Syreny, krakeny, smoki, feniksy – fantastyczne stworzenia na dobre rozgościły się w naszej świadomości. Czytamy o nich w książkach, widzimy w filmach czy mierzymy się z nimi w grach. Bez nich nie istniałoby uniwersum Harry’ego Pottera czy Wiedźmina oraz wiele innych opowieści ważnych dla współczesnej kultury popularnej. I pomyśleć, że te nadnaturalne byty zaistniały wieki temu. Na ślady wielu z nich trafiamy już w starożytności.
Fascynacja nadprzyrodzonymi zjawiskami czy stworzeniami jest wyraźnie widoczna w ludzkiej kulturze i historii, ale powody i okoliczności tego zainteresowania zmieniały się na przestrzeni różnych epok.
– Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy pojęcie nadprzyrodzony. Współcześnie wychodzimy z założenia, że to, co jest naturalne, pozostaje synonimem dla realnego świata, a z kolei nadnaturalne będzie oznaczać nierzeczywiste. W starożytności jednak, zwłaszcza w chrześcijańskich społecznościach, wszelkie anioły czy demony były nadprzyrodzone, ale w tym sensie, że pozostawały niejako ponad światem realnym. Przy tym wciąż stanowiły element rzeczywistości ówczesnych ludzi, którzy w nie wierzyli – tłumaczy dr Ryan Denson, literaturoznawca z Wydziału Humanistycznego, członek Centrum Badań nad Bizancjum przy UŚ.
Naukowiec w swojej pracy zajmuje się badaniem tego, jak starożytne społeczności, w szczególności z obszaru Bizancjum, Grecji i Imperium Rzymskiego, postrzegały różne nadprzyrodzone stworzenia i zjawiska, w tym jaka jest ich geneza. Nie ogranicza się przy tym do ich początków, bo analizuje też współczesną recepcję. W jednym ze swoich artykułów pochylił się nad feniksem, którego rodowód sięga czasów antycznych i przez wczesnych chrześcijan uchodził za metaforę zmartwychwstania Jezusa. Współcześnie możemy pamiętać feniksa chociażby z serii o Harrym Potterze, gdzie również odwołano się do zdolności odradzania się ptaka.
Orka w przebraniu potwora
Jak to się w ogóle stało, że nasi przodkowie byli święcie przekonani o istnieniu sporej menażerii fantastycznych istot obok dobrze znanych im psów, krów czy koni? Ich kreatywność do dziś pozostaje inspiracją dla licznych twórców książek czy gier. Wyczekiwana przez wielu premiera filmu Odyseja Christophera Nolana jest jednym z dowodów na to, że sentyment do starożytnych opowieści i mitów jest wciąż silnie w nas zakorzeniony.
Zdaniem dr. Ryana Densona większość z nadprzyrodzonych stworzeń ma swoje odpowiedniki w prawdziwych zwierzętach. W swojej książce Zoobiography of the Ancient Sea Monster ekspert z UŚ docieka, które z istniejących naprawdę zwierząt mogły przypominać ludziom niektóre potwory. Nietrudno sobie wyobrazić, że przerażony żeglarz z wieloryba zrobił siejącego postrach lewiatana.
– Dziś wszyscy kojarzą syreny czy centaury, znane już w antycznej Grecji. Nie wszystkie monstra są jednak tak dobrze rozpoznawalne, a jednym z takich przykładów może być grecki potwór morski ketos, który pozostaje dla nas wciąż dość enigmatyczny. Wydaje się, że łączył w sobie trochę elementów z ryb, trochę z węży, a nawet psów, czyli istot znanych mieszkańcom starożytnego basenu Morza Śródziemnego – tłumaczy dr Ryan Denson.
Czy dzisiejsze orki, delfiny albo rekiny mogły niektórym naszym przodkom przypominać drapieżne stwory rodem z horrorów? Najpewniej tak, zwłaszcza jeśli zaatakowały człowieka lub łódź. Co ciekawe, współcześnie zdarza się czasem w mediach usłyszeć o groźnych interakcjach między mniejszymi statkami a niektórymi waleniami, ale zwykle wynika to z nieostrożności człowieka lub ze zwykłej ciekawości zwierzęcia. Dawniej podobne spotkania mogły jednak urastać do rangi ataku groźnego stwora.
Ludzko-zwierzęce hybrydy
Wśród wielu starożytnych potworów często znajdujemy takie, które łączą w sobie elementy ludzkie i zwierzęce Minotaur, syreny, harpie, sfinksy, ale też wiele bóstw w mitologiach starożytnych cywilizacji, było takimi hybrydami. Z jednej strony zachowały pierwiastek ludzki, z drugiej – zyskały status fantastycznych i niezwykłych istot w starożytnej kulturze i sztuce.
Literaturoznawca stwierdza, że podobne wizerunki towarzyszą ludziom od zarania dziejów i muszą być przejawem głębszej fascynacji tym, co nadnaturalne. Jako przykład wskazuje niewielką (nie więcej niż 30 cm) figurkę z kości słoniowej, którą w 1939 roku znaleziono w pewnej jaskini Hohlenstein-Stadel w Niemczech. Znana jako Löwenmensch, czyli człowiek-lew, datowana jest na 40–38 tys. lat p.n.e. Powstanie tej figurki wyprzedza zatem całą piśmienną kulturę człowieka.
– Tego typu hybrydy, znane nam z mitologii i starożytnych wierzeń, są naturalną konsekwencją bliskich relacji ludzi z przyrodą. Nie tylko polowaliśmy na zwierzęta, ale też z niektórymi nawiązaliśmy bliższe relacje, jak np. z psami, końmi czy pozostałymi gatunkami hodowlanymi. Przenikanie się dwóch światów – ludzkiego i zwierzęcego – musiało być niezwykle interesujące dla naszych przodków już od niepamiętnych czasów – tłumaczy dr Ryan Denson.
Serio w to wierzyli?
Historie o smokach, podwodnych monstrach czy dziwacznych hybrydach brzmią ekscytująco nawet (a być może zwłaszcza) dla dzisiejszego odbiorcy – niesłabnąca popularność fantastyki zdaje się dobitnie o tym świadczyć. Nikt jednak na poważnie nie spodziewa się ujrzeć gryfa przelatującego nad głową ani nie łudzimy się, że na dnie oceanu rzeczywiście smacznie śpi Cthulhu. Być może wśród starożytnych zdarzali się też tacy, którzy ze sceptycyzmem podchodzili do rewelacji o polujących krakenach i harpiach?
Ekspert z UŚ twierdzi, że choć natrafiamy w źródłach na próby bardziej racjonalnego – ze współczesnego punktu widzenia – wyjaśnienia nadprzyrodzonego zjawiska, są to jednak przypadki dość rzadkie, jeśli chodzi o daleką przeszłość. Jedną z takich prób podjął autor znany jako Palajfatos, gdy starał się wyjaśnić znaczenie mitu o Andromedzie. Ocalił ją Perseusz, pokonawszy mającego ją pożreć morskiego potwora ketosa. Tego samego, co do którego nadal nie mamy stuprocentowej pewności, jak wyobrażali go sobie antyczni Grecy. Palajfatos sądził, że w potwora zamieniono w opowieściach zwyczajny statek piracki, który próbował porwać kobietę, a historię tę później ubarwiono do tego stopnia, że powstał z niej osobny mit.
Nie powinniśmy jednak być zbyt surowi dla naszych przodków traktujących zjawiska nadprzyrodzone jako rzeczywistość. Próbowali oni tłumaczyć obserwowany przez siebie świat na wszelkie możliwe sposoby, a nie mieli przecież żadnych zaawansowanych narzędzi, jakimi my dysponujemy obecnie.
– Nawet dziś, z naszą całą zaawansowaną technologią, nie poznaliśmy w pełni dna oceanu. Wciąż odkrywamy nowe, zaskakujące rzeczy. Antyczne społeczności tym bardziej nie miały możliwości, by zejść w głębiny i je zbadać więc ich doświadczenie ograniczało się właściwie do samej powierzchni. Dlatego też wszelkie białe plamy ludzie często wypełniali przerażającymi potworami, bo tylko one potrafiły nadać sens temu, co ich spotkało lub co zaobserwowali – tłumaczy dr Ryan Denson.
Wampiry, wilkołaki oraz cała pozostała menażeria złożona z fantastycznych istot pozostają więc śladem niezwykle ciekawych poszukiwań człowieka, by zrozumieć otaczającą go rzeczywistość. Dzięki tym staraniom, a zarazem ogromnej kreatywności i wyobraźni naszych przodków, możemy cieszyć się wieloma kultowymi dziełami popkultury, które są wdzięcznym obiektem do intepretowania społecznych przemian i ewolucji ludzkiej myśli.
– W ramach innego z moich projektów analizuję superbohaterów Marvela w kontekście pewnych motywów antycznych. Porównuję starożytne i współczesne przedstawienia wilkołaków z wizerunkiem Hulka, czerpiąc z całego uniwersum Marvela. Tom ten redaguje emerytowany profesor filozofii starożytnej, dlatego poproszono nas o wydobycie filozoficznych znaczeń kryjących się za różnorodnymi narracjami. W moim rozdziale badam etykę transformacji w odniesieniu do tożsamości. Czy likantrop jest tą samą osobą w postaci ludzkiej i wilkołaka, pomimo oczywistych różnic w wyglądzie, zachowaniu i pamięci? Podobnie: czy Bruce Banner i Hulk to ta sama osoba? W rozdziale przyglądam się tym pytaniom i poprzez analizę porównawczą tradycyjnego potwora z folkloru oraz współczesnego bohatera chcę dociec, co te narracje mówią o tożsamości osobistej – mówi literaturoznawca.
Choć w ciągu wieków i tysiącleci zmieniło się nasze postrzeganie i rozumienie tego, czym jest nadnaturalne, nadprzyrodzone, to niegasnąca fascynacja tym zagadnieniem pozostaje łącznikiem między nami z XXI wieku a naszymi przodkami z antyku.