JUBILEUSZ RADIA "R"

Trzy lata i cztery miesiące temu, 7 stycznia w samo południe " poszły" w eter słowa " Tu Rozgłośnia Radiowa "Rezonans". Słuchacie emisji próbnej na 99, 1 FM " Miałam niewątpiliwą przyjemność przejść do historii "Rezonansu", wypowiadając pierwsze zdanie w legalnej, komercyjnej, uniwersyteckiej rozgłośni.

studio

Wszystko zaczęło się dużo wcześniej, w studenckim studiu w Sosnowcu, w czasach, kiedy jak grzyby po deszczu zaczęły rodzić się niepaństwowe stacje radiowe. Wtedy był to intratny, acz nielegalny proceder. Zdawało się, że można na tym zarobić, tworząc sobie całkiem przyjemne miejsce poważnej pracy zawodowej. Ile w takim myśleniu było młodzieńczego zapału, optymizmu, a ile rzeczowej kalkulacji- czas zweryfikował drobiazgowo. Kiedy zawiązała się spółka UM w Sosnowcu i Uniwersytetu Śląskiego, i otrzymała nadawczą koncesję, trzeba była odnaleźć się wśród mającej się dobrze, konkurencji rozgłośni państwowych i prywatnych w dolnym i górnych paśmie UKF Erce przyznano tylko wysoką częstotliwość, zaczynała od nowa, w czasie ciszy straciła kilku spawdzonych dziennikarzy, którzy - i trudno się dziwić- przyjęli kuszące propozycje innych nadawców.

Nie byłoby radia R, gdyby nie zaangażowanie kilkorga Rezonansowców. Nie byłoby, gdyby nie sprzyjająca postawa ówczesnych władz uczelni, dyrekcji i senatu.

studio emisyjne

Słabą stroną radia były jego zarządy. Jeszcze dotkliwszą mizerny start finansowy, co nie ułatwiało batalii o słuchaczy. Mocną- tak sądzę- zaangażowanie ludzi i praktyka większości w studenckiej rozgłośni. Wówczas wydawało się, że zapał, eksctytacja, entuzjazm były filarami radia. Dziś podejrzewam, że jednocześnie wyczuwalne było amatorstwo, brak profesjonalizmu, dziennikarskiego przygotowania. Wielu uczyło się na błędach, intuicyjnie, bez egidy mistrzów. Na szczęście był to problem wszystkich nadawców.

Z tamtej, starej ekipy pozostało 8 osób. Inni podziękowali za pracę lub im podziękowano. Robią rzeczy różne od dziennikarstwa lub zasilają z powodzeniem lokalne media. Nasi koledzy pracują w RMF-ie, TOP-ie, Mega FM, MTV... Popłynęli na szerokie wody i na wyższe uposażenia.

Dziś rynek mediów lokalnych ma jedną wspólną platformę. Wszyscy szukają oszczędności i nikt nie cierpi na nadmiar pieniędzy. Nie jest wyjątkiem i radio "Rezonans". Dopracowało się wprawdzie swojej ramówki, stałych audycji, rzetelnych informacji, wiernych słuchaczy. Wpisało się w klimat miast i uczelni, ma swoją specyfikę i jest rozpoznawalne w środowisku. To ogromnie dużo i o wiele za mało.

Wróćmy do historii. Na początku erka firmowała hasło " Pierwsze w Zagłębiu Twoje radio R" - dziś już nikogo nie szokuje oryginalnością. Co gorzej, nie jest też do do końca czytelne, ani prawdziwe dla wszystkich mieszkańców. Erka nadaje z mocą 100 watów. Obok niej umiejscowione są silne i bardzo silne stacje, które do tej pory zdążyły zwiększyć moc nadawana, a tym samym zasięg. Nic więc dziwnego, że jest problem z odbiorem "Rezonansu" nawet na pewnych obszarach Sosnowca. To są fakty, które alarmują, iż najpilniejszy problem na " wczoraj", to zwiększenie mocy nadajnika. Nie po to jednak, by sięgać do Mazowsza, ale dlatego, by pokrywać teren, na którym radiu zależy. Nie można udawać, że nie jesteśmy na najlepszej drodze do odstawki w eterze. Jest wiele przesłanek ku temu, by "Rezonans" traktować jako główną stację Zagłębia. Jednak, żeby intencja nie pozostawała w sferze pobożnych życzeń, trzeba stworzyć słuchaczom warunki normalnego odbioru. Obecnie nie wszyscy mają szanse. Zwiększona moc, to nie kwestia wybujałych ambicji radia, ale jego trwania i przetrwania. Jeszcze niedawno, nawet decydenci wielkich firm nie rozróżniali górnej i dolnej częstotliwości. Uniwersytet, jako udziałowiec, dodawał splendoru rozgłośni i sublimował jego pozycję . Po kilku latach dostrzegam rewolucyjną zmianę w podejściu i rozeznaniu. Bogata firma ( potencjalny reklamodawca) ma dział marketingu, kompetentnych ludzi, wyszkolonych fachowców. Liczą się badania słuchalności, pozycja medium, jego zasięg. Nic dziwnego, przecież pieniądze wydaje się z myślą o efektach. Te bardzo logiczne prawa rynku w sposób bezpośredni dotykają Rezonansu na co dzień. Dla radia to być, albo... zamilknąć. Nie można przecież na rajd Monte Carlo wyruszać polskim maluchem z nadzieją na spektakularne zwycięstwo. Taka decyzja bliższa jest kamikadze, niż dalekowzrocznej mądrości. Toteż zabiegi o zwiększenie mocy nie są fanaberią, ale bezdyskusyjną "koniecznością dziejową". Zabrzmiało w tonie komuny nieboszczki ? - wyrównam sanacyjnie. Zapożyczę od Dyzmy "Sztuka rządzenia polega na podejmowaniu szybkich decyzji".

Wracając do naszych realiów. Merytorycznie problem zgłębiono.

Tylko jakby coraz mniej czasu na kunszt decyzyjności w sprawnym tempie.

Na mnie nie liczcie, w rządzeniu nie sprawdziłam się absolutnie. Mam za to zasługi w donoszeniu ( można czasem wyżyć), więc, żeby nie było, że nie uprzedzałam. I jeszcze jedno, wnikiliwie studiuję badania słuchalności robione przez autorytatywne, obiektywne centra. Zresztą nie tylko ja- zamożni klienci także.

Ten artykuł pochodzi z wydania:
Spis treści wydania
NiesklasyfikowaneStopnie i tytuły naukoweW sosie własnymNowe książkiKronika UŚNiesklasyfikowaneWitryna samorządu studenckiegoNiesklasyfikowaneWitryna samorządu studenckiegoNiesklasyfikowaneWitryna samorządu studenckiegoNiesklasyfikowaneWitryna samorządu studenckiegoNiesklasyfikowane
Zobacz stronę wydania...