Rozmowa z dr. hab. prof. UŚ Dariuszem Nawrotem, historykiem, kierownikiem Zakładu Historii Nowożytnej XIX wieku w Instytucie Historii UŚ

Przywracanie pamięci

Rok 2017 został ustanowiony przez Sejm i Senat RP Rokiem Tadeusza Kościuszki w związku z przypadającą w tym roku 200. rocznicą jego śmierci. Dlaczego Kościuszko wciąż jest dla nas ważny?

Dr hab. prof. UŚ Dariusz Nawrot, kierownik Zakładu Historii Nowożytnej
XIX wieku UŚ
Dr hab. prof. UŚ Dariusz Nawrot, kierownik Zakładu Historii Nowożytnej XIX wieku UŚ

– Tadeusz Kościuszko jest polskim i międzynarodowym symbolem walki o wolność. Wprawdzie dziś żyjemy w wolnej Polsce, ale to nie oznacza, że możemy o tej wolności zapominać. Kościuszko jest również bohaterem walki o równość. Ciesząc się dzisiaj wolnością, nie wszędzie widzimy równość. Można więc powiedzieć, że postać Tadeusza Kościuszki w różnych kontekstach bywa aktualna. Kościuszko był wodzem pierwszego wielkiego zrywu powstańczego ginącej Rzeczpospolitej z 1794 roku, a co najważniejsze, był wodzem, który już wtedy uznał, że tylko walka, w której uczestniczyć będą wszystkie warstwy społeczne, może zakończyć się sukcesem.

Kościuszko to również symbol odczytywalny poza Polską.

– Tak, i to nie tylko w Stanach Zjednoczonych, lecz na całym świecie. Symbolem walki o wolność Kościuszko był jeszcze za swojego życia. Gdy po wypuszczeniu z niewoli rosyjskiej podróżował przez Londyn do Stanów Zjednoczonych, fetowano jego przybycie z wielkim entuzjazmem. Niezależnie od tego, że parę lat wcześniej Francuzi, z którymi Anglia toczyła w wówczas wojnę, obdarzyli go tytułem Honorowego Obywatela Republiki Francuskiej. Kościuszko był nadal symbolem wolności podczas pobytu we Francji na przełomie XVIII i XIX wieku oraz w ostatnich latach życia spędzonych już po kongresie wiedeńskim w Szwajcarii.

Jak wyglądała droga Tadeusza Kościuszki do tego uznania?

– Nie była to droga łatwa. W 1765 roku dzięki protekcji wpływowej osoby trafił do utworzonej przez Stanisława Augusta Poniatowskiego Szkoły Rycerskiej, ale zdobyte wykształcenie nie otworzyło mu drogi do kariery. W czasach konfederacji barskiej, gdy redukowano kadrę Szkoły Rycerskiej, dzięki protekcji Adama Kazimierza Czartoryskiego Kościuszko wyjechał do Paryża, gdzie studiował w Akademii Malarstwa i Rzeźby. Nie mogąc studiować w Akademii Wojskowej, sam zabiegał o lekcje pogłębiające jego umiejętności w dziedzinie sztuki wojennej, a przede wszystkim inżynierii. Wrócił do ojczyzny już po I rozbiorze Rzeczypospolitej, do kraju, w którym dominowali Rosjanie. Armia polska została zredukowana i młody oficer nie miał szans na karierę wojskową. Gdy odrzucono jego oferty służby w Saksonii i we Francji, Kościuszko wyjechał do Ameryki Północnej, gdzie toczyła się wojna, z nadzieją, że tam otworzą mu się drzwi do kariery.

Liczył na „amerykański sen”?

