George Ritzer: Człowiek - istota racjonalna, czyli zmcdonaldyzowana i konsumująca

George Ritzer, autor licznych publikacji, w tym książek "Mcdonaldyzacja społeczeństwa" oraz "Magiczny świat konsumpcji", jak każdy futurolog zajmuje się analizą otaczającego nas świata, poszukiwaniem przyczyn zachodzących zjawisk oraz prognozowaniem przyszłości. Jest twórcą bardzo modnego i często wykorzystywanego przez innych pojęcia "mcdonaldyzacja" - słowo to i jego pochodne używane jest przez wielu futurologów, np. przez Benjamina Barbera (McŚwiat). Często jednak używając tego określenia inni autorzy nadają mu własny sens - bardziej lub mniej zbliżony do pierwowzoru. Słysząc po raz pierwszy słowo "mcdonaldyzacja" pojawiają się w naszej świadomości różne skojarzenia. Dla niektórych "mcdonaldyzacja" oznacza, iż na całym świecie pojawiają się restauracje McDonald's, dla innych - że coraz większy procent ludzi we wszystkich kulturach żywi się i żywić będzie w McDonald'sie i restauracjach tego typu. Dla niektórych to nic innego, niż ujęcie w słowa faktu, iż zmienia się kultura społeczeństw, w związku z czym restauracje McDonald's stają się coraz bardziej lubiane i coraz częściej odwiedzane. Skojarzenia te nie są błędne, ale nie oddają istoty powyższego pojęcia. Dla Riztera "mcdonaldyzacja" oznacza, iż całość życia społecznego w coraz większym stopniu przenikają i przenikać będą zasady, które stanowią podstawę funkcjonowania restauracji typu McDonald's. Na pytanie, jakie to zasady, skąd się wzięły i dlaczego są tak istotne we współczesnych społeczeństwach, Ritzer udziela jednoznacznej odpowiedzi - wynikają one z faktu, iż społeczeństwa podlegają procesom stałej racjonalizacji, a dokładniej mówiąc, racjonalizacji formalnej, charakterystycznej dla kultur Zachodu. Zajmuje się on zresztą dokładnie procesem racjonalizacji, jej skutkami (pozytywnymi i negatywnymi) oraz wynikającymi z niej perspektywami na przyszłość, gdy analizuje zjawisko konsumpcji (ściślej biorąc - hiperkonsumpcji), które jego zdaniem charakteryzuje współczesne społeczeństwa Zachodu. Czy rzeczywiście nasze życie składać się będzie głównie z konsumowania? Czy każdy z nas otoczony będzie przez instytucje stosujące w swoich działaniach zasady przejęte z restauracji McDonald's? I dlaczego? Na te pytania każdy z nas odpowiedzieć musi sobie sam, zapoznawszy się oczywiście wcześniej z myślą Ritzera.

We wszystkich dziedzinach życia społecznego w Stanach Zjednoczonych oraz na całym świecie upowszechniają się zasady działania restauracji szybkich dań - zachodzi stopniowy proces mcdonaldyzacji. Jakie są tego przejawy? Po pierwsze, stale przybywa restauracji szybkich dań typu McDonald's, i to nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale również w Europie i stopniowo na całym świecie. Po drugie, zasady obowiązujące w tych restauracjach, które w skrócie opisać można jako: "szybko i skutecznie zaspokajać potrzeby, nie tracąc czasu i energii", przenikają wszystkie inne instytucje społecznie, zarówno te służące konsumpcji (inne restauracje, sklepy, centra handlowe, parki rozrywki itp.), jak i te zupełnie z konsumpcją nie związane (szpitale, szkoły, zakłady pracy i inne). Czy ktoś może mieć co do tego wątpliwości? W pierwszej chwili może brzmi to niewiarygodnie, ale po bliższym przyjrzeniu się zasadom obowiązującym w McDonald'sie, twierdzenie o mcdonaldyzacji świata przestaje wydawać się tak zdumiewające, jak w pierwszej chwili.

