Nie gramy, bo pada

Tegoroczne Juwenalia, jak każde od kilku lat, nie trafiły na słoneczną, majową pogodę. Na szczęście studenci, na co dzień dający sobie radę z różnymi problemami, poradzili sobie i z tym. Na koncertach nie brakowało tańczących pod sceną przyszłych magistrów, a całe miasteczko studenckie wypełnione było świętującymi żakami.

Jak wiadomo, podczas juwenaliów tradycyjnie odbywały się też zawody sportowe. Choć słowo "odbywały" w przypadku zawodów piłki nożnej ma specyficzne znaczenie. Na walkę o mistrzostwo Uniwersytetu Śląskiego w piłce nożnej szykowało się wiele drużyn i wielu studentów, którzy przybyli na Ligotę w juwenaliowy ranek. Przybyli i czekali na najważniejszą osobę - głównego organizatora. Wreszcie pojawił się sam Aleksander Fangor. Jako organizator i prezes AZS-u, po krótkiej rozmowie oznajmił, że zawody piłkarskie nie odbędą się z powodu deszczu. Rozwiązaniem miało być przełożenie ich na następny dzień. Studenci, którzy zaplanowali sobie juwenalia zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami nie ucieszyli się z tej decyzji. Poprosili o oddanie wpłaconego wpisowego i sami zorganizowali sobie zawody. Kupili również nagrody dla wszystkich uczestników i rozpoczęli własny turniej.

Osiem drużyn rywalizowało o nieoficjalne mistrzostwo Juwenaliów. Deszcz przestał padać, a zebrana przy boisku oraz w oknach akademików brać studencka radośnie kibicowała. Mecze były zacięte i nie brakowało emocji. W półfinale spotkały się ekipy: DS2 - Ludzie Bijańskiego (1:2), DS3 - Baza (4:4), a po rzutach karnych do finału awansowała Baza. W finale Ludzie Bijańskiego pokonali Bazę 3:0. Po turnieju Ludzie Bijańskiego, niczym zwycięzcy rajdu samochodowego, uczcili sukces butelką szampana i po wspólnych śpiewach udali się na koncert. Turniej piłkarski podczas Juwenaliów 2004 pokazał, że studenci, jeśli tylko chcą, potrafią pokonać różne przeszkody i utrudnienia. Szkoda tylko, że tym razem trudności sprawił ktoś, kto zobowiązał się przeprowadzić zawody, a potem zlekceważył ponad 50 osób, które chciały zagrać zgodnie z planem. Co ciekawe, na drugi dzień szef AZS-u przeprowadził turniej piłkarski, w którym zagrały... dwie drużyny. No cóż, gratulujemy konsekwencji i liczymy, że następnym razem będzie lepiej.

Juwenaliów czas minął

Nasze doroczne święto skończyło się i czas wracać do pracy. Po nieszczęśliwych wydarzeniach w Łodzi i Krakowie wiele osób z obawą myślało o Juwenaliach katowickich. Wdzięczni jesteśmy wszystkim tym, którzy postanowili świętować razem z nami. Bezpiecznie i radośnie bawiliśmy się na koncertach, uczestniczyliśmy w zawodach sportowych i cieszyliśmy się swoją obecnością.

Dziękujemy wszystkim za wspólną zabawę i zapraszamy już za rok!

SAMORZĄD STUDENCKI UNIWERSYTETU ŚLĄSKIEGO

Autorzy: Krystian Dudek
Ten artykuł pochodzi z wydania:
Spis treści wydania
NiesklasyfikowaneZ CieszynaNiesklasyfikowaneOgłoszeniaWydawnictwo Uniwersytetu ŚląskiegoNiesklasyfikowaneZ CieszynaNiesklasyfikowaneZ CieszynaNiesklasyfikowaneZ CieszynaStopnie i tytuły naukoweW sosie własnymNiesklasyfikowaneZ CieszynaNiesklasyfikowaneZ CieszynaNiesklasyfikowaneKronika UŚNiesklasyfikowaneZ CieszynaNiesklasyfikowane
Zobacz stronę wydania...