20 sierpnia 2025 roku Prof. dr hab. Roman Ger udał się na ostatni wykład. Nie jestem pewien, czy taki zwrot jest na miejscu, ale Roman był zawsze bardzo obowiązkowy, więc pewnie wykłada jeden z licznych przedmiotów słuchającym Go z radością aniołom.
Jánosa Aczéla, doktora honoris causa naszego Uniwersytetu (z 1996 roku, zresztą Roman był jego promotorem), nazywano papieżem równań funkcyjnych. W Wiedniu, gdzie zastała mnie wiadomość o odejściu Romana, widziałem tablice ku czci Franciszka Józefa, na których było napisane: „Franciszek Józef I, cesarz Austrii, król Węgier, etc.”. Teraz chciałoby się napisać: „Roman Jerzy, cesarz równań funkcyjnych, król nierówności, etc.”. I na tym skończyć.
Jednak nieco rozwinę owo et caetera. Roman był uczonym, którego kariera przebiegała dynamicznie przez całe życie. Profesorem tytularnym został w roku 1990 (dopiero, wcześniej bowiem był prześladowany za swoje poglądy), w 2018 otrzymał najwyższe wyróżnienie Uniwersytetu Śląskiego: godność profesora honorowego. W ciągu lat uzyskiwał nagrody ministra (indywidualne i zespołowe), Nagrodę Młodych Polskiego Towarzystwa Matematycznego, liczne nagrody rektora UŚ, które ukoronowane zostały przyznaniem nagrody Pro Scientia et Arte. Był też wyróżniony Śląską Nagrodą im. Juliusza Ligonia. Miał Złoty Krzyż Zasługi, Krzyż Kawalerski Orderu Polonia Restituta, Medal Komisji Edukacji Narodowej (z którego był szczególnie dumny), złoty Medal za Długoletnią Służbę.
W Instytucie Matematyki pracował 50 lat. W tym czasie był prorektorem ds. nauczania, kierownikiem Zakładu Równań Funkcyjnych, wicedyrektorem i dyrektorem Instytutu Matematyki. Był też zatrudniony w Akademii Jana Długosza w Częstochowie (gdzie pełnił funkcję kierownika Zakładu Równań Funkcyjnych), w Politechnice Śląskiej w Gliwicach oraz Instytucie Kształcenia Nauczyciel i Badań Oświatowych w Katowicach. Był przewodniczącym kapituły Wykładu im. Andrzeja Lasoty, przewodniczącym jury Konkursu im. Marka Kuczmy na najlepszą polską pracę z równań funkcyjnych, prezesem Oddziału Górnośląskiego PTM, członkiem jury nagród PTM etc., etc.
Był wybitnym matematykiem, autorytetem w zakresie równań i nierówności funkcyjnych – nic dziwnego, że znalazło to odbicie w Jego międzynarodowej działalności. Ukoronowaniem było przewodniczenie komitetowi naukowemu najbardziej prestiżowej konferencji: Międzynarodowych Sympozjów z Równań Funkcyjnych (ISFE). Zainicjował współpracę polsko-węgierską i współorganizował doroczne Seminaria Zimowe, które odbywają się od 2001 roku. Został powołany do Advisory Board Uniwersytetu Śląskiego w Opawie (Czechy). Był członkiem komitetów naukowych wielu konferencji międzynarodowych, członkiem komitetów redakcyjnych czasopism naukowych o międzynarodowym zasięgu, brał udział w ponad 150 międzynarodowych konferencjach matematycznych, na których wygłosił ok. 200 odczytów. Był profesorem wizytującym w 4 uniwersytetach zagranicznych oraz wygłaszał odczyty w dalszych 25.
