Przeczytane, zasłyszane - Grudzień 1994

PIERWSI PO BOGU

W "Wiadomosciach Uniwersyteckich" - miesieczniku UMCS - przeczytalismy, ze rektor tej uczelni prof. Kazimierz Goebel spedzil swoj urlop "w preferowany przez siebie sposob, czyli na morzu. Tym razem w charakterze zastepcy kapitana s/y Fryderyk Chopin". Obok wiadomosci zamieszczono zdjecie pieknego zaglowca rejowego, tak na nasze niepewne oko rownego lub wiekszego od "Daru Mlodziezy", co pozwala przypuszczac, ze JM Rektor jest j.k.z.w. czyli jachtowym kapitanem zeglugi wielkiej. Zglaszamy pomysl: w naszej spolecznosci mamy takze jachtowego kapitana zeglugi wielkiej, ktory ma szanse zostac rektorem, poniewaz jest profesorem. Gdyby wiec prof. Aleksander Lipinski sie pospieszyl, a rektor Goebel zechcial powtorzyc kadencje, to obie nasze uczelnie moglyby powolac Stowarzyszenie Uniwersytetow z Pierwszymi po Bogu na Czele /SUzPpBnCz/. W nastepnym etapie mozna pomyslec o powolaniu na niepelnych czlonkow stowarzyszenia, powiedzmy - korespondentow, nasze dwa uniwersytety morskie.

PSY BASKERVILLE`OW

Wiadomosc, ze w uniwersytecie sie gryza to nie jest news na pierwsza strone, o tym sie juz nawet nie pisze. Ale to, ze w uniwersytecie psy gryza ludzi, i to wcale nie w Katedrze Zoologii ale na Wydziale Prawa i Administracji oraz w Instytucie Fizyki - to juz jest cos! Co tam robia psy? Na Wydziale Prawa pilnuja niewielkiego podworeczka na tylach budynku, gdzie parkuja samochody pracownicy Wydzialu; w Instytucie Fizyki psa przyprowadza portierka, ktorej straszno na nocnych dyzurach. Kiedy pojawily sie pierwsze ofiary /lacznie jest ich podobno piec/ upewniono sie, ze nie grozi im "seria bolesnych zastrzykow" poniewaz pieski posiadaja swiadectwa stosownych szczepien. Wylonil sie natomiast nader interesujacy problem badawczy dla prawnikow: odpowiedzialnosc uczelni za szkody /kilka par spodni i jedna plisowana spodnica/ wyrzadzone przez najlepszych naszych przyjaciol. Czy na Uniwersytecie Warszawskim tez gryza - i dlatego prof. Czapinski sie wsciekl?

"ANTYBIOTYK!" - JAK PODAWAC?

W szatni Wydzialu Biologii i Ochrony Srodowiska wpadl nam w rece "antyBiotyk" - organ prasowy kabaretu "Moze obrazic" przy WBiOSr. - tak brzmi tytul wraz z podtytulem pisma. Zaraz potem wypadlo nam z kieszeni 5 tys. zl /cena w zasadzie wynosila 4 800 zl ale nie mielismy nic pod reka aby z puszki - skarbonki wydlubac sobie 200 zl reszty/. No wiec jest smiesznie choc miejscami nieczytelnie, prawie tak jak w samizdatach stanu przed, w trakcie i powojennego. Na stronie ogloszeniowej uwage zwraca taki oto anons: "Frajera z dobrym edytorem tekstu i z duza iloscia wolnego czasu poszukuje redakcja niskonakladowego szmatlawca". Ejze, Panowie Redaktorzy, nie przesadzajcie w tej samokrytyce, nie jest tak zle, na dowod czego zapraszamy na lamy "GU". Urbana nie zaprosimy.

TERAZ... BLAWICKI

Nasz najwierniejszy dostarczyciel fotografii Piotr Blawicki /V dziennikarstwo/ mial w listopadzie swa /pierwsza? / wystawe - w klubie "Akant". Pokazal na niej swoje najlepsze zdjecia prasowe. Pewnie dlatego na naszych lamach ostatnio fotograficzna posucha. W gustownym choc skromnym folderku wystawy Piotra, zatytulowanej "Rozswietlajac gwiazdy", umieszczono - dla zartu oczywiscie - zastrzezony znak promocyjny "Teraz Polska". A jesli wlasciciele znaku nie znaja sie na zartach?

GRAND PRIX NIE BEDZIE

Z wszystkich odnotowanych przez "GU" promocji doktorow honoris causa, ostatnia - prof. Pierre Sadran - zapamietamy jako te, podczas ktorej najladniej odczytano lacinski tekst dyplomu. Niestety nie mozemy przyznac nagrody Panu Dziekanowi Iwankowi poniewaz wpadka z "Gaudeamus" w pazdziernikowym wydaniu GU /patrz: list do redakcji w niniejszym numerze/ dyskwalifikuje nas jako lacinnikow. Mowimy wiec tak: my sie nie znamy na lacinie pisanej ale tak na ucho - bardzo nam sie podobalo.

Autorzy: F.S.

Ciekawe

bardzo ciekawe

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.