Mamy to!

A może w tytule – zamiast powszechnie obecnie używanego spolszczenia angielskich wyrażeń We’ve got this! lub Nailed it! – użyć nieco już przykurzonego „skrzydlatego słowa” Yes, yes, yes! premiera Kazimierza Marcinkiewicza z 18 grudnia 2005 roku, wyrażającego po angielsku entuzjazm z wyniku ważnych negocjacji w sprawie budżetu Unii Europejskiej na szczycie w Brukseli?

Małgorzata Kita
Małgorzata Kita

Obie formy – lapidarne, dynamiczne, energetyczne – wsparte zdecydowanym gestem ręki łączy to, że służą spontanicznemu zakomunikowaniu pozytywnych emocji wieńczących wielki wysiłek indywidualny lub zbiorowy. Wyrażają triumf, radość, szczęście, satysfakcję, ulgę. Stanowią żywiołowe obwieszczenie wygranej, osiągnięcia celu, finalizacji trudnego projektu… Budują, utrwalają wspólnotę.

AI radzi unikać wyrażenia Mamy to! w sytuacjach oficjalnych. Tak, ale… casus Yes, yes, yes! premiera Marcinkiewicza okazał się sukcesem piarowym. Premier Donald Tusk chętnie sięga do modnej dziś formuły języka sukcesu. Też z niej korzystam. Mamy to! w tytule felietonu jest komentarzem do artykułu z letniego „Vogue. Polska” pod przykuwającym uwagę, a jednocześnie podwójnie asekuranckim tytułem: Kultura to nowy eliksir młodości? Wyniki badań University College London (https://www.vogue.pl/a/kulturasprawia-ze-starzejemy-sie-wolniej-badania-university-college-london-sposoby-na-co-dzien-digitalsyndcation). Sygnałem mającym częściowo zwalniać autorkę (Jeanne Ballion) z odpowiedzialności za treść jest tu znak zapytania i segment wskazujący źródło informacji. Autorskie dystansowanie się powtarza się w tekście jeszcze dwukrotnie.

Marzenie o doświadczeniu wiecznej młodości towarzyszy człowiekowi „od zawsze”. To jeden z wielkich tematów dzieł i arcydzieł kultury, tej wysokiej i tej popularnej; by przywołać tylko trzy: dramat Faust Johanna Wolfganga von Goethego (1773–1832, wyd. 1833), film Forever Young (pol. Zawsze młody, reż. Steve Miner, 1992) i piosenka/album Forever Young (Alphaville, 1984). W mitologii greckiej pokarmem bogów, który dawał wieczną młodość i nieśmiertelność, była ambrozja. Spożywana z nektarem (napojem o tych samych właściwościach), stanowiła jedyny pokarm mieszkańców Olimpu. Na ucztach podawali je Hebe – bogini młodości i wdzięku oraz Ganimedes – piękny młodzieniec, królewicz trojański, ukochany Zeusa. Dziś każdy ma dostęp do ambrozji, kierując się własnymi upodobaniami smakowymi, tak bowiem polszczyzna pozwala nazywać wyjątkowy smakołyk, coś o wyśmienitym, wyszukanym smaku. Moja pamięć kulinarna przechowuje przysmak z młodości: legendarny deser Ambrozja, serwowane w szklanym pucharze gałki lodów z dodatkiem pokrojonej w kostkę galaretki owocowej, owoców, bitej śmietany posypanej bakaliami i orzechami. Niebo w gębie!

Eliksiru młodości jako tego, co pozwoli człowiekowi pokonać śmierć, zachować młodość i witalność, poszukiwano od zarania dziejów w sferze magii, mitów, alchemii, literatury i sztuki, technologii, nauki… Takie działanie miałyby magiczny napój, owoc, kamień filozoficzny, źródło młodości, pakt z diabłem… Dziś wyrażenie eliksir młodości stało się bardzo nośne reklamowo – jak widać na półkach drogeryjnych.

Współczesna kultura młodości i medykalizacja życia społecznego czyni bardzo atrakcyjną metaforę: kultura jako lek. Wprowadzone w codzienne życie praktyki kulturalne, sprawiają, że jest kultura „niczym niewidzialna kuracja, która jednocześnie odżywia mózg, poprawia nastrój i – być może – wpływa także na nasz wiek biologiczny” (Jeanne Ballion). W niektórych miastach, m.in. w Montrealu, lekarze współpracują z muzeami sztuk pięknych i wystawiają pacjentom bezpłatne wejściówki na wystawy jako uzupełnienie terapii.

Skoro mamy – nawet jeśli tylko w trybie przypuszczającym – taki „eliksir młodości”, jakim jest kultura w jej różnorodności i wielofasetowości, powszechnie i łatwo dostępny, bo także w przestrzeni cyfrowej, dlaczego wydźwięk raportu Narodowego Centrum Kultury Aktywni i nieobecni. Kontekstowe badania uczestnictwa w kulturze (red. Marek Krajewski i Iwona Kurz, 2026) jest, jak sugeruje już tytuł, słodko-gorzki? Ponieważ, m.in.: „Większość osób uczestniczy w kulturze, lecz robi to poza murem instytucji (teatrów, domów kultury czy filharmonii), nie zaznaczając swojej obecności w sferze publicznej”. Także: życie z kulturą przeniosło się do przestrzeni wirtualnej, jest zapośredniczone przez usieciowione media. Wskazane w raporcie zmiany stylu obcowania z kulturą nie ograniczają jednak mocy kultury jako swoistego „eliksiru młodości”.