A może by wpaść do Tomaszowa?

W wierszu Juliana Tuwima (1894– 1953) z tomu Siódma jesień (1922) pada pytanie, a właściwie propozycja: „A może byśmy tak, jedyna,/ Wpadli na dzień do Tomaszowa?”. Popularności tej frazie z wiersza Przy okrągłym stole przydała śpiewająca go dramatycznym głosem Ewa Demarczyk (1941–2020), „Czarny Anioł” polskiej piosenki. Muzyka Zygmunta Koniecznego (1937–1994) dodała magii i nostalgiczności. Tomaszów, niewielkie, prowincjonalne miasteczko, nie pojawia się przypadkowo – tam bowiem, w rodzinnym mieście narzeczonej poety, spotykali się zakochani w czasie trwającego siedem lat narzeczeństwa. A była to klasyczna miłość od pierwszego wejrzenia: uwagę osiemnastoletniego chłopaka przykuła dziewczyna jadąca dorożką po łódzkiej Piotrkowskiej. I po latach mógł powiedzieć: „Moje życie miało Stefa na imię”…

Jednodniowy wypad do Tomaszowa nie w pełni odpowiada definicji city break; jak informuje Dobry słownik, to ‘krótka podróż, zazwyczaj trwająca od 2 do 4 dni, do dużego miasta, żeby pozwiedzać, odpocząć, pójść do muzeów, restauracji, na zakupy itp.’. Wyjazd w wierszu jest krótszy, a i Tomaszów nie był dużym miastem. Taka dynamiczna, modna forma podróżowania dla nowych i błyskawicznych gratyfikacji emocjonalnych doskonale komponuje się ze stylem życia w wieku XXI.

felieton Małgorzata Kita A może by wpaść do Tomaszowa? Mieszkam w metropolii (jej pełna nazwa brzmi Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, GZM), która zrzesza 41 gmin i miast zamieszkanych przez ok. 2,3–2,7 mln osób). Obejmuje obszar ponad 2,5 tys. km².

Codziennie tę przestrzeń przemierza samochodami osobowymi i środkami komunikacji miejskiej kilkaset tysięcy mieszkańców jadących do pracy, szkoły, na zakupy, do lekarza, do kina, muzeum… Także dla przyjemności podróżowania… I wracających do domu. Inny polski poeta kategorycznie twierdzi: „Człowiek pragnie podróży” (Konstanty Ildefons Gałczyński, Zaczarowana dorożka, 1948). Zbigniew Rokita, laureat nagrody Nike 2021, w nowej książce przekonuje, że najlepiej podróżować tu tramwajem. O Aglo. Banką po Śląsku (2025) i doznawaniu lokalności z okien magicznej Siódemki (przecież mamy w pamięci krakowską „zaczarowaną dorożkę”) tak pisze Ryszard Koziołek: „Dobra literatura nie kopiuje świata, ale czyni widzialnym to, co w nim na co dzień przegapiamy – na przykład patrząc niewidzącym wzrokiem przez szybę autobusu lub samochodu”. Wybitny pisarz codzienność, zwyczajność podróży tramwajem zamienia w podróż w głąb istoty Aglomeracji.

Jako zwolenniczka wypadów do miejsc, miejscowości nieodległych, podróżująca po GZM – samochodem, tramwajem, pieszo – mogę, bez jej opuszczania, wyskoczyć na chwilę do Ameryki, Abisynii, Korei, Egiptu, Szwecji, Pekinu, Konstantynopola, Paryża, po drodze mijając Manhattan, Czarne Morze… By pomedytować nad wodą, mam do wyboru Balaton, Morze Czerwone, Jezioro Bermudzkie.

Takie toponimy wykorzystujące mechanizmy metaforyzacji stanowią przejaw lokalnego folkloru i są bardzo trwałe. Prymarnie to nazwy miejsc odległych, egzotycznych, nadawane miejscom bliskim, rodzinnym, kojarzące się z ubóstwem lub bogactwem, czasem mające symbolicznie nobilitować, a czasem degradować.

Długotrwający, edukacyjny Grand Tour po Europie, modny w wiekach XVII–XIX, jako sposób poznawania świata i kultury wydaje się dziś przeżytkiem. Ale dzięki francuszczyźnie od tour, czyli ‘podróż, wycieczka lub przejażdżka’, zyskaliśmy internacjonalizm turystyka. Definiuje się ją jako ‘odbywanie podróży, wycieczek lub wędrówek w miejscu niebędącym miejscem stałego zamieszkania, w celu aktywnego spędzenia czasu’ (WSJP). Zestawmy to z realizacjami tekstowymi wyrażenia turystyka + przymiotnik ją określający, doprecyzowujący, także formotwórczy: kulturowa, religijna, biznesowa, konferencyjna, zdrowotna, hobbystyczna, lokalna, nie wyłączając kwalifikowanej, ekstremalnej, wojennej…

Podróż dookoła świata z powieści Jules’a Verne’a (1828–1905) mająca trwać z dokładnością co do sekundy 80 dni budzi dziś pobłażliwy uśmiech. Przecież w kwietniu 2026 roku czworo astronautów misji Artemis II zakończyło lot kosmiczny z Ziemi wokół Księżyca i z powrotem – 1 mln 118 tys. km, który trwał 10 dni! A mieszkańcy „Ziemi – planety ludzi” mogli dzięki transmisjom wideo NASA śledzić misję na żywo.

City break (intensywność) i mikroturystyka (tryb slow life), choć to nowe i różniące się formy turystyki, wprowadzają podróżowanie na nowy poziom. Krótkie bycie gdzie indziej niż w domu jako forma doświadczania świata w wolnym czasie wkracza w naszą codzienność, pozwalając poznawać NOWE, także w bliskich miejscach, które wydają się znane, oswojone.