Wcześniej znaczy skuteczniej. Jak nowoczesna diagnostyka wspiera profilaktykę zdrowia

Sejm Rzeczpospolitej Polskiej ustanowił rok 2026 Rokiem Profilaktyki Zdrowotnej. Rosnąca liczba chorób cywilizacyjnych sprawia, że zwracamy dziś uwagę nie tylko na coraz nowsze metody leczenia, ale i na rozwój świadomej profilaktyki, która pozwala uniknąć zachorowania, a często też ocalić życie. Niezależnie od wieku regularne badania powinny towarzyszyć nam w codziennej trosce o zdrowie i tworzyć jej fundament razem z odpowiednią dietą, aktywnością fizyczną oraz dbałością o sen i dobrostan psychiczny. O wyzwaniach współczesnej profilaktyki, współpracy z zagranicznymi zespołami naukowymi, a także o potencjale wykorzystania obrazowania termicznego w nowoczesnej diagnostyce rozmawiamy z badaczkami Wydziału Nauk Ścisłych i Technicznych – dr inż. Teresą Kasprzyk-Kucewicz, prof. UŚ oraz z kandydatką do Śląskiej Nagrody Naukowej 2025 – mgr inż. Aleksandrą Mrowiec.

Dr inż. Teresa Kasprzyk-Kucewicz, prof. UŚ
i mgr inż. Aleksandra Mrowiec
Dr inż. Teresa Kasprzyk-Kucewicz, prof. UŚ i mgr inż. Aleksandra Mrowiec

Znana sentencja brzmi: lepiej zapobiegać niż leczyć. Jak w społeczeństwie podchodzimy dziś do badań profilaktycznych i jakie działania podejmujemy, by zmniejszać ryzyko zachorowania?

Mgr inż. Aleksandra Mrowiec: Spośród wielu dostępnych programów profilaktycznych warto zwrócić uwagę na program Moje Zdrowie skierowany do osób powyżej 20. roku życia. Obejmuje on standardowe badania, które można ponawiać co 5 lat (osoby w przedziale wieku 20–49 lat) lub co 3 lata (osoby powyżej 50. roku życia). Dodatkowo dużą popularnością cieszą się mammobusy i cytobusy, które kursują po całej Polsce. Jako fizycy medyczni podkreślamy, że stanowią one ważny element badań przesiewowych i profilaktyki. W razie potrzeby diagnostykę można następnie uzupełnić w szpitalu lub ośrodku zdrowia.

Dr inż. Teresa Kasprzyk-Kucewicz, prof. UŚ: Oprócz dużych miast mammobusy i cytobusy docierają również do miejscowości ościennych, gdzie niestety wykluczenie komunikacyjne bardzo często nie pozwala korzystać z pełni możliwości diagnostycznych. Profilaktyka, która wychodzi do ludzi, jest dziś jak najbardziej potrzebna, gdy wiele chorób cywilizacyjnych (m.in. nowotworów) diagnozuje się w coraz młodszym wieku. W Katowicach ruszył właśnie program dla uczniów klas trzecich szkół podstawowych, poprzez który, za zgodą rodziców, opiekę profilaktyczną nad dziećmi będą sprawować zespoły pediatrów, ortopedów i pielęgniarek. Za dobry krok uważam również program zapobiegania próchnicy u dzieci w wieku przedszkolnym – w naszych badaniach w zakresie stomatologii obserwujemy, że problem ten jest zaniedbywany, a próchnica zlokalizowana na zębach mlecznych przechodzi także na zęby stałe. Im wcześniej wykryjemy pewne schorzenia, tym większe mamy szanse wyleczyć je mniejszym nakładem kosztów, a także energii osoby chorej.

Ważnym zadaniem systemu ochrony zdrowia jest rozwój skutecznej profilaktyki, wiele osób wciąż jednak niechętnie wykonuje regularne badania.