Jak można przeczytać na stronie przedstawiającej sylwetkę Romana Gera, w działalności naukowej skupiał się głównie na badaniach własności funkcjonałów addytywnych i jensenowsko wypukłych, wypukłości wyższych rzędów, funkcji wielomianowych, na charakteryzacji odwzorowań przez równania funkcyjne, analogii miarowo- -kategoryjnych i ich uogólnieniach; badał równania i nierówności warunkowe, stabilność w sensie Hyersa-Ulama (jeden z rodzajów tej stabilności został nazwany stabilnością w sensie Gera), mierzalność w sensie Christensena, zjawisko alienacji równań i nierówności funkcyjnych. W szczególności zajmował się badaniem istnienia i własności rozwiązań pod możliwie słabymi założeniami regularnościowymi. Z tego powodu został zaproszony przez Jánosa Aczéla i Antala Járaia do współautorstwa pracy pt. Solution of a functional equation arising from utility that is both separable and additive, która ukazała się w 1999 roku w tomie 127. „Proceedings of the American Mathematical Society”. Dzięki wkładowi Romana udało się nie tylko zminimalizować założenia o funkcjach występujących w równaniu, ale nawet, jak to ujął János Aczél, wyeliminować równanie (zastępując je równaniem prawie wszędzie). Rozwiązywanie równań i nierówności polegające na wykorzystaniu siły ich wiązań oraz metody ideałowe (z którymi wiąże się pojęcie prawie wszędzie) były Jego znakami firmowymi.
Poza matematyką działał też na innych polach. Był członkiem założycielem Klubu Inteligencji Katolickiej w Katowicach, aktywnym członkiem NSZZ „Solidarność” w latach 80. XX wieku. Był człowiekiem dumnym, odważnym i nieustępliwym. Był typem zdobywcy, który przy okazji wejścia na szczyt dokonuje odkryć. Gdy byliśmy razem w Technionie w Hajfie, wybrał się do Betlejem w dzień po likwidacji Osamy bin Ladena – ja nie miałem odwagi, by udać się akurat wtedy na tereny zamieszkałe przez ludność muzułmańską. Uwielbiał podróże; w planie miał polecieć w niedzielę na Maderę, cóż – w poniedziałek odprowadzaliśmy Jego prochy na cmentarz przy ul. Mieszka I w Katowicach.
Był świetnie zorganizowany, aczkolwiek nie pedantyczny (śp. Joanna, Jego żona, powiedziała kiedyś do osoby sprzątającej ich mieszkanie: Czy widzi Pani ten chaos na biurku męża? Proszę tam niczego nie ruszać; ten bałagan to właśnie porządek).
Lubił szybko, czasem zbyt szybko jeździć samochodem (chociaż śp. Joanna powtarzała: Roman, ciebie to kiedyś zbiorą z jezdni).
Roman był także obdarzony wielkim poczuciem humoru. Opowiadał na przykład, jak w początkach Jego pracy w Instytucie Matematyki jako uczestnik seminarium z równań funkcyjnych został poproszony przez swojego szefa, nieodżałowanego profesora Marka Kuczmę, do wygłoszenia odczytu. Odbyło się to według Romana następująco. Panie Romanie, pan, zdaje się, zna angielski? Oczywiście, panie profesorze! Matematyka po angielsku jest praktycznie taka sama jak po francusku. A ponieważ francuski jest podobny do rumuńskiego, to ma pan tu pracę po rumuńsku. W rzeczywistości Roman bardzo dobrze posługiwał się angielskim, władał też kilkoma innymi językami. Byłem kiedyś świadkiem konkursu na znajomość gwary… śląskiej, który odbył się w przedszkolu Piotra, wnuka Romana. Roman konkurs wygrał, pozostawiając w pobitym polu jednego z liderów ruchu Ślązaków.
Dawid Hilbert, wybitny matematyk, gdy usłyszał, że pewien młody człowiek już nie będzie uczęszczał na jego seminarium, bo zajął się poezją, powiedział: Nic dziwnego, zawsze uważałem, że ma zbyt mało wyobraźni jak na matematyka. Roman, matematyk co się zowie, miał sporo wyobraźni, której mógłby mu pozazdrościć niejeden wieszcz. W pewnym sensie był poetą. Jego prace i wykłady charakteryzowały elegancja i świetna konstrukcja. Dlatego na koniec pozwolę sobie przytoczyć słowa piosenki Gilberta Bécaud:
Quand il est mort le poète,
Tous ses amis pleuraient
Quand il est mort le poète,
Le monde entier pleurait
On enterra son étoile
Dans un grand champ de blé
Et c’est pour ça que l’on trouve
Dans ce grand champ des bleuets.
Szanowni Czytelnicy mogą znaleźć pełen wykaz osiągnięć Romana pod adresem: https://us.edu.pl/instytut/im/pracownicy/prof-dr-hab-roman-ger/.