KULTURA NARODU CZY NARÓD KULTURALNY?

zdjęcie Chodzenie do kina stało się nieodłącznym elementem każdego roku szkolnego. A kiedy już ekranizowane jest tak wielkie dzieło jak Mickiewiczowski "Pan Tadeusz", oczywistym jest, że każda szkoła wybiera się na ową ekranizację. Jednak przyjemność oglądania filmu może okazać się wątpliwa, jeśli ogląda się go w tak specyficznym towarzystwie, w jakim ostatnio się znalazłam. Tak się bowiem składa, że w przypadku dzieła Wajdy miałam zamiar iść na film, a nie tylko do kina. Jak tu jednak oglądać potyczki Sopliców z Horeszkami, gdy wokół dzieje się tyle interesujących rzeczy?

Siedzące przede mną dwie panienki posyłają sobie nawzajem SMS-y, mimo że dzieląca je odległość wynosi nie więcej niż 5 cm. Cóż, widać są dobrze wychowane i nie chcą rozmową przeszkadzać innym widzom. Zapominają jednak o podświetlanej klawiaturze, której poświata niosąc się przez mrok kinowej sali delikatnie razi w oczy.

Szczytem dobrego wychowania nie wydaje mi się również granie w "węża" między jednym a drugim SMS-em.

Jednak wyżej wymienione damy i tak są kulturalne, gdyż wyłączają głos w swych telefonach, więc czemu ja się czepiam? Siedzący niedaleko młody człowiek nie był tak sprytny, w związku z tym w pewnym momencie dało się słyszeć sygnał dzwonka po którym nastąpiło: "Słucham? Nie, jestem w kinie".

"Było cymbalistów wielu, ale żaden nie śmiał zagrać przy... " jednym facecie, który mniej więcej w połowie seansu wyskoczył ze swego miejsca i zaczął podśpiewywać jakieś techno - rytmy, które właśnie usłyszał w słuchawkach swego walkmana.

Odejdźmy jednak na chwilę od tematyki dźwiękowej i zajmijmy się zachowaniem poszczególnych osobników. Siedząca obok mnie para zajmuje się sobą, od czasu do czasu zerkając w kierunku ekranu, tylko po to, by westchnąć : "Jakie to nudne i beznadziejne". Kilku osobników zajmujących miejsca przede mną uprawia częste wędrówki, z których każda kończy się powrotem z torebkami pełnymi popcornu. Ale przecież każdy głodny ma prawo coś zjeść, nie odbierajmy im zatem tego przywileju! Na tym należałoby zakończyć powyższy wywód pomijający tak prozaiczne zachowania jak rozmowy czy zwykłe szeleszczenie papierkami. W końcu nic co ludzkie nie jest nam obce, dajmy sobie zatem odrobinę wolności w miejscu odpoczynku jakim jest kino. Przecież nasze zachowanie nie będzie nikomu przeszkadzać...

PS.
Wszelkie postacie i wydarzenia wymienione w powyższym felietonie są prawdziwe, a ich zbieżność z osobami i faktami nie jest przypadkowa.