CIACH, CIACH, CIACH

- ...no i wtedy ten, no Jaruzelski, z tym no, Małyszem?? Nie, nie, nie, nie z Małyszem, ale też na "M"- oooo, mam - z Michcikiem, zawiązali łże-elitę i wywołali stan wojenny. Ale nie trwało to długo, bo zostali pokonani w bitwie na Moherowym Polu. No i wtedy to władzę objęli ci bracia... no... Karcz.., Karcz.. oooo - Kaczkowscy. Za ich czasów doszło do rozbicia dzielnicowego (ale nie pamiętam nazwiska tego dzielnicowego), bo jeden z braci podzielił kraj na: lumpenprawników, lumpendziennikarzy, lumpenaktorów i różnych tam innych lumpen... I na całą resztę, czyli swojego brata...

Nie, nie to nie jest bełkot idioty, ale odpowiedź jaką niewątpliwie usłyszy nauczyciel historii w roku 2106, gdy zada pytanie o "sytuację polityczną w Polsce na przełomie XX i XXI wieku". Wywołany do odpowiedzi uczeń gimnazjum im "Ofiar Reformy Edukacji", przeklinał nas będzie pod nosem za ogólny bałagan i zamęt, a przede wszystkim za całą masę niepotrzebnych nazw i nazwisk podkreślanych przez jego osobisty komputer wężykiem jako całkowicie obce.

Zresztą, myślę, że nie trzeba specjalnie czekać do 2106 roku. W wielu szkołach już dzisiaj znajdzie się paru zdolnych (do takiej odpowiedzi) uczniów. I bardzo dobrze! Dosyć promowania prymusów, którzy głaszcząc swoje wypaskowane (proszę: nie poprawiajcie mi tego na "wypastowane") świadectwa i dyplomy, opuszczają ojczyznę w potrzebie, dając przy okazji zarobić tanim liniom lotniczym wspieranym przez obcy kapitał. Kraj przeciętnego elektoratu, powinien wspierać przeciętniactwo. A pożytek z posiadania paru głąbów jest nieoceniony. Pozbierać tych matołków, zawieźć na Wiejską, ustawić przed Wysoką Izbą i niech mówią, co wiedzą. Może wówczas choć jeden zadufany w sobie posieł czy poślica nabierze większego dystansu do epizodycznej roli jaką odgrywa w narodowej operetce. Oczywiście, zaraz znajdzie się paru pedagogów czy psychologów, którzy zaprotestują przeciwko wykorzystywaniu dzieci do celów politycznych. I słusznie! Dzieci bowiem bywają okrutne i bezwzględne w swoich krytycznych ocenach. Wystawianie ich przeciwko posłom drzemiącym sobie spokojnie w ławach wygląda na zaplanowaną prowokację. Taki poseł; bez rzecznika prasowego, bez szefa swojej kancelarii, bez sztabu doradców z rozluźnioną podczas drzemki dyscypliną partyjną, może poczuć się obnażony niczym ów słynny sejmowy dowcipniś udawadniający swoją aryjskość. A niech się trafi jakiś egzemplarz owsiakowego chowu? Niech wpadnie na wiceprzewodniczącą sejmowej komisji edukacji i młodzieży Marię Nowak? Gotów taki jeszcze zarazić wirusem RCC (róbta co chceta) równie groźnym jak H5N1. Jest wprawdzie w pogotowiu doktor Ewa [Sowińska] rzeczniczka praw dziecka, ale odkąd specjaliści od politycznego recyclingu wygrzebali w jej życiorysie, iż w latach 1987-1990 należała do przestępczej organizacji PZPR, sama została objęta kwarantanną. Dawka 11 zorganizowanych przez dr Ewę pielgrzymek okazała się niewystarczająca, i może też z tego względu o prawach dzieci głównie się milczy, jakby ze strachu przed uśpionym Makarenką.

Ja zresztą posłom PiS za bardzo się nie dziwię. Po co gadać o jakichś prawach, skoro te -do niedawna jeszcze dzieci -dziś okupują najważniejsze stanowiska doradcze, i to rządowe. Jeśli trafi się tam jakiś czterdziestolatek to traktowany jest z atencją niczym nobliwy starzec. Rzecznik pana premiera druh Konrad Zygfryd Ciesiołkiewicz ma 28 lat i już zdobył sprawność podsekretarza stanu. Jego bojowy okrzyk: Czuwaj! znacznie poprawił czujność gabinetu wobec knowań liberałów. Ale to jeszcze nic. W ciągu najbliższych kilkunastu lat czeka nas prawdziwy PiS-owski wyż demograficzny. Jak tylko ta prawa i sprawiedliwa młodzież przestanie zajmować się kreowaniem wizerunków swoich mentorów a zabierze się za spóźnioną (z racji państwowych obowiązków) prokreację to i Święty Boże nam nie pomoże. Oni przecież muszą mieć n o r m a l n e rodziny. Na czym polega "normalność" wyjaśnia Elżbieta Isakiewicz (Gazeta Wyb. 8.04.06) cytując publicystę urzędowego "Naszego Dziennika" Jacka Pulikowskiego: "[normalna rodzina, to taka, która] powinna przyjąć i wychować więcej niż dwoje dzieci [i która] ma być terenem rozwoju liczebnego społeczeństwa". No, jak oni ruszą w ten teren...A skąd znajdziemy tyle nowych stanowisk dla przyszłych młodych pisiaków? Muszą się znaleźć, bo to gwarantuje im już teraz twórca teorii "genetycznego patriotyzmu" Marek Suski: ‘...jeśli twój dziadek miał dyplom, ojciec miał dyplom, to ty już dyplomu pokazywać nie musisz. Wychowanie w porządnej rodzinie, gwarantuje przyzwoitość". (Gazeta Wyb. 22.03.06). Jak to zwykle u genetyków, są pewne niedomówienia w tej teorii. Co z dyplomami kobiet? Czy dyplom babki i matki też gwarantuje przyzwoitość, czy służy jedynie jako podkładka (metoda Cymańskiego) przy wpisie do rejestru korzyści materialnych? Musi nasz Łysenko-Suski teorię swoją dopracować, choćby tak: Jeśli dziadek był w PC (Porozumieniu Centrum), ojciec w ZChN, to ty masz prawo współtworzyć IV RP....i S.

Już słyszę te oburzone glosy matek i ojców - A co z dziećmi mającymi rodziców w innych ugrupowaniach? Pracować nad nimi, pracować. Oto przykład: Kupiłem córce kakao. Na opakowaniu proszku, miejsce, w którym należy odciąć folię zaznaczone było przerywaną linią i nożyczkami. Dla dzieci, które nie zakończyły swej edukacji jedynie na poziomie piktogramów, dopisano jeszcze: "Ciach, ciach, ciach". Proszę takich opakowań nie wyrzucać. Zachować te instrukcje (wraz z "Ciach, ciach, ciach) i naklejać na obrzeża artykułów, zwłaszcza tych plugawych, naigrywających się z władzy. Niech se mały wytnie i schowa, co mu będziemy żałować. Nie zawsze można liczyć na ludzi tak odpowiedzialnych i przezornych jak wydawca "Sukcesu". Gromadząc te ohydne paszkwile, nasi milusińscy tworzyć będą sobie małe IPN-ki. Jak za kilkanaście lat taki np. Gretkowski będzie powoływał się na przyzwoitość swojej rodziny, to nasza pociecha dysponując teczką (opatrzoną literą "G") zapobiegnie politycznej nieprawości. Chyba, że przebije nas jakiś mały Jacuś, który już teraz przezornie zbiera zdjęcia dziadków w mundurach obcych armii.

Rys. Marek Rojek

P.S. Panie Marku! (Zwracam się teraz do pana M. Rojka, który ilustruje naszą Gazetę) Proszę narysować mi taką przerywaną linię z nożyczkami i "ciach ciachem". Najlepiej gdzieś w pobliżu grzbietu - jak na razie grzbietu Gazety, nim przyjdzie kolej na mój własny.

Jerzy Parzniewski

Autorzy: Jerzy Parzniewski, Rys. Marek Rojek
Ten artykuł pochodzi z wydania: