Siostra Joanna Nowińska jest Wrocławianką, absolwentką Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, gdzie w 2006 roku obroniła pracę doktorską, której głównym motywem była wojna w Apokalipsie św. Jana. W 2018 roku na tej samej uczelni (przekształconej w 2009 roku na Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie) w oparciu o rozprawę Co słyszysz poza słowem? Sound design Apokalipsy św. Jana siostra uzyskała stopień doktora habilitowanego. Jest jedną z sześciu kobiet w 30-osobowym zespole wykładowców na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Z siostrą dr hab. Joanną Nowińską rozmawiamy o roli kobiety w nauce.
Co zdecydowało, że Wrocławianka, wychowanka krakowskiej uczelni związała się z Wydziałem Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach?
Uczestniczyłam w konferencji naukowej, byłam zachwycona wysokim poziomem merytorycznym spotkania, przyjazną atmosferą oraz bardzo życzliwym odniesieniem podczas przygotowywania artykułu do publikacji pokonferencyjnej. Ponieważ poszukiwałam wtedy nowego miejsca pracy, w 2022 roku zaaplikowałam i zostałam przyjęta.
Egzegeza biblijna jest głównym obszarem zainteresowań naukowych siostry. Skąd ten wybór?
Nie tylko moje doświadczenie życia z Bogiem, ale także moje wewnętrzne życiowe przewroty są związane z tekstem biblijnym. Stąd też wzięło się moje głębokie pragnienie, aby wszystko w moim życiu było pełne Boga, a więc także moja praca i zainteresowania intelektualne. Kiedy podjęłam decyzję, aby wszystko postawić na jedną kartę, czyli żyć w pełni z Bogiem, nie miałam wątpliwości, wybrałam biblistykę, czyli dogłębne i interdyscyplinarne badanie Pisma Świętego, aby zrozumieć, przeżyć i właściwie go interpretować – i dlatego zajęłam się egzegezą oraz teologią biblijną.
Jaki był powód, że swoje prace naukowe poświęciła siostra proroczej księdze Nowego Testamentu – Apokalipsie św. Jana. To jedna z najtrudniejszych do zrozumienia ksiąg?
Zaczęło się od sugestii mojego promotora ks. prof. dr. hab. Stanisława Hałasa, który, mając na uwadze moje życiowe perypetie, zaproponował, abym zajęła się motywem wojny w Apokalipsie św. Jana. Dziś z perspektywy czasu uważam, że to był fenomenalny wybór także z racji moich inklinacji ku twórczości, kreacji, awangardzie w różnego typu sztukach, szczególnie wizualnych i w literaturze. To był dobry kierunek, ponieważ mogłam łączyć różne swoje zainteresowania i pasje, a także kontynuować je w pracy doktorskiej i habilitacyjnej. Wąska ścieżka, po której teraz idę, to specjalizacja związana z badaniem roli zmysłów w procesie perswazji, który jest zawarty w tekstach apokaliptycznych, ze szczególnym ukierunkowaniem na Apokalipsę św. Jana.
To dziedzina mało znana.
Przyzwyczailiśmy się do czysto intelektualnej lektury Biblii. Nowoczesne narzędzia, rezultat interdyscyplinarności, umożliwiają nam czytanie tekstu całej Biblii pod kątem multisensoryczności i performatywności, co pozwala na odczytywanie Pisma Świętego jako doświadczenia zmysłowego i żywego performansu. Biblia nie jest kodeksem ani zbiorem doktryn, ale słowem performatywnym, działającym. A co najważniejsze, jest tekstem głęboko zakorzenionym w ludzkim doświadczeniu zmysłowym, czyli multisensorycznym. Fenomen odkrywania Osoby Boga w Biblii, którego doświadczam w trakcie egzegezy tekstu, jest dla mnie tak porywający, że chciałabym, aby każdy człowiek mógł tego doświadczyć, aby mógł tę Osobę spotkać. A przede wszystkim rozpoznać.
Apokalipsa św. Jana doczekała się wielu bardzo różnorodnych interpretacji, począwszy od zawężenia do rysu historii pierwszych wieków chrześcijaństwa, poprzez futurystyczną wizję zagłady, po ponadczasowy obraz walki dobra ze złem. Skąd tak wiele perspektyw?
Jest to ostatnia księga biblijna, dlatego wymaga nie tylko interpretacji zgodnej z duchem, w którym powstała, ale także dogłębnej znajomości całego Pisma Świętego. Tylko taka perspektywa pozwala na uchwycenie ciągłości rozwoju i transpozycji motywów z uwzględnianiem różnych etapów i różnych sposobów kształtowania się źródeł obrazowości, a także roli zmysłów, które okazują się tutaj kluczowe. Kiedy respektuje się całą sensualność w rozumieniu hebrajskim, wzbogaconym o ruch i mowę uznawane w tej mentalności za zmysły, okazuje się, że w przypadku Apokalipsy św. Jana mamy do czynienia z fenomenem – trudno powiedzieć kinematograficznym – to fenomen rzędu 4, a nawet 5D. Mamy do czynienia z wielkim, nielinearnym doświadczeniem na wzór Matrixa czy współczesnych reportaży wykorzystujących najnowocześniejsze techniki, łączących różne elementy, aby odzwierciedlać to, czego doświadczamy w życiu, odzwierciedlać fragmentaryczność sytuacyjną, zmienność i dynamikę świata, w którym funkcjonujemy. Drugim, ale chyba najważniejszym aspektem wpływającym na różnorodność interpretacji jest kwestia doświadczania człowieczeństwa i zgody na nie danego tłumacza i egzegety.

