Memorabilia

JACQUES DERRIDA

Kilka tygodni temu zmarł w Paryżu Profesor Jacques Derrida, francuski myśliciel, doktor honoris causa naszego Uniwersytetu. Została długa lista Jego książek, seminarium, które prowadził rano, następnego dnia po uroczystości oraz pamiętne przemówienie wygłoszone w jej trakcie późną jesienią 1997 roku w auli Wydziału Nauk Społecznych, zaczynające się od przywołania niezwykłego momentu ciszy, w którym zaufanie i przyjaźń, wdzięczność i wybaczenie splatają się w jednym zdaniu: "Brak mi słów. W chwili, gdy chciałbym wyrazić całą moją wdzięczność, muszę zacząć od tego wyznania, prosząc Was o wybaczenie: nie znajduję słów na miarę mojej wdzięczności za zaufanie, które mi Państwo okazali". Zostały memorabilia, sprawy, myśli i kwestie do zapamiętania i ciągłego dociekania.

1.

Najpierw jest nieustanne przypominanie, iż

Jacques Derrida
Jacques Derrida
nie należy nigdy bezgranicznie ufać sensom słów, bowiem kryją się w nich zapomniane już, lecz wciąż nawiedzające je znaczenia. Derridiańska filozofia spotkania, choć inspirowana i Heideggerem i Levinasem, jest inna, bowiem zakłada nieprzerwane odtwarzanie się dystansu, odległości między tymi, którzy mają się spotkać. Z tego samego powodu odbiega od koncepcji Tischnerowskiej. W przestrzeni spotkania obecne jest 'ciało obce' (jak na wyspie Robinsona przez cały czas obecni - choć przez znaczną część czasu 'niewidzialni', a z pewnością 'niewidoczni' - są kanibale); spotkanie jest zainfekowane wirusem Obcego, wirusem który zwiemy tutaj 'tym, co niespotykane'. Jeżeli przyjmiemy w dobrej wierze posiadające siłę aforyzmu twierdzenie Derridy, iż "jakieś ciało obce oddziaływuje na dobrze znane domowe słowa"1, wówczas będziemy mogli przyjąć, iż filozofia ożywiająca praktyki dekonstrukcji jest myślą nastawioną na gościnne przyjęcie (ciała) Obcego. Dekonstrukcje to filozofie gościnnego spotkania polegającego na nieograniczonym otwieraniu się, rozstępowaniu się ograniczeń (ścian) przestrzeni przyjmującej gościa. Aby spotkanie mogło się spełnić niezbędne jest coś, co niespotykane, co spotkaniu się wymyka, a co jednak warunkuje jego możliwość.

2.

Dzięki niespotykanemu miejsce pustoszeje (z pewną przesadą moglibyśmy powiedzieć, iż 'zamienia się w pustynię', staje się - by wrócić do Robinsona - bezludną wyspą, o której jednak wiemy, iż bezludną nie jest, bowiem od pewnego momentu przynajmniej Crusoe zaludnia ją postaciami, które, nawet gdy już ukażą się spojrzeniu Robinsona, pozostają poza zasięgiem jego oka jego rozumu, tak dalece ich kanibalistyczne praktyki odbiegają od świata, w którym żyje Robinson), między mną a tym, co/kto mnie spotyka pojawia się rozległa pusta przestrzeń, która skutecznie unicestwi wszelkie moje wysiłki zmierzające do zawładnięcia miejscem i tymi, którzy pojawią się w nim jako 'goście' (pojęcie to musi być traktowane jedynie umownie, bowiem w istocie miejsce to obywa się bez 'gospodarza', którego obecność w przyjętej semantyce umożliwia pojawienie się 'gości'). Proponując nam filozofię 'ciała obcego' Derrida nie tyle wyprowadza nas i nasze myślenie na otwartą przestrzeń, co pokazuje, iż w pozornie najciaśniejszym zamknięciu tkwi już możliwość i gotowość do otwarcia. Filozofując z Derridą stoimy zawsze na brzegu morza, nie znajdując wielkiego oparcia w tym, co za nami.

3.

Metafora wody spełnia u Derridy, jak i u Platona, co najmniej dwie ważne funkcje. Po pierwsze, jest żywiołem alternatywnym wobec miasta i równocześnie szlakiem z miasta wyprowadzającym. Tak pojmuje go zarówno Sokrates ("Tutaj zawrócimy i pójdziemy wzdłuż Ilissosu"), jak i Fajdros ("Lżej nam przeto będzie brodząc iść w dół rzeki..."2 ). Jednocześnie brzeg rzeki jest miejscem, w którym powraca temat ciała obcego: siedząc nad strugą, Sokrates przedstawia się jako "obcokrajowca", a przynajmniej umieszcza się w sąsiedztwie tego pojęcia ("drogi Fajdrosie, jesteś znakomitym przewodnikiem dla obcokrajowca"). Rozmówca filozofa przystaje na takie określenie podając zwięzłą charakterystykę człowieka obcego: obcokrajowcem jest człowiek "niezaradny", który trwając w jednym miejscu ignoruje szerszą topografię ("Bo ty z miasta ani nie wybierasz się w okolicę, ani poza mury... zgoła nie wychodzisz"..."3). "Tutejszym" zostaje się więc nie poprzez przywiązanie do jednego topos, lecz przez świadomość innych topoi znajdujących się w sąsiedztwie. Człowiek tutejszy osiąga swój status właśnie dzięki temu, iż jest także nie-tutejszy i przynosi z sobą wiedzę o tym, co nie znajduje się bezpośrednio 'tutaj'.