– Był wtedy trzydziestoletnim mężczyzną. W tamtej epoce był to najwyższy czas, żeby coś w życiu osiągnąć. Realizował swoje republikańskie przekonania i liczył na sukces, ale za Atlantykiem nikt na niego nie czekał. Dzięki zaprezentowanym umiejętnościom mianowano go, co prawda na wyrost, pułkownikiem w korpusie inżynierów armii Stanów Zjednoczonych, a sam Kościuszko odegrał ważną rolę w bitwie pod Saratogą czy przy fortyfikowaniu West Point, ale nie przełożyło się to ani na dalszy awans, ani na pieniądze. Nie pomogły nawet bliskie kontakty z generałem Horatio Gatesem czy docenienie jego zasług przez samego George’a Washingtona. Kiedy skończył służbę, nie dostał – o co usilnie zabiegał – indywidulnego awansu na generała brygadiera. Dopiero postanowienie Kongresu Stanów Zjednoczonych, które mówiło, że każdy oficer, który w ciągu ostatnich kilku lat nie został awansowany, z urzędu dostanie wyższy stopień, zapewniło mu upragnione szlify generalskie. To był dla Kościuszki wielki zawód, bo mimo licznych zasług, także podczas służby w armii generała Nathanaela Greena na Południu, nie doceniono wówczas w pełni jego ofiarności. Naprawdę do panteonu bohaterów wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych Kościuszko został włączony dopiero podczas drugiego pobytu w Ameryce, po upadku Rzeczypospolitej, kiedy był już uznanym w świecie bohaterem ostatniej walki ginącej Polski. Dlatego w 1784 roku Kościuszko, niemający perspektyw na dalszą karierę za Atlantykiem, wrócił od Europy.

Po pierwszym pobycie w Stanach Zjednoczonych przyjechał do Polski i...

– ... i nikt nie czekał na generała brygadiera armii amerykańskiej. Przez kilka lat Kościuszko gospodarował na małym skrawku ziemi odziedziczonym z majątku rodziców. Nielicznym chłopom ograniczył pańszczyznę, co spowodowało, że osiągał niewielkie dochody. Sytuacja zmieniła się w 1788 roku, kiedy przed Polską otworzyły się perspektywy na zrzucenie kurateli rosyjskiej. Kościuszko mianowany został generałem brygady i objął służbę w powiększającej się armii Rzeczpospolitej. Walczył w wojnie z Rosją z 1792 roku w obronie Konstytucji 3 maja i to w czasie tego konfliktu powstała legenda Kościuszki jako wodza, który potrafił powstrzymać carskich żołnierzy. Służą temu opowieści o bitwie pod Dubienką. Już później, w dziele przygotowującym przyszłą insurekcję: O ustanowieniu i upadku Konstytucji 3 maja, stworzono legendę wodza Kościuszki, przed którym drżeli generałowie i żołnierze Katarzyny II.

Czy nasza wiedza kończy się właśnie na tej legendzie?

Obchody Roku Kościuszkowskiego w Czeladzi (15 października 2017
roku)
Obchody Roku Kościuszkowskiego w Czeladzi (15 października 2017 roku)

– Na temat Kościuszki społeczeństwo ma głównie podstawową wiedzę szkolną. Większość nie zna meandrów jego życiorysu, ale zmieniają to wydarzenia, takie jak Rok Kościuszkowski. Miałem okazję uczestniczyć w organizowaniu imprez związanych z Rokiem Kościuszkowskim w dwóch miastach zagłębiowskich – w Sosnowcu i Czeladzi. W Sosnowcu było to związane z wystawą Małej Panoramy Racławickiej w Pałacu Schoena oraz ze stuleciem ufundowania pomnika Tadeusza Kościuszki. W Czeladzi uroczystości odwoływały się do rocznicy umieszczenia na ratuszu pamiątkowej tablicy ufundowanej w 1917 roku oraz obecnie z odsłonięciem w tym mieście pomnika Tadeusza Kościuszki. Dlaczego te wydarzenia są takie ważne? Ponieważ są wstępem do obchodów stulecia odzyskania niepodległości, które będziemy świętowali w 2018 roku. Obchody kościuszkowskie, które miały miejsce w setną rocznicę śmierci Kościuszki, czyli w 1917 roku, poprzedzały o rok to, co stało się w listopadzie 1918 roku. Nie przypadkiem w 1918 roku nawiązywano do Tadeusza Kościuszki, bo on był symbolem ponad studwudziestoletniej walki o odzyskanie niepodległości.