TK: Niestety, w dalszym ciągu w społeczeństwie funkcjonuje przekonanie, że „nie pójdę, bo co będzie, jeśli coś znajdą”. Dlatego tak ważna jest większa dostępność badań profilaktycznych oraz komunikacja między ludźmi, którzy wymieniają się doświadczeniami, opowiadają o przebytych badaniach, udzielają sobie rad. Wyjście z profilaktyką do szkół może pomóc budować większą świadomość rodziców na ten temat, z kolei wprowadzenie przedmiotu edukacja zdrowotna – jeśli będzie on prowadzony zgodnie z pewnym programem – ma szansę wskazać młodym ludziom możliwości samobadania i zdrowego trybu życia.

Dość mocno rozpowszechnione są w internecie działania influencerów i pseudolekarzy, którzy wykorzystują swoją popularność, by promować produkty niepoparte rzetelnymi badaniami…

AM: Na portalach i forach internetowych można spotkać wiele mitów na temat różnych detoksów lub produktów, które mają „pozytywnie” wpływać na nasze samopoczucie czy sylwetkę. Obserwatorzy tych kont często od razu kupują polecane suplementy, nie biorąc pod uwagę tego, co się stanie, gdy wejdą one ze sobą w reakcję w organizmie.

TK: Jeśli występuje trudne do zdiagnozowania schorzenie, które na dodatek sprawia ból, człowiek jest gotowy uwierzyć każdej internetowej kuracji, nawet jeśli jest to substancja niewiadomego pochodzenia. Dostęp do wiedzy, jaki dziś mamy, jest jak najbardziej dobry – modele AI wyszukują za nas informacje, dzięki czemu szybciej znajdujemy odpowiedzi na pytania. Musimy jednak bardzo uważać na fake newsy, dlatego na zajęciach powtarzamy studentom, by zawsze sprawdzali źródła, z których dana wiedza pochodzi, czy są poparte wiarygodnymi badaniami i publikacjami naukowymi.

Fizyczki medyczne należą do zespołu badawczego
zajmującego się termowizją
Fizyczki medyczne należą do zespołu badawczego zajmującego się termowizją

Jako fizyczki medyczne należą Panie do zespołu badawczego zajmującego się termowizją, którym kieruje prof. Armand Cholewka. Czym charakteryzuje się zastosowanie tej techniki w medycynie?

AM: Termowizja to analiza rozkładu temperatury na powierzchni ciała stanowiąca źródło informacji o procesach zachodzących w organizmie. To szybka i bezpieczna metoda, która nie wymaga podawania pacjentowi żadnego promieniowania jonizującego. Wykorzystujemy ją m.in. w stomatologii (badanie stanów zapalnych), chirurgii szczękowo-twarzowej, jak również w diagnostyce chorób ogólnoustrojowych, w tym zaburzeń mikrokrążenia u pacjentów z cukrzycą. W przypadku zespołu stopy cukrzycowej, którym zajmuję się w pracy badawczej, na kamerze termowizyjnej możemy zauważyć hotspoty, czyli cieplejsze miejsca świadczące o potencjalnym stanie zapalnym. Jest to cenna informacja, dzięki której możemy szybciej zdiagnozować pacjenta i rozpocząć leczenie.

TK: Badania z wykorzystaniem termowizji wykonywaliśmy m.in. u pacjentek ze schorzeniami piersi. Pomiary łączyliśmy z procesem chłodzenia piersi, który zwiększał kontrast na powierzchni skóry, pozwalając uwidocznić np. pewne asymetrie. Gdyby pacjentka nosiła wcześniej biustonosz z fiszbinami, pomiar wykazałby wiele punktów cieplnych, ale od otarć, co mogłoby nas wprowadzić w błąd. Dlatego bardzo ważne jest odpowiednie przygotowanie pacjenta do pomiaru: wybór odzieży, która nie pozostawi śladów termicznych, a także wypełnienie ankiety dotyczącej przyjmowania leków, korzystania z sauny i zabiegów krioterapii, uprawiania sportu. Nawet intensywny trening odbyty dobę przed badaniem wciąż jeszcze może stymulować organizm, co obserwujemy na mapach termicznych pod kątem metabolizmu, temperatury, zmian w perfuzji. Termowizja nie jest jeszcze wdrożoną metodą diagnostyczną – jako metoda wspomagająca ma jednak wiele plusów, takich jak nieinwazyjność, brak konieczności narażania pacjenta na promieniowanie. Robimy po prostu zdjęcie – przy odpowiednim przygotowaniu i zgodnie z protokołem przez układ optyczny zbieramy do kamery termowizyjnej promieniowanie cieplne, które emituje każdy z nas, a także otoczenie, w jakim się znajdujemy. Kamera ma wielkość większego aparatu fotograficznego, dzięki czemu mieści się w rękach i jest mobilna, co umożliwia dotarcie ze sprzętem do różnych rejonów Polski. Wykorzystanie termowizji ma więc potencjał i jeśli nie będzie ograniczała nas głębokość – kamera pokazuje to, co widzimy głównie na powierzchni – może być narzędziem wspierającym. Spełnieniem naszych marzeń naukowych byłoby przekształcenie tego potencjału w metodę przesiewową o możliwościach diagnozowania różnych schorzeń. To wieloletnie badania, podczas których ważny jest dostęp do grupy badawczej i prowadzenie pomiarów, z jakich możemy wykonać statystykę i sprawdzić, czy dane parametry wiążą się ze sobą.

