Kreowanie wizerunku poprzez Internet

Internet to najbardziej nowoczesne i wszechstronne medium. Jego olbrzymia i stale rosnąca popularność wynika z wielu czynników. Jednym z nich jest pełna „multimedialność” – Internet jest bowiem nośnikiem informacji w postaci tekstu, dźwięku i obrazu – łączy tym samym cechy prasy, radia oraz telewizji. Innym atutem internetowej cyberprzestrzeni jest ogromny zasób informacji (ktoś nawet kiedyś trafnie nazwał Internet „współczesną Biblioteką Aleksandryjską”). Informacje te są tworzone we wszystkim możliwych językach, dotyczą też wszelkie możliwych tematów. Co więcej – dostęp do internetowej wiedzy jest bezpłatny – opłatą objęte jest tylko połączenie z globalną siecią, a nie same treści w niej się znajdujące.

Zaistnienie w Internecie jest wyjątkowo proste, na dodatek nie musi się wcale wiązać z kosztami. Większość portali udostępnia bowiem bezpłatne konta e-mail i WWW – jest to najprostszy sposób na rozpoczęcie aktywnej przygody z Internetem. Tego rodzaju usługi umożliwiają poznanie w praktyce wyjątkowych zalet cyberprzestrzeni, będącej prawdziwym żywiołem informacyjnym. Internet to przede wszystkim fenomen interakcji, ciągłego obiegu informacji, które trzeba nie tylko odbierać, ale i generować. Paleta narzędzi jest ogromna – są wśród nich m.in. strony WWW, poczta elektroniczna, komunikatory internetowe, fora dyskusyjne, chaty. Informacje można publikować, wymieniać, przesyłać; można komunikować się z wybraną jednostką bądź z całą internetową społecznością; można porozumiewać się „korespondencyjnie” lub w tzw. czasie rzeczywistym.

Eksperymentowanie w Internecie, testowanie jego funkcjonalności i przydatności zawartych w nim informacji jest więc wszystkim początkującym internautom bardzo potrzebne. Do tych celów świetnie nadają się szeroko dostępne, darmowe konta e-mail i WWW. Jednak to, co doskonale się sprawdza w okresie nabywania internetowego doświadczenia, nie musi być jednocześnie najwłaściwszą formą obecności w Internecie. Nie dotyczy to zresztą tylko instytucji o charakterze komercyjnym, ale także wszelkich instytucji państwowych, organizacji społecznych, osobistości życia publicznego czy nawet niekiedy osób prywatnych.

Sposób zaistnienia w Internecie rzutuje bowiem w olbrzymim stopniu na wizerunek. Instytucja korzystająca z usług darmowego serwera, na którym prezentuje nieestetyczną, nieudolnie wykonaną stronę WWW o długim, skomplikowanym adresie i z mocno zdezaktualizowanymi informacjami – jest po prostu mało wiarygodna. Nie pomoże wtedy nawet publikowanie autentycznych, rewelacyjnych wyników finansowych za ubiegły rok, nie pomoże też lista szeroko znanych, renomowanych klientów – potęga tzw. pierwszego wrażenia jest bowiem tak wielka, iż skutecznie niweluje pozostałe pozytywne aspekty.

Internet jest jednak ogromnie zróżnicowany. Istnieją też takie serwisy, które dla swych właścicieli stały się obsesją, wręcz życiowym celem. Uważają oni, że ich strony internetowe muszą być największe i najatrakcyjniejsze. W efekcie są one w nieprawdopodobny sposób „nafaszerowane” skomplikowanymi animacjami, oknami reklamowymi „pop-up”, muzyką, grami typu „online” czy nawet krótkimi filmami. Odwiedzający je internauci – bądź ze względów estetycznych, bądź finansowych (przy korzystaniu z modemu) – czym prędzej uciekają jak najdalej, tym samym trafiając także do konkurencji.

Niestety, mimo iż sytuacja ulega stałej poprawie, to jednak nadal zdecydowana większość z grona pretendujących do zaistnienia w Internecie zupełnie nie potrafi zdefiniować swego celu, określić swoich oczekiwań. Zaistnienie w Internecie jest bowiem rodzajem mody, przesunięciem akcentu z „być” na „mieć”. Zapomina się również, że elegancja prostoty i dobrego smaku jest postrzegana lepiej niż tandeta krzykliwych kolorów i wątpliwych funkcjonalnie gadżetów multimedialnych – zasada obowiązująca zarówno w Internecie, jak i w życiu.

Paradoksem jest to, że wszelkie formy aktywności podejmowane w tradycyjnych mediach są drobiazgowo przygotowane, natomiast podobne działania internetowe na ogół cechuje całkowity brak profesjonalizmu. Wydawać by się mogło, że Internet jako medium bardzo młode, o zaledwie kilkunastoletniej historii, nie doczekało się jeszcze powstania specjalistycznej wiedzy . Nie należy jednak zapominać, że zarówno marketing jak i public relations, dziedziny związane z tzw. obecnością w mediach, nie wprowadzają ostrych rozgraniczeń pomiędzy poszczególnymi nośnikami informacji. Pewne zasady są bowiem niezmienne i niezależne od rodzaju mediów – z tą samą efektywnością są stosowane w prasie, radiu, telewizji oraz Internecie.

