Wynalazek, który ułatwi diagnozę i leczenie zwierząt

Jedną z metod pozwalających ocenić, czy w organizmie rozwija się jakaś choroba, jest badanie wydychanego powietrza. Mogą w nim występować związki, które świadczą o schorzeniach górnych i dolnych dróg oddechowych, w tym chorobach oskrzeli czy metabolicznych. Wystarczy pobrać próbkę aerozolu oddechowego, aby wykonać odpowiednie testy. Specjalne wielofunkcyjne urządzenie do pobierania takich próbek u zwierząt opracowali dr hab. Andrzej Swinarew, prof. UŚ z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach oraz Adam Świerczyński, właściciel firmy Bring it to Europe.

Czesio, pies dr. hab. Andrzeja Swinarewa, prof. UŚ, który zainspirował
naukowca do prac nad wynalazkiem
Czesio, pies dr. hab. Andrzeja Swinarewa, prof. UŚ, który zainspirował naukowca do prac nad wynalazkiem

– Zarówno ja, jak i Adam mamy psy. Te i inne zwierzęta od czasu do czasu, podobnie zresztą jak ludzie, chorują. Jestem współautorem opatentowanego już wcześniej urządzenia do pobierania fazy oddechowej u ludzi. Pomyślałem, że wystarczy je trochę zmodyfikować, aby można je było wykorzystać właśnie w diagnostyce i leczeniu zwierząt – mówi dr hab. Andrzej Swinarew, prof. UŚ, współautor wynalazku. – Z mojego doświadczenia wynika ponadto, że sporo wysiłku poświęca się rozwiązaniom ułatwiającym życie człowiekowi. Zapominamy natomiast często o innych stworzeniach, dlatego postanowiliśmy wypełnić tę lukę – dodaje.

Wynalazek składa się ze specjalnego otworu na pysk, zaprojektowanego w taki sposób, aby szczelnie przylegać do głowy zwierzęcia. Z drugiej strony znajduje się moduł wraz ze zbiornikiem, do którego pobierany jest aerozol oddechowy. To właśnie on pozwala na diagnostykę różnych chorób. W wydychanym powietrzu znajdują się bowiem związki, które nie tylko mogą świadczyć m.in. o schorzeniach górnych czy dolnych dróg oddechowych, lecz również pozwalają z pewnym prawdopodobieństwem stwierdzić występowanie zmian nowotworowych. Ta nieinwazyjna metoda może zatem z powodzeniem wspomagać proces diagnozy.

Urządzenie znajdzie zastosowanie przede wszystkim w diagnozie psów, koni oraz alpak.

– Przygotowaliśmy kilka wersji otworu. Chcieliśmy uwzględnić zarówno różnice anatomiczne, jak i wielkość ciała. Nie chodzi jednak o to, aby wziąć pod uwagę wszystkie gatunki. Nie byłoby to ani możliwe, ani opłacalne. Nawet jeśli sam otwór nie przylega szczelnie, wokół znajduje się dodatkowo specjalny kołnierz, dzięki któremu aerozol oddechowy nie ucieka na zewnątrz i nic spoza urządzenia nie dostaje się do pobranej próbki – wyjaśnia prof. Andrzej Swinarew.

Naukowiec podkreśla również, że wynalazek świetnie sprawdzi się do badania krów, aby móc ocenić chociażby, jak przebiega ich proces trawienia. Takie rozwiązanie zainteresuje z pewnością właścicieli firm produkujących pasze dla zwierząt, a sama metoda może zastąpić budzący etyczne wątpliwości proces fistulizacji.

– Zabieg ten polega na zrobieniu około 15-centymetrowego otworu w brzuchu krowy, prowadzącego bezpośrednio do żwacza. Dzięki niemu naukowcy niejako podglądają na żywo, co dzieje się w jej wnętrzu, analizując procesy trawienne. Uważam, że warto szukać rozwiązań, które pozwolą zrezygnować z takich działań. Metody nieinwazyjne są i mogą być stosowane także w weterynarii, a nasz wynalazek stanowi świetny przykład takiego podejścia – mówi badacz z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Opatentowane urządzenie może pełnić jeszcze jedną ważną funkcję. Konstrukcja wyposażona jest w otwór umożliwiający podłączenie różnych elementów zewnętrznych. Oprócz pobierania próbek aerozolu oddechowego ułatwi to nie tylko analizę jej składu, lecz również proces leczenia czy chociażby respiracji zwierzęcia. Do wynalazku można bowiem podłączyć: dodatkowe urządzenia wspomagające diagnostykę molekularną i genetyczną zwierząt, podajniki leków i środków znieczulających, inhalatory czy nawet sprzęt do przeprowadzenie sztucznego oddychania.

– Wśród zalet metody wspomagającej badanie oraz leczenie zwierząt przy użyciu naszego rozwiązania, oprócz wspomnianej już nieinwazyjności, warto wymienić jeszcze niskie koszty produkcji. Jestem przekonany, że to przełoży się na zainteresowanie przemysłu – mówi naukowiec.

Autorzy pracują obecnie nad wdrożeniem wynalazku. Współwłaścicielami patentu są Uniwersytet Śląski w Katowicach oraz forma Bring it to Europe.

Autorzy: Małgorzata Kłoskowicz
Fotografie: Andrzej Swinarew