Co dzieje się w umyśle tłumacza symultanicznego, który zaledwie w ułamku sekundy musi nie tylko zrozumieć i przełożyć słyszane słowa, ale i sprawić, by wypowiedź była w pełni zrozumiała dla słuchacza? To jedno z pytań, które zadaje sobie dr hab. Ewa Gumul, prof. UŚ z Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Pomysłodawczyni międzynarodowego projektu CLESI2 i kierująca nim badaczka analizuje m.in. zjawisko eksplicytacji. Polega ono na dodawaniu różnych elementów niewystępujących w oryginalnej wypowiedzi, dzięki którym tłumacz wyraża wprost to, co w oryginale było jedynie domyślne.
Dodatkowe słowa
Eksplicytacja to słowo, które dla laika może brzmieć dosyć skomplikowanie. Jest ono jednocześnie codziennością pracy tłumaczy.
– O eksplicytacji mówimy wtedy, gdy porównując tekst i jego tłumaczenie na inny język, widzimy, że w przekładzie pewne informacje zostały wyrażone wprost, choć w oryginale były jedynie domyślne – wyjaśnia Ewa Gumul. – Mówiąc najprościej, polega ono na dodawaniu elementów językowych czy też uwypuklaniu określonych znaczeń, co sprawia, że tłumaczony tekst bywa dłuższy i bardziej precyzyjny od oryginału – dodaje.
Przykładem eksplicytacji może być zastąpienie zaimka osobowego (on czy ona) pełnym imieniem i nazwiskiem lub nazwą zawodu opisywanej osoby. Są to także wyrażenia porządkujące treść, czyli konektory lub markery dyskursu. Mogą to być np. wyrażenia przyimkowe: na początku, spójniki: więc, a nawet wyrażenia metatekstowe: innymi słowy itd. O ile są one dosyć często stosowane w przekładzie pisemnym, o tyle nie do końca spodziewano się ich w tłumaczeniu symultanicznym.
Jak podkreśla badaczka, jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku eksperci sądzili, że w tym szczególnym rodzaju przekładu – ze względu na ogromną presję czasu – na eksplicytację po prostu nie ma miejsca. Systematyczne badania prowadzone od 2006 roku pokazują jednak coś zupełnie innego.
– Wiedzieliśmy, że w tłumaczeniu pisemnym, gdzie mamy czas na refleksję, eksplicytacja jest zjawiskiem służącym przede wszystkim poprawie jasności tekstu. Praca tłumacza symultanicznego to zupełnie inna rzeczywistość – mówi anglistka i iberystka.
Podkreśla również, że zabieg ten nie prowadzi do zmiany znaczenia treści tekstu. Może natomiast przyczynić się do poprawy jego jakości poprzez językową klarowność czy spójność logiczną. Czasem może także przesuwać punkt ciężkości wypowiedzi. Przykładowo zamiana struktur nominalnych na werbalne, wymuszająca nazwanie wykonawcy czynności, może uwypuklać winę lub zaangażowanie danej osoby. W tym sensie eksplicytacja bywa narzędziem manipulacji językowej.
Mniej niż dwie sekundy
Aby lepiej zrozumieć znaczenie eksplicytacji w przekładzie symultanicznym, spróbujmy wcielić się na chwilę w rolę tłumacza. Wyobraźmy sobie, że pracujemy podczas konferencji naukowej. Słuchamy wypowiedzi prelegenta, niemal natychmiast musimy ją zrozumieć i przełożyć na inny język, aby odbiorcy mogli w czasie rzeczywistym zrozumieć, co dana osoba mówi.
Kluczowym pojęciem jest tutaj EVS (Ear-Voice Span) – charakterystyczne dla tłumaczenia symultanicznego opóźnienie czasowe między tekstem oryginału a tłumaczeniem. Tłumacz musi poczekać, aż usłyszy wystarczający fragment zdania, by móc je poprawnie przełożyć. Gdy to opóźnienie się wydłuża, w tłumaczeniu mogą pojawić się dłuższe, niewypełnione przerwy. Pauzy dłuższe niż dwie sekundy są jednak podświadomie odbierane przez słuchaczy jako „opuszczenie” treści, co z kolei obniża ocenę jakości pracy i może podważyć zaufanie klienta do efektów pracy eksperta.
Nic więc dziwnego, że tłumacze symultaniczni stosują różne strategie radzenia sobie z takimi przerwami. Jedną z nich jest właśnie eksplicytacja. Co ciekawe, choć w przekładzie pisemnym miałyby przede wszystkim ułatwić odbiorcy zrozumienie tekstu, w pracy tłumacza symultanicznego stają się elementem jego strategii maskujących. Pozwalają bowiem zachować płynność wypowiedzi i przez to budują zaufanie klienta.
– Tłumacz zyskuje tym samym na czasie, gdy informacja jest niejasna i potrzebuje więcej czasu na zrozumienie oraz odpowiednie przełożenie trudniejszego fragmentu – wyjaśnia prof. Ewa Gumul. – Dochodzimy tym samym do drugiego interesującego mnie pojęcia, jakim jest obciążenie kognitywne, czyli wysiłek związany z jednoczesnym słuchaniem i mówieniem. Nasze badania pokazują, że w przypadku przekładu symultanicznego eksplicytacja służy przede wszystkim zmniejszeniu poziomu takiego obciążenia. To zaskakujące odkrycie – dodaje.