Zasady, którymi przeniknięte jest działanie restauracji szybkich dań, to nic innego jak sprawność (efektywność) - stosuje się optymalne metody osiągania zamierzonego celu; wymierność (i kalkulacyjność) - mniejszą uwagę zwraca się na jakość, natomiast koncentruje się na stałym zwiększaniu ilości wytwarzanych towarów i usług oraz zwiększaniu prędkości zachodzących działań, z czym wiąże się możliwość dokonywania stałych pomiarów - zarówno towaru/usługi, jak i pracy; przewidywalność - nikogo nie spotykają "przykre" niespodzianki, towar i usługa nie podlegają zmianom; sterowanie człowiekiem i procesem (manipulowanie) - pracownik oraz konsument zachowują się zgodnie z narzuconymi im regułami, coraz częściej też ludzie zastępowani są przez odgórnie zaprogramowane maszyny, które siłą rzeczy nie postępują w sposób niekontrolowany. Jeśli dobrze się zastanowimy, to rzeczywiście, zasady te obowiązują nie tylko w McDonald'sie i restauracjach jemu podobnych, ale równie często spotkać możemy je we wszystkich innych instytucjach służących konsumpcji, jak i powoli we wszystkich innych dziedzinach życia. Weźmy np. pod uwagę służby medyczne - leczy się coraz efektywniej, gdyż wykorzystuje się stale nowe metody leczenia, zdrowie człowieka mierzy się stosując skale i testy, mniejszą uwagę zwracając na faktyczne samopoczucie pacjenta, leczenie przebiega według odgórnie ustalonych reguł i jest dzięki temu bardziej przewidywalne (każdy z nas powoli przyzwyczaja się do zawiłego systemu leczenia, który narzuciły Kasy Chorych, i posłusznie biega od lekarza do lekarza po odpowiednie skierowanie), coraz częściej też proces leczenia nadzorują maszyny, a nie ludzie (lekarze i personel stosują się do wskazań maszyn, przestając kierować się często własną wiedzą czy intuicją), lub też podporządkowany jest on narzuconym regulaminom (do ilu paradoksalnych, często tragicznych sytuacji, doprowadził ten fakt, wie chyba każdy z nas).

Cztery powyższe zasady oraz piąta (niezamierzona - o której wspomnę za chwilę) przenikają coraz bardziej życie społeczeństw - ta teza wydaje się rzeczywiście mieć uzasadnienie. Jednak dlaczego tak się dzieje, dlaczego społeczeństwa stają się coraz bardziej sprawne, wymierne, przewidywalne i sterowane? Przyczyną jest charakteryzujące kulturę Zachodu dążenie do racjonalizacji formalnej - do wprowadzania coraz skuteczniejszych systemów społecznych, przy czym przez skuteczność rozumie się tutaj właśnie sprawność, wymierność, przewidywalność i sterowalność. Zasady te w pełni urzeczywistniają się w obecnym społeczeństwie, tzn. obecnie przenikają całe życie ludzi, natomiast wcześniej ich zalążki obecne były w biurokracji, zarządzaniu naukowym, taśmie montażowej, wczesnych systemach masowego wytwarzania, handlu masowym. Przykładem obecności powyższych zasad w życiu ludzi we wcześniejszych społeczeństwach był nawet, co zabrzmi szokująco, Holocaust - skuteczny (choć makabryczny) system osiągania celu, którym było stworzenie czystego, doskonale racjonalnego społeczeństwa.

