NIE BĘDZIE DUŃCZYK CHUCHAŁ NAM W TWARZ

Dowcip to stary, bo z lat 70, a opowiada historię pewnego egzaminu wstępnego na elitarny wydział nauk politycznych moskiewskiego uniwersytetu. Młoda panienka staje przed surową komisją i otrzymuje pierwsze pytanie:

  • Czy może nam pani przypomnieć genezę powstania Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) ? Kandydatka bezradnie kręci głową
  • Wobec tego, proszę opowiedzieć o konspiracyjnej działalności W.I.Lenina Reakcja jak poprzednio.
  • Cóż, w takim razie coś o pokojowych inicjatywach tow. Leonida Breżniewa.
  • Niestety panie profesorze, nigdy o tych rzeczach nie słyszałam
  • A skąd pani do nas przyjechała ?
  • Z Jakucka. Zapadła długa, męcząca cisza. Chcąc przerwać tę niezręczną sytuację panienka drżącym głosem pyta:
  • Czy mam uważać że oblałam egzamin, czy też pan profesor myśli by dać mi jeszcze jakąś szansę ?
  • Nie, nie... Wie pani tak sobie myślę, czy nie p... tym wszystkim i nie przenieść się do tego Jakucka.

Taką to anegdotkę przypomniałem sobie, gdy w okresie świątecznym podróżowałem po Polsce, wysłuchując jednocześnie dramatycznych komunikatów; o wilkach podchodzących pod wiejskie obejścia, o kierowcach tirów zjadających z głodu zapasowe opony czy o klientach PKP pchających pociąg z Zakopanego do Myślenic. I wówczas pomyślałem sobie, że może to nie byłby całkiem głupi pomysł; utknąć gdzieś w zapomnianym przez Boga ( a zwłaszcza przez służby drogowe) jarze, chutorze, przysiółku, siole. Z daleka od wszelkiej polityki i codziennych kłopotów. Przeczekać wszelkie innowacje, negocjacje, nowelizacje, polaryzacje i inne ...acje ( no może z małym wyjątkiem na prokreacje ). Pić bimber z miejscowym establishmentem z byłego PGR-u, czytać w kółko ten sam egzemplarz "Przyjaciółki" z 97 roku, spekulować na temat szans przebicia się przez śniegi pani sklepowej z towarem, a od czasu do czasu sprzedać talibom parę ton wąglika. Niestety, jak na złość moje drogi wszystkie były przejezdne i być może straciłem szansę na parę tygodni spokoju. Unia Europejska bowiem - o ile się w niej znajdziemy - takich zim już nie przewiduje. A nawet gdyby..., to oni już coś wymyślą. W książce Anny Strońskiej "Ściśle prywatna Europa" znalazłem takie oto budujące zdanie; Rekordowe duńskie opóźnienie [pociągu] w zimie stulecia nie przekroczyło dziesięciu minut. Prasa się gniewała. Nie zastanawiałem się nawet zbyt długo nad tym; czemuż to Duńczykom się udaje a nam nie, bo odpowiedź znalazłem w bieżącej prasie. W Magazynie Gazety Wyborczej (3.01.02) Marek Bieńczyk tak mi to wyjaśnił: Ostatnio (...) Duńczycy skupili się nad wpływem wina na naszą ogólną przenikliwość [ i ] doszli do wniosku, iż IQ, czyli iloraz inteligencji u osób spożywających umiarkowanie wino jest wyższy niż u osób spożywających piwo lub nie pijących nic. W liczbach wygląda to imponująco i następująco: średnia IQ u tych pierwszych wynosiła 108 punktów, u osób pijących umiarkowanie i wino i piwo104,5, u abstynentów 101...

Ze zgrozą stwierdziłem, że mój IQ znajduje się w opłakanym stanie i bez kilku butelek "francuza" nie będę mógł stawić czoła nowym wyzwaniom, a te są wielce poważne. Moja pani kierownik bowiem postanowiła, ze wszech miar mnie ucywilizować, stąd też na biurku pyszni się teraz cud-monitor (dotychczas pod bezpośrednią opieką wojewódzkiego konserwatora zabytków), a w kącie koło kaloryfera (lubi drań ciepło) powarkuje na mnie komputer. Radzę przychodzić i podziwiać te wspaniałości, bo jak podłączą to zaraz trzeba będzie oddać do naprawy. Na tym nie kończy się działowy New Deal. Jakby mało było nieszczęść, to grozi mi jeszcze telefon komórkowy. Ponoć poza mną tylko jeszcze jeden facet - tubylec z plemienia Dajaków na Borneo - nie chce komórki. Ale on zapowiedział, że żywcem wziąć się nie da.

Już wcześniej red. Rott szantażem i podstępem zmusił mnie do zapisywania tekstów na dyskietce, a teraz jeszcze komórka. Osaczony przez e-maile i SMS-y , czaty, serwery, dyski, mogę tylko cichutko w kąciku zapłakać, że Bóg poskąpił mi talentu Hanny Krall czy Ryszarda Kapuścińskiego, którzy mogą gwizdać na ten cały elektroniczny terror i pisać sobie spokojnie ołówkami. Nie wspomnę już o Stefanie Kisielewskim, bo mimo iż używał wiecznego pióra (Waterman), to nie ulegał presji nowoczesności i maczał go w kałamarzu. Zresztą, co tam ja... Cóż mają powiedzieć historycy literatury - specjaliści od epistolografii, którym przedmiot badań zamienia się w niknący impuls ? Jak to dobrze, że całe to szczęście grafomanów spotyka nas dopiero teraz. Wyobrażacie sobie państwo te wspaniałe karty korespondencyjnej liryki zapisane w formie SMS-ów:

Maryśka! Turkom pod Widniem w d. dałem jak się patrzy. Kafę przywiozę. Janek rex.

Albo inny przykład: Najdroższa Mamo! Gaci ciepłych ze dwa tuziny przyślij, bo jak tu dumać na paryskim bruku, kiedy od dołu ciągnie. Twój Julek. Przy okazji. Pamiętacie państwo słynny obraz Riepina "Zaporożcy wysyłający e-maila do sułtana"?

Gdyby mnie tydzień temu zasypało gdzieś w okolicach wsi Wrzoski, to teraz zamiast walczyć z zawieszającym się komputerem, toporną myszą i dyskietką, która nijak nie pasuje do redakcyjnego sprzętu, siedziałbym sobie przy karbidówce i gryzmolił ten felieton ogryzkiem kopiowego ołówka na skrawku brzozowej kory.

Wszyscy ci, którzy posiedli te kuglarskie sztuczki służące do obsługi komputera, uśmiechają się teraz pewnie z przekąsem. Oj naiwni, naiwni... Wasze małpie zdolności są niczym w porównaniu z umiejętnościami jakie musiał posiadać jeszcze sto lat temu byle marny pisarzyna, który poza kałamarzem, piórem, atramentami i tuszem musiał mieć pod ręką co najmniej: kolistą szybkę, prawidła, lineały, kanciki, kątownicę i cyrkiel, grafion, nożyk, osełkę, ząb dzika lub konchę muszli do gładzenia karty, kamień, gąbkę, piasek i bibułkę. (A. Banach, Pismo i obraz )

Szelest papieru, chrobot pióra, nawet szmer wydawany przez zwykły, prostacki długopis, to wrażenia dalece bardziej stylowe i przystające cywilizowanemu człowiekowi niż natrętny stukot klawiatury. A przecież "styl to człowiek". Le Style c`est l`homme meme - no proszę kto to powiedział? Ja oczywiście wiem, bo dzięki "duńskiej" kuracji znacznie podskoczył mi poziom IQ. Wiem, ale nie powiem. Sami sobie szukajcie w tym waszym Internecie.