Województwo śląskie, a na pewno jego środkowa i południowo-zachodnia część, to obszar bardzo umiastowiony. Choć w czasie i przestrzeni zmienia się tu krajobraz, nie zmienia się to, że przejeżdżając nawet kilkadziesiąt kilometrów, cały czas jesteśmy w granicach administracyjnych jakiegoś miasta.
Jest to także jedyne województwo w Polsce, które można przejechać od jednej jego granicy (południowo- zachodniej) do drugiej (wschodniej), nie wyjeżdżając z miast. A zatem ruszamy w granicznym Jastrzębiu-Zdroju i kierując się przez Żory, Orzesze, Łaziska Górne, Mikołów, Katowice i Mysłowice, dojeżdżamy do Jaworzna graniczącego z województwem małopolskim. Są jeszcze inne możliwości. Dla osób nieznających regionu, a jednocześnie utożsamiających miasto nie z jego granicami, lecz z tzw. w pełni miejskim krajobrazem, interesującym doświadczeniem jest również przejażdżka z Dąbrowy Górniczej do Gliwic. W tym przypadku nie mamy ani razu wątpliwości, że jesteśmy w mieście, a nawet w dużym mieście – a tak naprawdę przejeżdżamy przez co najmniej osiem miast. Na pewno interesujący i unikatowy jest fakt, że właśnie w tym regionie są jedyne w Polsce duże miasta (pow. 100 tys. mieszkańców), z których nie da się nawet wjechać bezpośrednio do formalnie wiejskich gmin, graniczą one bowiem tylko z innymi miastami. Wśród nich stolica województwa – Katowice, co w sumie też jest w skali Polski wyjątkowe. Oczywiście jest również kilka tego typu miast średnich. W województwie śląskim znajdziemy także niemal wszystkie formy przestrzenno-funkcjonalne skupisk miast – konurbacje, aglomeracje policentryczne, monocentryczne, fragment środkowoeuropejskiego megalopolis, lokalne interurbacje wyspecjalizowane zespoły miejskie.
W tej całej palecie miejskich form, granic i układów zaskakuje niewątpliwie, że w regionie jest tylko 75 miast i ani jednego miasta bardzo dużego. O ile pierwszy fakt wynika ze względnie niedużej powierzchni województwa, to ten drugi jest w jakimś stopniu swoistym kuriozum. Oczywiście i dla tej kwestii znajdujemy wyjaśnienie – takie właśnie są konurbacje, gdzie zamiast jednego bardzo dużego miasta jest bardzo duży zespół miast co najwyżej dużych. Tylko czy to rozwiewa nasze wątpliwości co do zasadności status quo? Czy naprawdę drugie w Polsce pod względem liczby nowych, bardzo wysokich budynków Katowice powinny być 11. miastem Polski pod względem liczby ludności? W naszej codzienności i przy wielu innych zagrożeniach zewnętrznych nie musi nas to interesować. Konurbacja jednak, która prawie już straciła swe funkcje genetyczne i która nie ma w istocie dostrzegalnych granic wewnętrznych, musi się dostosowywać do wyzwań teraźniejszości i przyszłości. W tak dużych regionach dobrze je znamy – metropolizacja, nowoczesna gospodarka, zrównoważone przestrzenie miejskie, dobrostan społeczny czy rozwój oparty na spuściźnie kulturowej. Te atrybuty pojawiają się w największym regionie miejskim Polski, ale punktowo, nierównomiernie czy, jak wspomniałem w innym tekście, w sposób skontrastowany. Wyzwania przyszłości i rzeczywistość teraźniejszości wskazują też, że rozwój konurbacji w jej obecnej formie administracyjnej nie nadąża w wielu kwestiach za innymi metropoliami Polski – dużymi, chociaż nie tak jak ta w województwie śląskim. To bezpośrednio działa na społeczną niekorzyść mieszkańców regionu, a w takim przypadku dość często „reaguje się nogami”. Nawet wielka, ale „nienadążająca” metropolia nie będzie atrakcyjna szczególnie dla osób młodych – tych tu dorastających i tych, którzy mogliby się w niej osiedlić, to oczywiste. Dalsza demograficzna detronizacja konurbacji będzie się niestety wiązać z metaforyczną „detroityzacją” wielu miast. Czy same Katowice i Gliwice będą w stanie im pomóc? Najwyżej częściowo, bo ich władze zobowiązane są kierować uwagę na własnych mieszkańców, a nie na sąsiadów. Rozwiązanie jest teoretycznie znane – dążenia do ściślejszej unifikacji, tak by być widzialnym, by być słyszalnym, by być w rankingach i zestawieniach globalnych, a z innej strony – demograficznej – by po prostu być. Jestem przekonany, że wymiar ilościowy (ludny, liczący się podmiot) przy mądrej i kreatywnej polityce powinien dać efekt pożądanego rozwoju jakościowego. Warto to robić dla dwumilionowej społeczności w tym ciągnącym się kilkadziesiąt kilometrów mieście miast w wyjątkowo miejskim województwie.