Kiedy po 5 listopada 1916 roku powstała Tymczasowa Rada Stanu, kiedy odbyły się pierwsze wybory samorządowe, kiedy miasta zagłębiowskie znajdujące się wtedy pod okupacją niemiecką i austro-węgierską świętowały tzw. obchód kościuszkowski, mieszkańcy czuli, że Polska po 123 latach zaborów za chwilę się stanie. I nie mylono się. Przy okazji 200-lecia śmierci i 100-lecia obchodu kościuszkowskiego ważne jest podkreślenie, że dzisiejsze Zagłębie Dąbrowskie ma wspaniałą kartę kościuszkowską, o której nikt w regionie nie pamięta. Dla wielu osób zaskoczeniem jest, że na Panoramie Racławickiej są zachodni Małopolanie – mieszkańcy obszaru, który potem zostanie nazwany Zagłębiem Dąbrowskim. A przecież jednym z organizatorów powstania kościuszkowskiego w Małopolsce był Gabriel Taszycki z Wysokiej koło Dąbrowy Górniczej – człowiek, który nie tylko tworzył konspirację przedpowstańczą, ale też w pierwszych dniach insurekcji odegrał czołową rolę w organizacji walki. To on był obecny przy Kościuszce na rynku krakowskim, kiedy Najwyższy Naczelnik składał przysięgę. Co więcej, z obszarów dzisiejszego Zagłębia, a wtedy zachodniej Małopolski, Taszycki przyprowadził pierwszych ochotników do powstania, m.in. dwustu konnych jeźdźców, których Kościuszko włączył do swojej armii i którzy ruszyli z nim pod Racławice. Nikt nie kojarzył, że ci jeźdźcy Taszyckiego to mieszkańcy miast i drobna szlachta z okolic Będzina, Czeladzi, Żarek, Pilicy. To piękna karta, ważna w budowaniu zagłębiowskiej tożsamości. Przez lata historia Zagłębia Dąbrowskiego była sprowadzana do jednego wymiaru – dziejów wielkoprzemysłowej klasy robotniczej i historii SDKPiL w regionie, która miała służyć legitymizowaniu komunizmu w Polsce. Zagłębie Dąbrowskie to region okradziony z bogatej historii.

Imię Tadeusza Kościuszki noszą liczne pomniki, tablice, szkoły, krzyże, kopce. Wiele z nich znajduje się w naszym regionie, a wydarzenia Roku Kościuszkowskiego odbyły się m.in. w Sosnowcu i Czeladzi.

– Obchody Roku Kościuszkowskiego w 2017 odbyły się we wszystkich miejscowościach na naszym terenie. Czeladzkie uroczystości pod hasłem: „Chwała Kościuszce!” z 15 października nie zamykają Roku Kościuszkowskiego, a raczej otwierają uroczyste obchody odzyskania niepodległości – tak jak obchód kościuszkowski w 1917 roku otwierał ostatni etap w drodze do odzyskanie niepodległości przez Polskę, co ziściło się 11 listopada 1918 roku. Publikacja Tadeusz Kościuszko – w 100. rocznicę obchodów kościuszkowskich w Czeladzi 1917–2017, której jestem autorem, ma przypominać obchód kościuszkowski w Czeladzi w 1917 roku i postać samego Naczelnika, ukazując jego rolę w drodze do niepodległości. Druga publikacja będzie nosiła tytuł Wokół początków powstania kościuszkowskiego i bitwy pod Racławicami i będzie kładła nacisk na przypomnienie początku powstania, w tym wątków związanych z Zagłębiem Dąbrowskim. Odnosić się też będzie do zaprezentowanej w Sosnowcu Małej Panoramy Racławickiej. Dobrze, jeśli tymi publikacjami uda się zapisać kolejne białe karty zagłębiowskiej historii. Kiedyś tożsamość tego regionu tworzyły huty, kopalnie i tysiące ludzi przybywających tu za pracą. Od 1990 roku nie mamy już w Zagłębiu żadnej kopalni, zostały nieliczne huty i trudno dziś odwoływać się tylko do industrializacyjnej przeszłości regionu. Pozostał nam natomiast drugi filar tożsamości zagłębiowskiej, który jest dużo ważniejszy i głębiej kotwiczy tożsamość zagłębiowską w dziejach Polski ostatnich dwóch stuleci. Przywrócenie pamięci czy odkrywanie zupełnie nowych kart w historii Zagłębia Dąbrowskiego to kluczowa kwestia w budowaniu tożsamości regionalnej.

Autorzy: Katarzyna Gubała
Fotografie: Katarzyna Gubała, Dariusz Nawrot