Żegna się z czytelnikiem autor „czarnym przekonaniem”, iż obecna edukacja bardziej zajmuje się wznoszeniem Wieży Babel niż jej budowniczymi, zwłaszcza tymi, którzy pochłonięci mozolnym pięciem się do góry, porzucają wszystko „poza własną konstrukcją”. Stawką edukacji jest bowiem „uczłowieczające współczucie” (s. 176).
O niczym innym, jak o daniu drapaka z klatki, nie marzy bohater Collodiego, mistrz ucieczek i niedotrzymywania obietnic danych sobie i innym. Powróci do szkoły dopiero po uczłowieczających doświadczeniach współczucia i spieszenia z pomocą. Innymi słowy, gdy odkryje, że w relacjach ludzkich zobowiązanie etyczne nie jest tożsame z regułą prawną: ta ostatnia jest bezosobowa i czyni z jednostki funkcjonariusza zasad, natomiast zobowiązanie etyczne ujednostkowia, personalizuje i uwrażliwia. Czy zatem zadanie, które postawił sobie Autor, nie jest troską o to, jak dopracować się szkoły, z której Pinokiowie tej ziemi nie chcieliby uciekać? Kraina Zabawek to nic innego, jak wielki jarmark internetowego świata, do którego drzwiami jest trzymany w ręku telefon, a za tymi drzwiami – czarująca kraina obrazów, zdarzeń, w najmniejszym stopniu słów. Dzisiejsi Pinokiowie uciekają w nieczytanie, a ponieważ, jak dowodził Kant, „świat czytający” jest niezbędny dla dobrego życia publicznego, zatem to właśnie nieczytelnikami winni zająć się nauczyciele, by uratować ludzką wspólnotę. Potrzeba do tego wyobraźni, a ta podpowiada, że nauczyciel winien być inscenizatorem namysłu nad odczytanym w klasie tekstem: „Nauczyciel, który chce się zatroszczyć o nieczytelnika musi być inscenizatorem, artystą zdolnym ucieleśniać znaczenia” (poruszające określenie zawodu na s. 113).
Wyobraźnia uczy, że stawką działań edukacyjnych nie jest samo powiadomienie adepta o prawdzie, ale wywołanie jego osobistego stosunku do tejże prawdy, splecenie jej z życiem i doświadczeniami ucznia. Nie chodzi „nigdy o same wiadomości, lecz zawsze o potrzebę i umiejętność wplatania ich w egzystencjalnie istotną narrację” (s. 99). Zbliża to wyobraźnię pedagogiczną do socjologicznej wyobraźni opisanej znakomicie przez Wrighta Millsa jako zdolność do rozumienia i przeżywania problemów i trosk jednostkowych w połączeniu z problemami i dramatami, jakich doświadczają wspólnoty społeczne.
Ta książka to pochwała uchodzenia przed jakimkolwiek systemowym zamknięciem, a więc i studiowania rozumianego nie jedynie jako okres nabywania umiejętności zawodowych, ale jako „czegoś na wskroś egzystencjalnego i więziotwórczego”, czas wychodzenia z „egotycznej skorupy planów i zainteresowań” po to, by można było wystawić się „na dotknięcia i inspiracje oraz uważnie śledzić otwierające się możliwości” (s. 79). Takiego Uniwersytetu sobie życzmy.
Krzysztof Maliszewski, Wyobraźnia pedagogiczna w Babel. Wprowadzenie do filozofii edukacji, PWN, Warszawa 2025, 201 ss.