Zasady racjonalizacji formalnej mają wiele zalet - zwiększył się wachlarz dostępnych ludziom dóbr i usług, zmniejszył się czas i wysiłek potrzebny ludziom na zaspokajanie potrzeb, stabilne i standardowe środowisko uspokaja człowieka itp. Racjonalizacja formalna nieuchronnie niesie jednak z sobą piątą zasadę - nieracjonalność racjonalności. Co to oznacza? Otóż systemy skuteczne na dłuższą metę stają się niesprawne, niewymierne, nieprzewidywalne i niesterowalne (przykłady? liczne - np. znalezienie czegoś konkretnego w Internecie niekoniecznie jest łatwiejsze niż otworzenie Encyklopedii; kupienie kawy w automacie nie zawsze jest szybsze niż w restauracji, zwłaszcza gdy automat nie chce uparcie przyjmować monet; odwiedzenie lekarza specjalisty to często obecnie rzecz niełatwa w przeciwieństwie do dawnych wizyt u lekarza ogólnego), ponadto prowadzą do takich negatywnych zjawisk jak niszczenie środowiska (przykład - ilość odpadków McDonald'sa), dehumanizacja ludzi (przykład - narzucone reguły zachowania się i pracy, niedopuszczanie indywidualności i kreatywności), spadek jakości dostępnych towarów i usług (przykład - produkty masowe, tanie ale tandetne). I o tej nieracjonalności racjonalności trzeba pamiętać - racjonalność nie jest systemem idealnym i nie możemy pozwolić na to, by nas otoczyła i zniewoliła. Jak jednak tego uniknąć w obecnym, zdominowanym przez racjonalizację formalną świecie? Każdy z nas musi zachować świadomość istniejących nieracjonalności i nie poddawać się im, walczyć z nimi - inaczej utknie w "żelaznej klatce racjonalności", stanie się istotą zmcdonaldyzowaną.

Człowiek współczesny jest istotą nie tylko podlegającą mcdonaldyzacji, ale również konsumującą, konsumpcja jest dla niego coraz istotniejsza. Jaki jest związek pomiędzy konsumpcją i mcdonaldyzacją? Otóż z jednej strony konsumpcja, jak wszystkie inne sfery życia ludzi, ulega mcdonaldyzacji (przenika ją wszystkie 5 zasad). Z drugiej strony, konsumpcja staje się dominującą sferą życia ludzi i jej znaczenie stale rośnie. Ludzie wszystkich klas konsumują coraz więcej towarów i usług, zarówno podstawowych, jak i zbędnych, zmieniają się przy tym sposoby oraz miejsca konsumpcji, coraz więcej ludzi ma też zajęcie związane z konsumpcją. Zasady mcdonaldyzacji przenikające konsumpcję ze względu na jej zasięg opanowują wszystkie sfery życia ludzi, przyczyniając się do jej wzmacniania. Z jednej strony konsumpcja jest więc częścią procesu mcdonaldyzacji, z drugiej strony stały wzrost jej znaczenia przyczynia się do umacniania tego procesu.

Dlaczego jednak ludzie konsumują ponad miarę, dlaczego konsumpcja staje się dla nich tak istotna? Po pierwsze, konsumowanie dóbr i usług nie służy wyłącznie zaspokajaniu wrodzonych potrzeb - konsumowanie na określonym poziomie materialnym służy ludziom do ukazania swojej przynależności do danej klasy społecznej, natomiast konsumowanie na poziomie wyższym od przyjętego służy im do odróżnienia się od innych ludzi swojej klasy. Ludzie mają potrzebę zwiększania poziomu swojej konsumpcji, jest ona dla nich środkiem do celu - określenia swojej pozycji społecznej. Po drugie, do rozwoju hiperkonsumpcji przyczynia się stały rozwój gospodarki. Do osiągania wzrostu gospodarczego nie wystarcza już obecnie zwiększanie i kontrola produkcji, konieczne stało się zwiększanie i kontrola konsumpcji. Aby to osiągnąć, trzeba stale potęgować u ludzi potrzebę konsumpcji, co uzyskać można m.in. tworząc nowe środowiska konsumpcji. Nowe miejsca konsumpcji (miejsca zracjonalizowane - skuteczne), inaczej świątynie konsumpcji (miejsca magiczne, "religijne" - oferują nowy świat doznań), to instytucje służące nabywaniu dóbr i usług, opanowane przez zasady mcdonaldyzacji. Ich stały rozwój to trzecia przyczyna rozwoju hiperkonsumpcji. Są one bowiem wszędzie, otaczają ludzi, wtapiają się we wszystkie sfery ich życia. Przykładem nowych ośrodków konsumpcji są miejsca/ instytucje służące w sposób oczywisty konsumpcji, takie jak: bary szybkich dań, sklepy należące do sieci sklepów, centra sprzedaży wysyłkowej, centra sprzedaży Internetowej, centra handlowe. Do nowych ośrodków konsumpcji należą też miejsca, służące teoretycznie rozrywce, w praktyce umożliwiające konsumpcję: statki wycieczkowe, kasynohotele, centra rozrywki, parki rozrywki. Zmienia się również przeznaczenie wielu miejsc, pozornie w ogóle nie służących ani konsumpcji, ani nawet rozrywce, które stają się nowymi środkami konsumpcji - należą do nich: obiekty sportowe, obiekty edukacyjne, placówki medyczne i szpitale, muzea, kościoły, cmentarze. Po czwarte, konsumpcja staje się dla ludzi celem samym w sobie. To jednocześnie przyczyna, jak i efekt pojawienia się hiperkonsumpcji - konsumowanie staje się wartością dla prawie każdego człowieka, konsumowanie staje się elementem społecznej kultury.