Skąd zatem bierze się owa internetowa nieporadność, tak częsta i tak intensywna? Wynika to ze specyfiki cyberprzestrzeni – Internet nie jest bowiem ani mniej wartościowy, ani mniej wymagający w porównaniu z innymi mediami. Wręcz przeciwnie – często natychmiast obnaża wszelkie słabości, jest obiektywnym miernikiem wielu niewidocznych w innym środowisku czynników. Mimo wielu cech wspólnych z prasą, radiem, czy telewizją rządzi się on jednak swymi prawami. Może się więc zdarzyć, że próba wdrożenia w internetową przestrzeń określonego wizerunku (np. firmy, osoby, produktu), za pomocą narzędzi i technik sprawdzonych w pozostałych mediach, skończy się całkowitą klęską. Najlepszym rozwiązaniem jest więc zdanie się na fachowców, lecz nie chodzi tu bynajmniej o webmasterów (czyli twórców stron WWW), ale o dużą grupę specjalistów z wielu odległych dziedzin. Skoro Internet łączy w sobie tak wiele cech charakterystycznych dla innych mediów, to zastanowić się należy nad sposobem zapanowania nad nimi i wykorzystania jako swych atutów. Nie można się tu zdawać na przypadek, polegać na intuicji – potrzebny jest wyłącznie zespołowy profesjonalizm.

Webmaster, który jest oczywiście potrzebny w procesie budowy strony WWW, nie jest jednak najważniejszy. Jest on jedynie jednym z wielu elementów całego zespołu, technicznym wykonawcą ściśle opracowanej grupowo strategii. Praca zespołowa to podstawowa zasada obecności w mediach, uniwersalna recepta na sukces. Wszak filmu reklamowego nie realizuje wyłącznie operator kamery. Ten film jest dziełem pracy dużego zespołu ludzi, na który składają się: reżyser, scenarzysta, fachowiec od oświetlenia, producent, aktorzy, scenograf, charakteryzator, choreograf, specjalista od marketingu, i wielu, wielu innych – w tym także wymieniony wcześniej operator kamery.

Jest więc już oczywiste, że oprócz webmastera w zespole potrzebni są specjaliści od marketingu, public relations, dziennikarze, plastycy (czasem również muzycy), graficy komputerowi, tzw. testerzy itd. Strona WWW, będąca efektem pracy takiej grupy specjalistów, powinna dzięki temu wykorzystywać multimedialne możliwości Internetu oraz jego interaktywność. Jest to podstawą w procesie kreowania wizerunku poprzez Internet, niezbędnym fundamentem dla realizowania bardziej zaawansowanych procesów obecności w elektronicznym medium.

Mimo, iż w Internecie jest wyjątkowo łatwo zaistnieć, to jednak należy zawsze czynić to świadomie, z poczuciem wszelkich możliwych konsekwencji. Pamiętać o tym muszą nie tylko przedstawiciele świata biznesu, ale i administracji państwowej, instytucji pozarządowych, organizacji studenckich, środowisk związanych ze sztuką i kulturą, a nawet osoby prywatne. Łatwo jest bowiem stworzyć stronę WWW, trudniej jest realizować za jej pomocą zakładane cele, ogromnie zaś trudno konstruować dzięki niej odpowiedni wizerunek.

Internet stanowi ogromne, lecz zarazem wspaniałe wyzwanie. Jest medium, które wymaga zdecydowanie najwięcej – rozległej wiedzy technicznej, artyzmu, ergonomii, estetyki, sprawnego warsztatu językowego, a nawet wiedzy psychologicznej i ekonomicznej. Zdecydowanie lepiej jest nie wchodzić do Internetu niż wejść źle, nieudolnie. Strona WWW, będąca efektem sprawnej pracy całego zespołu ludzi może być jednak prawdziwym dziełem sztuki – idealnym połączeniem estetyki, funkcjonalności i informacji. Satysfakcja w postaci częstych odwiedzin strony przez internautów jest wtedy najwspanialszą nagrodą.

ŁUKASZ ADAMCZYK
adamczyk@us.edu.pl

Autor jest doktorantem Wydziału Filologicznego i pracownikiem Biura Promocji i Karier Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, a także redaktorem magazynu literackiego „Kursywa”. Zajmuje się naukowo i zawodowo Internetem, komunikacją społeczną oraz public relations wykorzystując własne doświadczenia praktyczne i wiedzę zdobytą podczas studiów podyplomowych „Sieci komputerowe i multimedia” (Wydział Techniki UŚ) oraz „Public relations” (Akademia Ekonomiczna w Krakowie).

Ten artykuł pochodzi z wydania:
Spis treści wydania