Lingwistyczny odcisk palca
Każdy tłumacz, podobnie jak każdy użytkownik języka, ma coś, co można nazwać własnym lingwistycznym odciskiem palca (ang. linguistic fingerprint). Jest to unikatowy sposób formułowania wypowiedzi: preferencje leksykalne i składniowe, a także skłonność do sięgania po strategie, takie jak eksplicytacja.
Jak wyjaśnia prof. Ewa Gumul, z tej perspektywy ciekawie wyglądają wyniki badań pracy polskich tłumaczy w Parlamencie Europejskim, które wykazały, iż mimo podobnego przygotowania zawodowego i codziennej współpracy w ramach jednej, dobrze zintegrowanej jednostki (ang. language unit) style eksplicytacji stosowane przez tamtejszych tłumaczy symultanicznych bardzo się różnią.
– Niektórzy są skrajnie oszczędni, inni prezentują styl „ekstremalnie obfity” – a co najważniejsze, oba te podejścia pozwalają na uzyskanie znakomitej jakości przekładu – podkreśla badaczka.
Pary językowe: polski-angielski oraz hiszpański-angielski
Analizując oba zjawiska: eksplicytację oraz obciążenie kognitywne w pracy profesjonalnych tłumaczy symultanicznych, prof. Ewa Gumul uznała, że jest to znakomity temat badań. Tak narodził projekt CLESI1 (Cognitive Load & Explicitation in Simultaneous Interpreting), realizowany wspólnie z naukowcami z kilku ośrodków akademickich i finansowany przez Narodowe Centrum Nauki.
– Skoncentrowaliśmy się na parze językowej polski-angielski. Był to zresztą pierwszy projekt, w którym przeprowadzono analizy eksplicytacji w przekładzie symultanicznym z udziałem profesjonalnych tłumaczy na tak szeroką skalę – mówi kierująca projektem badaczka.
Badanie tak ulotnego procesu wymaga jednak łączenia wielu narzędzi. Jedną z metod, jak wyjaśnia badaczka, była retrospekcja. Polega ona na odtwarzaniu toku myślenia tłumacza tuż po wykonaniu zadania. Badacze muszą jednak brać pod uwagę ograniczenia i zniekształcenia pamięci. Ślady pamięciowe z wykonanego zadania mogą mieszać się z doświadczeniami innych, wcześniejszych sytuacji zawodowych. Ponadto tłumacze mogą nieświadomie racjonalizować własne decyzje i przedstawiać przebieg tłumaczenia w sposób zgodny ze znanymi im wymogami jakości, a niekoniecznie z tym, co faktycznie „działo się” w ich głowach. Dlatego, aby zminimalizować te wpływy, badani poznawali dokładny cel badania dopiero po jego zakończeniu, co miało ograniczyć ryzyko, że w trakcie tłumaczenia i podczas retrospekcji będą świadomie kierować uwagę na analizowane zjawiska. Naukowcy analizują oczywiście również sam produkt tłumaczenia.
Wyniki badań projektu CLESI1 okazały się na tyle interesujące, że prof. Ewa Gumul postanowiła rozszerzyć ich zakres o nową parę językową: hiszpański-angielski.
– Jestem nie tylko anglistką, lecz również iberystką. Uznałam więc, że warto porównać strategie profesjonalnych tłumaczy symultanicznych na przykładzie drugiej pary językowej, aby sprawdzić, czy będziemy w stanie zidentyfikować uniwersalne strategie. Co więcej, liczę, że dzięki temu unikniemy wpływu konkretnych systemowych różnic językowych na wyniki badań. Tak powstał projekt CLESI2 – również dzięki ogromnemu wsparciu NCN – mówi badaczka.
Naukowcy z międzynarodowego zespołu chcą uzyskać odpowiedź na dwa główne pytania: w jaki sposób różne poziomy obciążenia kognitywnego wpływają na zachowania eksplicytacyjne profesjonalnych tłumaczy symultanicznych oraz czy można zaobserwować powtarzające się wzorce w pracy danego tłumacza.
Projekt CLESI1 realizują: dr hab. Ewa Gumul, prof. UŚ – kierownik projektu (PI), dr hab. Pawel Korpal (UAM, Poznań), dr Katarzyna Liber-Kwiecińska (UJ, Kraków), dr Marcelina Pietryga (UŚ), prof. dr hab. Magdalena Bartłomiejczyk (UŚ) i prof. Jessica Pérez-Luzardo Díaz (ULPGC, Hiszpania). Z kolei zespół projektu CLESI2 tworzą: dr hab. Ewa Gumul, prof. UŚ – kierownik projektu (PI), prof. Jessica Pérez-Luzardo Díaz (ULPGC, Hiszpania), prof. Macarena Pradas Macías (UGR, Hiszpania), prof. Carmen Toledano Buendía (ULL, Hiszpania).