4.

Ale w istocie bycie obcym jest efektem znacznie poważniejszych okoliczności. Sokrates, który jak pamiętamy sam umieścił się w orbicie terminu 'obcokrajowiec' zdaje się nieźle orientować w topografii terenu. Najpierw sugeruje spacer wzdłuż brzegu rzeki, następnie ze znawstwem koryguje uwagi Fajdrosa mające określić właściwe miejsce, z którego została porwana Oreityja, córka króla Erechteusza ("nie stąd, lecz poniżej, około dwa lub trzy stajania, gdzie przechodzimy do Agry. Tam gdzieś jest na tym miejscu ołtarz Boreasza"..."4). Jeżeli więc Sokrates jest faktycznie człowiekiem nie-tutejszym to nie dlatego, że nie zna podateńskiej okolicy, ale dlatego, iż nie zna owego podstawowego 'tutaj', jakim jest on sam. Sokrates nie jest obcym w Atenach, lecz nieznajomym w samym sobie. "...nie mogę poznać samego siebie. [a zatem] Głupio mi się zaiste wydaje, nie znając tego jeszcze, badać rzeczy obce"..."5, oznajmia Fajdrosowi. Oto mądrość objawiona na brzegu rzeki: nim rozpocznie się badanie rzeczy obcych, należy rozpoznać podstawową obecność obcego w sobie samym.

5.

Myśl Derridy broni konieczności i godności "oporu". Może dlatego tyle wzbudzała emocji, a wokół niej gromadziły się osady nieporozumień i jawnych złośliwości. Tyle człowieka, ile jego oporu wobec tego, co usiłuje poddać go swojej dominacji: wobec pojęć, które paradują w glorii jedynych i jednoznacznych prawd, wobec techniki, która sprzyjając ekonomii czasu bezlitośnie ujednolica nasze życie, wobec państwa, które pragnie zawłaszczyć coraz więcej rejonów życia jednostki, wobec własnego narodu i kultury wreszcie, które spychają to, co inne i obce na pozycje stojącego za murem barbarzyńcy. Nie możemy nie uznawać wagi i doniosłości tych czynników, ale nie wolno nam przed nimi ustąpić. Taką rolę przypisywał Derrida uniwersytetowi. W swojej katowickiej mowie Filozof ujmował się za uniwersytetem pozostawionym samemu sobie w trudnych czasach zmian i narastającej korporatyzacji życia jako za miejscem kultywującym myśl oporną (bez wątpienia także wobec refleksji Derridiańskiej, autor Grammatologii nigdy nie wyznaczał swojej myśli żadnego miejsca szczególnego). "Uniwersytet", czytamy w przemówieniu Derridy, "może w każdym razie pozostać ostatnim miejscem niezależności i nieugiętego oporu przeciwko wszelkim formom władzy i dogmatyzmu: politycznym, etnicznym, religijnym i ideologicznym, przejawiającym się zarówno w formach najbardziej archaicznych, jak i najnowszych, niezależnie od tego, czy są państwowe, czy nie, narodowe, czy międzynarodowe". Takiemu uniwersytetowi poświęcił osobną medytację zatytułowaną znamiennie Universitę sans conditions.

6.

Tyle jesteśmy winni, aby spełnić obietnicę, jaką jest przyszłość. Nie tylko moja i nie tylko nasza. Kto myśli o przyszłości tylko w kategoriach swojskości i ściśle zaplanowanych wydarzeń przynoszących nam korzyści i zyski, ten myli przyszłość z rutyną i konwencjonalnością. Przyszłość jest domeną tego-co-przychodzi, dziedziną tego, co nieznajome i zdrożone, a co winniśmy przyjąć na progu z wielką gościnnością. Tyle jesteśmy winni światu; tyle jesteśmy winni Jacquesowi Derridzie.

 


  1. J.Derrida, „Fors: The Anglish Words of Nicolas Abraham and Maria Torok”, przeł. B.Johnson, w: Abraham, Torok, The Wolf Man’s Magic Word: A Cryptonymy, przeł. N.Rand. Minneapolis: University of Minnesota Press, 1986, s. XXV.
  2. Platon, Fajdros, przeł. L.Regner. Warszawa:PWN, 1993, s. 6.
  3. ibid., s. 8-9.
  4. ibid., s. 7.
  5. ibid., s. 8.
Autorzy: Tadeusz Sławek, Foto: Archiwum UŚ
Ten artykuł pochodzi z wydania:
Spis treści wydania
Kronika UŚStopnie i tytuły naukoweNiesklasyfikowaneOgłoszeniaNiesklasyfikowaneOgłoszeniaZ CieszynaWydawnictwo Uniwersytetu ŚląskiegoOgłoszeniaNiesklasyfikowaneZ CieszynaW sosie własnymNiesklasyfikowane
Zobacz stronę wydania...