Zalety i wady hiperkonsumpcji, oraz związanych z nią nowych środków konsumpcji, podobne są do ogólnych zalet i wad racjonalizacji formalnej, inaczej mcdonaldyzacji. I podobna jest też rada dla każdego, kto chce uniknąć stania się istotą konsumującą, "bytem zmcdonaldyzowanym". Każdy musi zachować świadomość, iż konsumpcja, mimo że otacza nas ze wszystkich stron, stanowi tylko część życia i niesie ze sobą nie tylko przyjemności i ułatwienia, ale i zagrożenia. Jeśli o tym zapomnimy, łatwo utknąć możemy nie tyle "w żelaznej klatce" (jak w przypadku racjonalności), ale w "miniklatkach" konsumpcji. Życie polega wtedy na konsumowaniu w licznych, nowych ośrodkach konsumpcji, ale nigdy na przebywaniu poza nimi, a wszystko, co nie jest konsumpcją, zaczyna tracić sens. Tyle że jest to raczej wątpliwa droga do szczęścia. Dlatego każdy z nas, mimo że wokół nieuchronnie zachodzi proces mcdonaldyzacji i związany z nim oraz wzmacniający go proces rozwoju hiperkonsumpcji, powinien nie poddawać się biernie siłom tych powiązanych z sobą procesów. Nie dajmy się zamknąć w żadnej klatce - ani "żelaznej" racjonalności, ani "mini" konsumpcjonizmu. Jak tego dokonać? Każdy na to pytanie musi samodzielnie poszukiwać odpowiedzi.

George Ritzer to futurolog, dla którego proces racjonalizacji formalnej i konsumpcjonizm określają i określać będą systemy społeczne, nie tylko w ramach kultury Zachodu, ale w końcu i całego świata. Szczegółowo analizuje oba powyższe procesy, podkreślając zarówno ich zalety, jak i wady. Wiele miejsca poświęca opisom otaczających nas zjawisk. Mało jednak w jego pracach rozważań nad tym, co zrobić, by zmienić i ewentualnie polepszyć obecną sytuację - pozostawia odpowiedź na to pytanie czytelnikom. Inaczej George Soros - ów futurolog, którego koncepcję przedstawię już za miesiąc, nie tylko analizuje to, co jest wokół nas. W dużym stopniu koncentruje się na tym, jak być powinno, i wskazuje na konkretne rozwiązania naprawy polityki, gospodarki i wartości społecznych tak, by świat przyszły był lepszy od obecnego. Jakie proponuje "lekarstwo"? O tym już w następnym odcinku.

Agnieszka Ślęczka - ubiegłoroczna absolwentka Wydziału Pedagogiczno-Artystycznego Uniwersytetu Śląskiego (Filia w Cieszynie). W 2001 roku uzyskała tytuł magistra pedagogiki ze specjalnością edukacja filozoficzno-społeczna. Obecnie pod kierunkiem prof. Adama Jonkisza przygotowuje pracę doktorską, poświęconą odzwierciedleniu zjawiska globalizacji i towarzyszących jej procesów społecznych w koncepcjach czołowych współczesnych futurologów.

Ten artykuł pochodzi z wydania:
Spis treści wydania