JAK ZATRUĆ ATMOSFERĘ, JAK JĄ OCALIĆ

Jak zatruc atmosfere, jak popsuc klimat psychologiczny miejsca wspolnego przebywania - odpowiedziec nietrudno. Recepte na to znaja niegodziwcy wszelkiej masci, rycerze rzekomo swietych racji, stajacy w szranki bez otwartej przylbicy. Pisza oni donosy puszczajac je w obieg pod postacia anonimow. Ale zdarza sie, ze donos lub skarga wychodzi spod piora osoby, ktora nie zdaje sobie sprawy, ze wojuje orezem obosiecznym: jej szlachetne intencje odczytywane sa jako motywy mniej szlachetne, a nawet rodza sie podejrzenia, ze chodzi jej o prywate i interes wlasny. Bywa, ze w dobrej wierze porusza sie kamyk sciagajacy lawine nie konczacych sie klotni, swarow, podejrzen i wzajemnego sie obwiniania. W rezultacie - poczatkowe dobro jakiejs sprawy, jesli w ogole bylo, ginie z pola widzenia, a w srodowisku ludzi pojawia sie trwaly dyskomfort psychiczny. Nieufnosc u jednych, rozczarowanie i gorycz u innych, chec odejscia z miejsca pracy u wielu, nawet w sytuacji, gdy coraz trudniej znalezc prace.

Tak bywa w srodowiskach, gdzie brakuje instytucjonalnych form rozwiazywania konfliktow i rozladowywania napiec miedzy ludzmi, droznych kanalow informacji, akceptowanych regul dochodzenia do kompromisowych rozwiazan. Ale bywa, ze atmosfera ulega zaczadzeniu wskutek perfidnej dzialalnosci zawistnych ludzi, swiadomie puszczajacych w obieg klamliwe informacje, pogloski lub wrecz insynuacje, niszczac skutecznie delikatna tkanke zaufania interpersonalnego. "On ukradl, czy jego okradli - nie wiadomo, ale cos tam bylo" - oto typowa formula dzialan swiadomie obliczonych na zdyskredytowanie czyjejs osoby lub dzialalnosci.

Szczegolnie odrazajaca forme walki nie fair stanowia donosy pisane w postaci anonimowej. Autor takiego "utworu" liczy, ze nie kazdy adresat po przeczytaniu wrzuci go do kosza. Liczy, ze znajdzie posluch i zyska zwolennikow, przynajmniej niektorych. Czy obojetne mu jest moralne potepienie i wzgarda?

Nie ulega watpliwosci, ze atakowanie z ukrycia jest dzialalnoscia, ktorej motywy nie sa proste, zawsze jednak na pierwszym planie stoi motyw niszczycielski. Usunac jakiegos przeciwnika z drogi, wyrzadzic mu trwala szkode, uniemozliwic osiagniecie korzysci - oto typowy zestaw celow autora anonimowych wyczynow. O czym wiec najczesciej traktuja donosy? Przede wszystkim o rzekomych lub prawdziwych cudzych bledach, bedacych wynikiem ignorancji lub braku kompetencji. Donosi sie o rzekomym bezprawiu, naruszaniu regul wspolzycia spolecznego, szkodliwosci spolecznej dzialan danej osoby, o niemoralnych jej postepkach itp.

Nie jest tez obojetna sprawa adresata. Jest nim najczesciej jakas wladza zwierzchnia, a nierzadko kilka roznych rodzajow wladzy na raz - wedle rozdzielnika. Tak na przyklad w okresie 1968 roku wiekszosc donosow trafiala do KC lub SB /por. "Marcowe donosy" E. Kotarskiej, "Gazeta Wyborcza", 12-13.03.1994/. Ale donosicielska pasja "naprawiania swiata" skierowana jest czesto do opinii publicznej i to mozliwie o najszerszym zasiegu, czyli poprzez prase, rzadziej - radio czy TV. W obecnych czasach wielkiej liberalizacji jest to - z jednej strony ulatwione, z drugiej zas - moze spotkac sie z solidnym odporem i to na drodze sadowej. Anonimowosc donosow i skarg uzasadniana jest najczesciej lekiem przed szykanami i zemsta ludzi moznych lub posiadajacych wladze.

Bywa, ze anonimy sa pisane nie tyle by zaszkodzic innej osobie, lecz przede wszystkim by pomoc sobie, usunac wlasne dreczace poczucie krzywdy, rozwiazac osobista sprawe w przeswiadczeniu, ze w inny sposob rozwiazac jej sie nie da. Czasem pisze sie by "odblokowac" jakies dzialania wspolne, nie akceptowane przez lokalne wladze.

W jakich okolicznosciach pisze sie anonimy? Podobno najwieksza ich liczba pojawia sie w czasach roznych przelomow, zmian na stanowiskach, przetasowan personalnych, "przy dzieleniu sie lupami" powyborczymi itp. Anonimy pisze sie z ochota wowczas, gdy ich autorom wydaje sie, ze jest to jedyna skuteczna bron lub gdy konsekwencje jawnej walki nie sa zbyt mile a nawet wydaja sie byc grozne. Dzieje sie tak wowczas, gdy adwersarzem donosiciela jest osoba gorujaca nad nim sila, madrzejsza, majaca prestiz i wladze. Czesto te wlasnie przewagi rania jak nieznosny ciern, kluja w oczy i budza calkiem niebezinteresowna zawisc. Trzeba jednak przyznac, ze "winowajca" niegodnych chwytow donosicielskich moze byc takze system blokujacy proces artykulowania interesow i paralizujacy dzialania rewindykacyjne grupy odsunietej od przywilejow.

Jakie sa formy donosow? Najczesciej przybieraja one postac anonimowa, ale bywaja donosy jawne, na przyklad donoszenie wladzom skarbowym aby zniszczyc konkurenta. Sa takze donosiciele wykonujacy swe uslugi platnie, etatowi tajni wspolpracownicy roznych sluzb specjalnych, by nie rzec - profesjonalisci. Ujawnione po obaleniu berlinskiego muru przebogate archiwa STASI dowiodly, w jak wielkim stopniu totalitarny ustroj wspieral sie na donosicielstwie. Trudno wprost wyobrazic sobie atmosfere w niemieckich rodzinach, w ktorych najblizsze sobie osoby donosily wzajemnie na siebie wladzom bezpieczenstwa.

Nielatwo jest "zadekretowac" ludzkie zachowania, czy administracyjnie nakazac wprowadzenie wlasciwej atmosfery. Jest ona wartoscia malo wymierna. Wiadomo tylko, ze trudno ja stworzyc, niezwykle latwo zniweczyc. Sklada sie na nia malo uchwytna aura zaufania interpersonalnego, gotowosci do wzajemnego wspierania sie w sytuacjach trudnych, sprawiedliwych zasad oceniania autorytetu przelozonego, kultury osobistej wszystkich uczestnikow danej spolecznosci.

Co wiec zrobic, aby owa nieuchwytna jakosc, jaka jest dobry klimat psychologiczny w miejscu pracy, ocalic? Paradoksalnie rzecz ujmujac - najlepiej nie robic nic, w kazdym razie nic szczegolnego. No, moze tylko wrzucic anonim do kosza, spalic i zapomniec w miare mozliwosci.

Albo zawolac: "Donosicielu, nie badz tchorzem, ujawnij swoje imie, odslon twarz". Lek jest z pewnoscia dominujacym rodzajem motywacji donosicielskich. Lek przed porazka, silniejszym ciosem, spolecznym potepieniem, utrata dotychczasowego stanu posiadania. Jest on jednak zdecydowanie zlym doradca i w tym przypadku "sprawca" niegodnych czynow, produkujacym zatruwajace jady i tak przeciez nielatwe zycie ludzi okresu transformacji.

Na szczescie, idzie pora wakacji. Dla jednych czas relaksu, uzywania i "laby". Dla innych - ciezkich prob egzaminacyjnych i wytezonej pracy. Dokonczyc rozdzial rozprawy, blysnac referatem na miedzynarodowej konferencji, wyruszyc w ekspedycje naukowa. Ale takze odbyc praktyke wakacyjna, popracowac niekiedy na czarno za granica lub na szaro w rodzinnym kraju, w szlachetnym zamiarze odciazenia rodzicow od dodatkowych swiadczen i doplat do wlasnego garnuszka po wakacjach. Z pewnoscia bardzo wiele rzeczy, zarowno dobrych jak i zlych, ktore ujawniaja sie w zyciu akademickim kazdego roku, bierze swoj poczatek w okresie wakacji. Ci, ktorzy odpoczywali maja wiecej sil, tym ktorzy pracowali - moze zabraknac oddechu juz przed koncem semestru. Bez wzgledu na to jakie ostatecznie beda nasze wakacje - byloby dobrze, aby jednym z ich dobroczynnych skutkow bylo wyciszenie, a moze nawet wyparcie zlych emocji.