domu, to traktuję ją jako wyraz mojego zaangażowania. Jeśli bawię się z synem, to dla mnie jest jasne, że w ten sposób wyrażam miłość. Natomiast trzeba mieć świadomość, że czasem należy wykroczyć poza czyste konkrety i zwyczajnie nazwać to, co się czuje. Szczególnie jeśli są to emocje pozytywne.

Kobietom poradziłbym, aby trochę się pogodziły z tym, że ich mężczyzna bardzo często wyraża swoje zaangażowanie poprzez czyny. I to na pewno nie ujmuje nic z tego uczucia!

Profesor Dariusz Galasiński, autor książki Mężczyźni i język emocji na podstawie przeprowadzonych przez siebie wywiadów z mężczyznami stawia tezę, że jedyne, co wpływa na mniejszą ekspresję emocjonalną u mężczyzn to presja społeczna i wymagania otoczenia. Profesor zwraca uwagę, że mężczyźni nie mają problemów z opisywaniem tego, co czują po narodzinach syna czy śmierci rodziców. Jednak dominujący model męskości w naszym społeczeństwie nakazuje im zachować twarz pokerzysty praktycznie w każdej sytuacji.

Myślę, że taka teza wymaga rozległych badań międzykulturowych. Na pewno wpływ społeczny ma ogromne znaczenie, to jest niezwykle mocny czynnik. Chyba nikt nie odważy się powiedzieć, że różnice międzypłciowe w obszarze emocji są uwarunkowane wyłącznie biologicznie. Warto zwrócić uwagę na czynnik spontaniczności. Jeżeli mężczyzna ma jakąś konkretną sprawę, potrafi ująć to w kategoriach problemu. Jest w stanie opisać co w związku z tym czuje. Natomiast te typowe różnice, o których wspomniałem, wiązałyby się z takim spontanicznym ujawnianiem stanów emocjonalnych w naturalnych, życiowych sytuacjach, które tak naprawdę nie wymagają tego, by mówić o emocjach.

Czy te role są rzeczywiście tak mocno ukształtowane w naszym społeczeństwie?

Żyjemy w takich czasach, że chyba role społeczne ulegają stopniowej zmianie. W społeczeństwie tradycyjnym w większości była dominacja męska - role były jasno określone i to mężczyzna musiał być twardy, nie zwracać zbyt dużej uwagi na swoje emocje - nie tylko te pozytywne, ale także na ból czy cierpienie. Ci, którzy mdleli w walce po jednym zadraśnięciu byli na straconej pozycji. Natomiast kobiecie przyzwalano na emocjonalność, bo miała być ona słabą istotą, którą mężczyzna zdobywa i chroni.

Obecnie to się zmienia. Obserwujemy swego rodzaju modę na bycie jak najbardziej prospołecznym. Z tym wiąże się również określona postawa emocjonalna. Myślę, że w tym względzie mężczyźni mogą się czuć trochę odrzucani przez psychologię. Mają tendencję do tego, by emocje ukrywać, by nie być wylewnymi, jednak otrzymują z zewnątrz informację sprzeczną z taką tendencją - mów o swoich emocjach, bądź nastawiony na ludzi. To jest teraz bardzo mocno promowane w psychologii. Badania potwierdzają, że mężczyzna jest zagubiony w swojej roli, że nie potrafi się odnaleźć. Z jednej strony otrzymuje informację, że nie musi być takim twardzielem, ale z drugiej nie wie, jaki powinien być.

Jak pomóc mężczyźnie w takim zagubieniu?

Może rozwiązaniem byłoby to, żeby stworzyć sobie w miarę klarowną wizję swojej roli męskiej. Oczywiście, to nie może być tak, że ja sobie coś wymyślę i teraz wszyscy się muszą do mnie dostosować. Należy brać pod uwagę przede wszystkim ludzi, z którymi się żyje. Jeśli mężczyzna przyjmie że warto być otwartym na kontakty z ludźmi w sferze emocji, powinien starać się mówić o emocjach, ale jednocześnie w sytuacjach trudnych zachować swoją siłę wewnętrzną. Wtedy łatwiej funkcjonować i jemu i rodzinie, która może oprzeć się na nim w chwilach trudnych.

Czy współczesna psychologia odczuwa potrzebę tłumaczenia różnic międzypłciowych w obszarze emocji, czy warto badać te różnice?

Gdy Edison wymyślił żarówkę uznano, że jest to wynalazek pozbawiony sensu. Podobne reakcje były, gdy skonstruowano telewizor czy komputer. Myślę, że nauka w dużej mierze tak działa: bada pewne obszary, a później życie samo weryfikuje, co jest przydatne, a co nie. Jeśli chodzi o różnice płciowe odnośnie emocjonalności, to myślę, że warto je znać. Ta wiedza pomaga nam zrozumieć wiele rzeczy. Człowiek lubi rozumieć. Ma wówczas większe poczucie bezpieczeństwa. Wtedy jest też w stanie więcej przewidzieć. Chociażby dlatego warto poszukiwać odpowiedzi na tego rodzaju pytania.

Dziękuję za rozmowę.
Agnieszka Turska

Ten artykuł pochodzi z wydania: