Studia międzywydziałowe - renesans wszechstronności?

Od kilku lat rośnie w Polsce zainteresowanie studiami międzywydziałowymi, międzyuczelnianymi oraz programami umożliwiającymi jednoczesne studiowanie kilku kierunków. Pod tym względem oferta Uniwersytetu Śląskiego wydaje się szczególnie atrakcyjna - oprócz znanego od dawna programu ITS (Indywidualny Tok Studiów), proponuje się studentom naukę na kierunkach Międzywydziałowe Indywidualne Studia Humanistyczne oraz Międzywydziałowe Indywidualne Studia Matematyczno-Przyrodnicze, a także udział w sponsorowanych programach studiów międzyuczelnianych (m.in. program Artes Liberales). Dlaczego młodzi ludzie decydują się na taką formę studiowania? Co dzięki temu zyskują? Czy ich decyzje dowodzą, że model wszechstronnego człowieka renesansu wraca do łask?

Odpowiedź na pierwsze pytanie musi być siłą rzeczy pewnym uogólnieniem i uproszczeniem, gdyż przyczyny podjęcia studiów międzywydziałowych są bardzo różne i indywidualne. Jednak w przypadku większości studentów chodzi albo o to, by zdobyć możliwość rozwijania jednocześnie wielu zainteresowań i poszerzania wiedzy akademickiej z zakresu wielu dziedzin, albo też o to, by zwiększyć swoje szanse na znalezienie atrakcyjnej pracy po ukończeniu studiów. Oba wymienione tutaj motywy, z których pierwszy można określić jako czystą ciekawość poznawczą, a drugi jako myślenie perspektywiczne zorientowane na przyszłą karierę zawodową, wcale - wbrew pozorom - się nie wykluczają. Osoba, która decyduje się na studia międzywydziałowe czy też międzyuczelniane ze względu na różnorodność swoich zainteresowań, na pewno bierze pod uwagę, że poszerzając zakres własnej wiedzy i kompetencji, zwiększa zarazem atrakcyjność swojej oferty składanej potencjalnemu pracodawcy. Z kolei student, który ze względu na rosnące bezrobocie oraz konkurencję na rynku pracy stwierdza, iż ukończenie jednego kierunku nie gwarantuje mu zdobycia w przyszłości satysfakcjonującej posady i w związku z tym decyduje się poszerzyć swój program studiów, musi cechować się ciekawością poznawczą oraz wysoką motywacją do rozwijania własnych zainteresowań.

Wymienione tutaj motywy wiążą się również z odpowiedzią na pytanie o to, co zyskują osoby, które wybierają program studiów przekraczający ramy jednego kierunku. Poza wymienionymi już wyżej korzyściami warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Otóż studia międzywydziałowe oraz międzyuczelniane stwarzają najlepszą - a w wielu przypadkach być może jedyną - możliwość analizowania pojęć i teorii naukowych z wielu różnych punktów widzenia. Zazwyczaj biografie oraz dorobek naukowy ludzi, których prace badawcze i koncepcje teoretyczne mają charakter interdyscyplinarny, są w ramach poszczególnych kierunków uniwersyteckich prezentowane dość jednostronnie. Tak na przykład teoria Sigmunda Freuda spotyka się na zajęciach z kierunków Psychologia, Filozofia, Socjologia oraz Filologia Polska z zupełnie różnymi, niejednokrotnie nawet wzajemnie sprzecznymi, interpretacjami. Studentom poszczególnych kierunków przedstawia się zaledwie wycinek z naukowego dorobku danej osoby, i to w dodatku opatrzony zazwyczaj wartościującym, jednostronnym komentarzem. Wydaje się, że takim uproszczeniom nie są w stanie zapobiec podejmowane od dawna próby poszerzania horyzontów myślowych studenta uniwersytetu. Z doświadczenia i obserwacji autorki niniejszego artykułu wynika, że przedmioty obowiązkowe wprowadzane do programu I roku studiów magistranckich z założeniem, iż przyczyniać się będą do ugruntowania wiedzy ogólnej oraz do zaznajomienia studentów danego kierunku z pojęciami i założeniami innych dziedzin nauki, rzadko spełniają swoją rolę. Dlaczego tak się dzieje ? Dlaczego na przykład zajęcia z przedmiotu Filozofia, które kończą się obowiązkowym egzaminem na I roku większości studiów humanistycznych, tak rzadko dają studentom możliwość zapoznania się z poglądami filozofów, a najczęściej sprowadzają się do pobieżnego omówienia kilku wybranych w sposób arbitralny teorii filozoficznych ? Dlaczego z kolei zajęcia z przedmiotu Psychologia prowadzone na kierunkach poza Wydziałem Pedagogiki i Psychologii tak mało mówią studentom o stanie wiedzy i najistotniejszych kwestiach współczesnej psychologii ?

Można powyższe pytania potraktować jako zarzut, a winą za opisany stan rzeczy obarczać bądź to wykładowców, bądź to samych studentów. Najbardziej przekonująco brzmi jednak wyjaśnienie najprostsze : jeśli ktoś decyduje się studiować daną dziedzinę, to interesują go przede wszystkim poglądy oraz założenia obowiązujące w tej właśnie dziedzinie. Może jednak warto wykroczyć poza paradygmat jednej dyscypliny i spojrzeć na jej koncepcje oraz pojęcia z odmiennej perspektywy ? Wówczas mniej będzie uproszczeń i krzywdzących ocen, a więcej zrozumienia i szacunku w recepcji dzieł takich postaci nauki jak Arystoteles, Platon, Kartezjusz, Immanuel Kant, Max Weber czy Sigmund Freud. Studia międzywydziałowe oraz międzyuczelniane umożliwiają takie właśnie podejście do przyswajanej wiedzy i pozwalają studentom uświadomić sobie, że Kartezjuszowi zawdzięczamy nie tylko sentencję Cogito ergo sum, a Freudowi - coś więcej niż atakowaną ze wszystkich stron koncepcję libido.

Ostatnia z poruszonych na wstępie kwestii jest szczególnie interesująca i aktualna. Motyw człowieka renesansu, charakteryzującego się nie tylko wszechstronnymi zainteresowaniami, ale również czynnym zaangażowaniem w działalność teoretyczno-badawczą na płaszczyźnie wielu różnych dziedzin, wydaje się być dzisiaj zapomnianym i niefunkcjonalnym reliktem przeszłości. Żyjąc w czasach rosnącej specjalizacji i partykularyzacji nauk oraz niesamowitego tempa postępu badań, człowiek nie jest już w stanie ogarnąć całokształtu wiedzy chociażby z jednej tylko dziedziny. Ludzie współcześni gubią się w natłoku informacji i wciąż brakuje im czasu, aby zająć się wszystkimi kwestiami, które uważają za istotne oraz interesujące. W świetle tego najbardziej efektywną metodą postępowania wydaje się wybranie jednego wyraźnie określonego stanowiska teoretycznego oraz wąskiej specjalizacji, w ramach której bieżące poszerzanie swoich kompetencji pozwoli nam osiągnąć status eksperta. Czy rzeczywiście? Czy prawdziwym autorytetem byłby specjalista, który przyjmuje tylko jeden - i to uznany przez siebie za jedyny słuszny ! - punkt widzenia, a zagadnienia, którymi się zajmuje, traktuje w sposób jednostronny, zamknięty na inspirację płynącą z innych perspektyw teoretyczno-badawczych?

Taka skrajność, przedstawiona tutaj dla zilustrowania istoty problemu, kłóci się z modelem człowieka renesansu. Gdzie zatem w dzisiejszych czasach miejsce na wszechstronność ? Gdzie miejsce na szerokie horyzonty myślenia? Może odpowiedź brzmi właśnie: na studiach międzywydziałowych oraz międzyuczelnianych. Kontakty z pracownikami naukowymi różnych wydziałów i uczelni, wymiana poglądów ze studentami wielu kierunków oraz poznawanie pojęć i teorii naukowych w oparciu o różne ich interpretacje to warunki bez wątpienia sprzyjające otwartości myślenia, wszechstronności zainteresowań oraz kultywowaniu renesansowego modelu człowieka, który nie mogąc wiedzieć wszystkiego o wszystkim, woli raczej wiedzieć jak najwięcej o jak największej liczbie rzeczy niż wiedzieć wszystko o "niczym".

Autorka jest studentką III roku Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych, w ramach których studiowała m.in. na kierunkach: Filozofia, Psychologia, Socjologia, Politologia, Kulturoznawstwo oraz Anglistyka.

Ten artykuł pochodzi z wydania: