Swieta

Wszyscy studenci tak ją nazywali i ona doskonale zdawała sobie z tego sprawę (przyznaję, że sam zdziwiłem się bardzo, kiedy usłyszałem, jak jedna z Jej koleżanek zwraca się do Niej w ten sposób). Otwierała drzwi uśmiechając się na nasze „dzień dobry”.

Swietłana Sikora

Była jednocześnie wymagająca i wyrozumiała. Nie dopuszczała do przesady w lenistwie, ale też nie wyciskała z nas siódmych potów – no chyba, że akurat nadchodził dzień zaliczania lektur, około trzydziestu stron z rosyjskich gazet. Jej metoda nauczania opierała się nie tyle na ścisłym przerabianiu programu, co na oddziaływaniu na studenta samą swoją osobowością (odczuwało się to szczególnie mocno podczas rozmów w cztery oczy, po rosyjsku rzecz jasna). Tu niezwykłą rolę odgrywał jej głos – melodyjny, niewysoki i stonowany; ale też nieco śpiewny sposób mówienia, no i oczywiście stanowczość tego, co chciała przekazać.

Bardzo cenię sobie zajęcia prowadzone niegdyś przez Swietłanę Sikorę; dzięki nim mogę dziś z łatwością porozumiewać się w języku rosyjskim.

Swietłana Sikora

Marcin Pilis

Autor (ur. 1974) jest byłym absolwentem politologii na Wydziale Nauk Społecznych UŚ, mieszka w Myszkowie.
Autorzy: Marcin Pilis
Ten artykuł pochodzi z wydania:
Spis treści wydania