Pani Profesor skupia się w pracy naukowej na wykorzystaniu obrazowania termicznego w dziedzinach, takich jak trening sportowy, stomatologia i fizjoterapia. W jaki sposób termowizja może nas wspierać w każdym z tych obszarów?

TK: Wszystko zaczęło się od medycyny sportowej i pracy inżynierskiej na temat oceny wydolności sportowców za pomocą pomiaru temperatury kamerą termowizyjną. Termowizja pozwala uzyskać pełniejszą informację – możemy ją zestawić z innymi pomiarami, takimi jak elektromiografia, aktywność mięśni, poziom ich natlenowania w trakcie wysiłku. Pomiary wykonywałam m.in. podczas testów wydolności organizmu kolarzy w Centrum Diagnostyki Sportowej DIAGNOSTIX w Wiśle. Dzięki zebranemu kompletowi danych (poziom kwasu mlekowego, tętno, parametry oddechowe, obciążenie, a także temperatura) udało się ustalić, że organizm tzw. mastersów, czyli osób, które trenują ponad 20 lat, jest bardziej stabilny temperaturowo niż osób młodych, na poziomie juniorów. Co ciekawe, na termowizji widzimy zmiany w temperaturze nawet 10 lat po operacji! Po zabiegu tkanka bliznowata nie jest już tak elastyczna, więc mięsień musi pokonać więcej oporu przy pracy. Mogę wspomnieć przypadek kolarza będącego wiele lat po operacji kolana, któremu pomiary wykazały różnicę ok. 1% mocy między lewą a prawą nogą. Zgadzało się to z naszymi termogramami, w których mięsień mający przyczep w okolicy zabiegu rzeczywiście charakteryzował się większą różnicą temperatury w stosunku do drugiej nogi. Obrazowanie ciała, które jest rozgrzane po intensywnym wysiłku, mogłoby pokazać, że pojawiła się asymetria temperaturowa, jakiś stan zapalny, dzięki czemu moglibyśmy przewidywać ryzyko kontuzji i zapobiegać ciągnącej się latami rehabilitacji.

Zajmuję się również fizjoterapią sportową, m.in. rozluźnianiem mięśniowo-powięziowym (rolowanie) – szczególnie interesujący jest temat mobilności stóp, która ma ogromne znaczenie dla ułożenia miednicy. Okazuje się, że ich regularne rolowanie może zwiększyć komfort życia przy nadmiernym przodo- i tyłopochyleniu oraz rotacjach miednicy, a także poprawić głębokość skłonu u osób prowadzących siedzący tryb życia. Inspiracją do tego typu obserwacji były badania prof. Jakuba Adamczyka z AWF-u z Warszawy, który kamerą termowizyjną badał ścięgna Achillesa u sportowców po zabiegach rolowania.

Z kolei w zakresie stomatologii od paru lat prowadzimy pomiary we współpracy z prof. Morawcem ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Skupiamy się na ekstrakcji trzecich zębów trzonowych, tzw. ósemek, które powodują stany zapalne (widoczne w kamerze nawet przez policzek!), a następnie obserwujemy procesy gojenia. Wykonujemy również pomiary przy augmentacji po usuwaniu zębów, czyli przygotowaniu wyrostka zębodołowego pod wprowadzenie implantu. Badania wciąż trwają, jednak być może będziemy mogli powiązać zmianę temperatury z procesami kościotworzenia i regeneracji po tego typu zabiegach.

Obie Panie odbyły staż, a także kursy dla fizyków medycznych z termowizji i medycyny nuklearnej na Uniwersytecie Technicznym w Madrycie. Jakie jest podejście do obrazowania termicznego i związanych z nim działań profilaktycznych za granicą?

TK: Politechnika w Madrycie zachwyciła nas reprezentowanym potencjałem badawczym, odwagą przy wdrażaniu nowych metod, którym towarzyszą również możliwości finansowe, dostęp do nowoczesnego sprzętu. Cennym doświadczeniem była obserwacja pracy prof. Manuela Sillero-Quintany, który od lat zajmuje się termowizją pod kątem treningu sportowego – wymiana perspektyw nasunęła mi pomysł, by łączyć różne metody pomiarowe, np. termowizję z elektromiografią, spróbować korelować te parametry.

AM: To rozwinięty i rozległy ośrodek badawczy, którego studenci współpracują z kadrą narodową, sportowcami na światowym poziomie. Pomimo że mamy inną tematykę badań, rozmowy, wymiana poglądów i pomysłów z prof. Quintaną były bardzo inspirujące. Warto wspomnieć o stworzonym przez tamtejszy zespół programie ThermoHuman – to algorytm, który analizując termogramy, automatycznie „dopasowuje się” do danej osoby. Ważne jest jedynie ustawienie ochotnika badania w pozycji anatomicznej, a program wszystko liczy później sam. Nam w tym momencie zajmuje to więcej czasu, ponieważ nasze pomiary wykonujemy ręcznie, podchodzimy do pacjentów indywidualnie.

Tematem Pani pracy doktorskiej jest wykorzystanie termowizji we wczesnej diagnostyce idiopatycznych skolioz u dzieci. Co wyróżnia tę metodę na tle innych w szybszym wykrywaniu skrzywień kręgosłupa u młodych ludzi?

AM: Pomiary prowadzimy m.in. we współpracy z zespołem prof. Anny Brzęk, dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, a także z fizjoterapeutami, którzy wykonują dodatkowe badania za pomocą skoliometru i inklinometru. Wspomaga nas ponadto prof. dr Nejc Šarabon z University of Primorska ze Słowenii – mój zagraniczny opiekun w ramach programu T4EU Tracks. Naszym celem jest sformułowanie protokołu badań oraz wprowadzenie bezpiecznej i przesiewowej metody, która znajdzie zastosowanie w szkołach, zwłaszcza u dzieci niemających dostępu do szerszej profilaktyki.

Skoliozy rozwijają się zazwyczaj w wieku dojrzewania, często jednak przez długi czas pozostają niewidoczne. Dzieci doskonale kompensują sobie nieprawidłowości – niekiedy nawet przy rozwiniętej skoliozie nie widać różnicy w obniżeniu barków. Obserwując poziom metaboliczny, a także asymetrie termiczne idące w parze z asymetriami napięcia mięśniowego, moglibyśmy wskazać dzieci, u których występuje realna szansa na skrzywienie kręgosłupa. Gdyby ta metoda została wprowadzona do szkół, mielibyśmy szansę zasygnalizować rodzicom skierowanie dziecka do specjalisty, który określi dalsze postępowanie. Indywidualne podejście jest w tym przypadku bardzo ważne: może pojawić się zalecenie, by zrezygnować z uprawiania sportów niesymetrycznych (np. tenis ziemny), podczas których postawa dziecka – z nawyku! – przechyla się głównie na jedną stronę. Wprowadzenie programu profilaktycznego, nawet prostych ćwiczeń (np. gimnastyki korekcyjnej), mogłoby w dużym stopniu poprawić postawę młodych ludzi, zapobiegać zamiast leczyć.

Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę.

Autorzy: Julia Galas
Fotografie: Małgorzata Dymowska, archiwum prywatne