Termin apokalipsa też przeszedł pewną ewolucję.
Apokalipsa znaczy odsłonięcie, składa się z dwóch członów: kalýptein: zasłaniać, apó: od. Nie mamy więc do czynienia z objawieniem, czyli z pojawieniem się czegoś, czego nie było, a z takim tłumaczeniem spotykamy się najczęściej. Ta zmiana, nie tyle semantyczna, co interpretacyjna, nastąpiła prawdopodobnie w IV wieku, kiedy dokonały się bardzo znamienne przeobrażenia mentalne z racji tego, że chrześcijaństwo po edykcie mediolańskim w 313 roku awansowało do rangi religii państwowej. Pan Bóg odsłania przed nami swoją obecność w rzeczywistości po to, abyśmy go widzieli i mieli świadomość, że on jest Panem tej rzeczywistości. I o tym jest Apokalipsa. Niestety, przekłady łacińskie, które dla wielu tłumaczy stały się punktem odniesienia, stosują termin revelatio co utrwala rozumienie niegodne z pierwotną semantyką.
W jednym ze spotkań cyklu „Czas kobiet”, który prowadzi w Radiu eM Dominika Szczawińska, uczestniczyła prof. Aleksandra Kłos-Skrzypczak z Wydziału Teologicznego UŚ. Zapamiętałam optymistyczne podsumowanie badań, które prowadzi pani profesor: czas milczącej obecności kobiet w Kościele już się zakończył, kobiety są słuchane.
Odsyłam do publikacji, która ukaże się już wkrótce. Prof. Aleksandra Kłos-Skrzypczak jest teolożką i socjolożką, to bardzo istotny zestaw kompetencji, a artykuł jest efektem rzetelnych badań przeprowadzonych na wydziałach teologicznych różnych polskich uczelni i dotyczy pozycji kobiet w Kościele, nauce, na uczelni. Wyniki są niezwykle interesujące, ponieważ uwzględniają nie tylko stan faktyczny, ale także zmiany, które następują. Szczegółów jednak zdradzać nie mogę. Polecam lekturę. Sytuacja kobiet teolożek, które uprawiają biblistykę w polskich realiach, jest niemal wszędzie taka sama, czyli trudna. Często jest to wynikiem nieznajomości badań, które prowadzą, braku refleksji nad ich rzetelnością, braku świadomości nad ich zaangażowaniem naukowym. W Europie jest nieco inaczej i sama tego doświadczyłam. W European Association of Biblical Studies obowiązuje zasada, zgodnie z którą panel organizowany podczas corocznej konferencji nie odbędzie się, jeżeli nie biorą w nim udziału kobiety. Nie ma nawet możliwości zgłoszenia takiego panelu. To znakomita zasada, która niweluje wszelkiego typu wykluczenia. Publikacje biblistek, a czytam wszelkie dostępne teksty, są pod wieloma względami wyjątkowe. Zwykle są to bogate teksty monograficzne, dotyczą bardzo subtelnych kwestii, czasem niuansów, które w wielu przypadkach były dotąd nierozpoznane. Te prace dokonują często przełomów. Na przykład dr Yael Avrahami z Uniwersytetu w Hajfie jako pierwsza kompleksowo opracowała temat zmysłów w tekście biblijnym. Kobiety, moim zdaniem, cechuje odwaga naukowa, umiejętność podejmowania takich tematów i poszukiwań, które wydają się wręcz nie do zrealizowania. Przykładem może być prof. Maria Bulakh, lingwistka zajmująca się m.in. słownictwem dotyczącym barw w Starym Testamencie oraz w językach starożytnego Bliskiego Wschodu.
Kiedy badam zagadnienia ze swojej dyscypliny, widzę, że jeśli pojawiają się publikacje kobiet, wielokrotnie dotyczą one szczegółów, których nikt dotąd nie analizował, bo być może nawet ich nie dostrzegał, a kobieta jest w stanie rozłożyć ten temat na jeszcze mniejsze części i robi to po prostu genialnie, co jest niezwykle pomocne dla wszystkich, którzy prowadzą analizę. Wydaje się, że często mężczyźni wybierają syntezy, a kobiety są znacznie lepszymi analityczkami.
Posiada siostra dar komunikacji. Ogromną popularnością cieszą się spotkania na TikToku, podcasty „Gościa Niedzielnego” z cyklu Trudne fragmenty Biblii, audycje w Radiu eM, Telewizji Trwam, na YouTube Spiżarnia wiary, Służąc życiu, czyli rozmowy o wierze, Biblii i Kościele…
Teraz stoimy przed projektem przygotowania materiałów dotyczących Apokalipsy św. Jana, co jest spełnieniem moich marzeń. Współpracuję z Chrześcijańską Fundacją Ewangelizacyjną YouMyGod, której celem jest przekazywanie egzegezy Pisma Świętego odbiorcom niepodejmującym studiów. Mam tam na przykład możliwość dokonywania egzegezy Księgi Hioba, jest to wykład 16-godzinny, Apokalipsę św. Jana prowadziłam przez 22 godziny zegarowe, na żywo w wersji online. Nagrywam także podcasty dla Fundacji Edukacja z Wartościami z ekumeniczną Wspólnotą Syjon w Warszawie. Pracuję również w teamie ewangelizacyjnym, prowadząc warsztaty „Ku życiu” i „Boże poruszenie” łączące zdobycze badań multisensoryczności tekstu biblijnego z Dance/Movement Therapy i coachingiem. W ramach programu Popularyzacja Nauki na naszym Uniwersytecie mogłam zrealizować z członkami mojej ekipy warsztatowej podcasty interdyscyplinarne dotyczące trzech zmysłów zaznaczających się w Apokalipsie św. Jana.
Spotkania z siostrą mają ogromną oglądalność. Kilkanaście tysięcy odbiorców to niemal norma.
…bywa, że znacznie więcej. Służąc życiu ma ponad 120 tysięcy subskrybentów, a Spiżarnia wiary ponad 50 tysięcy. Bardzo się cieszę, że odbiorcami są ludzie z różnych przestrzeni wiekowych, od osób takich jak Pani Irena mieszkająca we Francji, która ma 83 lata, po dziewczyny 12–14-letnie. Język podcastów jest specyficzny, musi być kolokwialny, aby odbiorca dotarł do sedna semantyki kluczowych sformułowań, które doskonale zna, typu „Chrystus nas zbawił”, a nic dla niego one nie znaczą. Jakież było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałam się, że jeden z subskrybentów dotarł do podcastów za namową pastora baptystycznego z Australii, który przesłał mu link do Spiżarni wiary. Otrzymuję też informacje od osób z wolnych kościołów, które słuchają Spiżarni, a także od deklarujących się jako funkcjonujący poza wszelką denominacją [rodzaj wspólnoty religijnej, przyp. M.S.], którzy spotykają Boga razem z nami i doświadczają Go tutaj Żywego. Dlatego warsztaty prowadzimy w przestrzeniach publicznych, aby nikt nie cenzurował swojej obecności, nie przeżywał stresu spowodowanego tym, że wchodzi na terytorium, gdzie funkcjonuje jakaś społeczność, w której może być źle postrzegany.
Wspomniała siostra o współpracy z różnymi instytucjami – to zapewne pozwala na realizację interdyscyplinarnych projektów badawczych.
Teologia wręcz wymaga odniesienia się do innych dyscyplin, nie jest bowiem odklejona od doświadczenia życiowego. Biblistyka tym bardziej, z racji specyfiki badań. Niezwykle cenię sobie współpracę z naukowcami z Pracowni Humanistycznych Studiów Interdyscyplinarnych na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Choć ich uwaga skupiona jest na analizie mistycznego charakteru Świętej Góry Athos, łączy nas wspólna płaszczyzna zainteresowań i badań – jest nią sensualność, czyli odbieranie, doświadczanie za pomocą zmysłów.
Te niezwykle frapujące zagadnienia, nurtują zapewne wielu naukowców.
Przeprowadzony przeze mnie research stanu badań w zakresie multisensoryczności Apokalipsy św. Jana pokazał mi, że lokuję się w maleńkim gronie kilku osób na świecie, które podejmują ten temat.
Czy ma siostra jakieś marzenie naukowe?
Moim marzeniem jest przygotowanie aplikacji umożliwiającej użytkownikom zapoznanie się z kulturą, retoryką, eufonią tekstu Apokalipsy św. Jana, korzeniami semantycznymi obrazów i całą ich głębią sensualności, performatywności. Aplikacji, która pozwoli odbiorcy wniknąć w ten tekst tak głęboko, jak będzie chciał. Niestety, aplikacja nie może zostać ujęta w grancie NCN, o który się ubiegam. Z zespołem, który jest w stanie wykonać taką aplikację, już kilkakrotnie wnioskowaliśmy o uzyskanie dofinansowania w grantach biznesowych, będziemy to robić do skutku. Stąd moje marzenie. Bardzo zależy mi na tym, aby każdy mógł doświadczyć tego, co jest zawarte w tekście. Z użyciem AI jest możliwe stworzenie odpowiedniej bazy treści. Ufam, że to się uda. W mniemaniu egzegetów włoskich, i ja się z tym zgadzam, kunszt Apokalipsy św. Jana jest tak ogromny, że do dzisiaj, nawet w oparciu o najnowsze narzędzia technologiczne, nie jesteśmy w stanie jej zekranizować zgodnie z całym anturażem językowym, kulturowym itp.
Zatem życzę, aby marzenie się spełniło. Serdecznie dziękuję za rozmowę.