rozmowa z Prezydentem Chorzowa Markiem Koplem

Korzyść obopólna i bezdyskusyjna

KATARZYNA BYTOMSKA: Interesuje mnie Pańska wizja rozwoju miasta i roli Uniwersytetu Śląskiego w charakterze i kierunku tych przemian. Chorzów od kilku zaledwie lat jest miastem akademickim, w jaki sposób jest ten fakt ważny dla władz miasta?

MAREK KOPEL: Niewiele osób się orientuje, że Chorzów jest miastem uniwersyteckim od dawna.

Marek Kopel
Cały Wydział Radia i Telewizji mieści się bowiem na chorzowskich gruntach. Ta strona ulicy Bytkowskiej, po której usytuowane są budynki Wydziału, należy już do Chorzowa, a nie do Katowic. W ostatnich latach Uniwersytet Śląski zawitał do centrum miasta, prężnie rozwija się Szkoła Zarządzania. Kampus przy ul. 75 Pułku Piechoty jest systematycznie zagospodarowywany. Na terenie Chorzowa działa także wyższe szkolnictwo zawodowe.

Imię miasta akademickiego oznacza również dla jego władz stałe zobowiązania finansowe, chociażby te, wymuszone polityką władz państwa...

Sprawy nie do końca maja się aż tak źle. Miasto Chorzów oczywiście wspiera finansowo Uniwersytet Śląski jako instytucję państwową, natomiast nie wspiera wyższych szkol zawodowych, które funkcjonują na zupełnie innych zasadach, ściślej powiązanych z sytuacją rynkową. Wielostronną współpracę z Uniwersytetem będziemy więc na pewno kontynuować, a nawet rozwijać, choć nie ukrywam, że życzyłbym sobie, aby uczelnia po raz kolejny starała się pozyskać środki z Unii Europejskiej.

Współpraca oznacza partnerstwo. Proszę określić na czym powinno ono - Pańskim zdaniem - polegać. Jednym słowem: czego Chorzów oczekuje od Uniwersytetu?

Jako Prezydent Chorzowa mogę wyrazić oczywiście dumę z tego, że możemy szczycić się mianem miasta akademickiego. Również dla jego mieszkańców niezmiernie ważne jest to, że mają bliżej do wyższej uczelni. W ten sposób łatwiej jest podjąć decyzję o podjęciu studiów. Ta szczególna bliskość powoduje zatem, że nasza młodzież będzie lepiej wykształcona. Ważne jest również to, o czym często się zapomina: uniwersytet to również dodatkowe miejsca pracy, także w administracji i obsłudze. Także z tego powodu życzyłbym sobie, aby się rozwijał i rósł w siłę. Zawsze cieszy mnie, gdy nowe firmy i instytucje otwierają swoje nowe siedziby w Chorzowie. Biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności, wymagam i oczekuję od Uniwersytetu Śląskiego aby jak najlepiej funkcjonował. Życzę sobie rzetelnego kształcenia i rozwijania kadry naukowej, niczego więcej. Obecność Uniwersytetu w murach miasta niejako samoistnie pociąga za sobą zdarzenia, mające luźny związek z edukacją. Zmienia się charakter miasta i mentalność zamieszkujących go ludzi, budzi się tzw. życie akademickie. Dlatego też wszystkich zapraszam do korzystania z uroków miasta, mamy piękna ulicę Wolności, wspaniały park, puby, kawiarnie...

Chorzów dołączył niedawno, zresztą od razu bardzo aktywnie, do grona miast związanych z Międzynarodowym Studenckim Festiwalem Folklorystycznym. Jedna z największych festiwalowych imprez, a mianowicie koncert finałowy, odbywa się w chorzowskim Teatrze Rozrywki. Jakie znaczenie ma dla Państwa ta impreza?

Festiwal to ważne wydarzenie kulturalne, a miasto bez kultury nie miałoby tożsamości ani wyrazu, więc zależy nam, aby życie kulturalne rozwijało się prężnie razem z miastem. Dzięki tego rodzaju współpracy gościmy rokrocznie na ulicach Chorzowa młodych ludzi, którzy są najlepszymi ambasadorami swoich krajów. Festiwalowe koncerty odbywają się przede wszystkim w plenerze, na ulicach, skwerach i w parkach na terenie całego miasta, którego mieszkańcy zyskują tym samym okazję do uczestniczenia w imprezie o międzynarodowym zasięgu. Myślę również, że jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że obecny Wojewoda Śląski (a zarazem właściciel Teatru Śląskiego) jest zarazem byłym Prezydentem Sosnowca (niegdyś gospodarzem finału Festiwalu), to można powiedzieć, że nic się nie zmieniło i z jego punktu widzenia impreza odbywa się na tym samym, własnym, chociaż nieco większym podwórku. Z tego się bardzo cieszymy i dołożymy starań, aby tak pozostało.

Dostępność Uniwersytetu powoduje, że młodzi mieszkańcy Chorzowa chętniej dbają o swoje wykształcenie. Czy władze miasta potrafią jednak zadbać również o to, aby absolwentów wyższych uczelni zatrzymać na miejscu?

Muszę podkreślić, że bardzo się cieszę również wtedy, gdy chorzowianie studiują w Krakowie, Wrocławiu, Warszawie czy Katowicach. Jeśli jednak Uniwersytet jest blisko, to po prostu łatwiej podjąć te decyzję. Aby zaś zatrzymać tu młodzież dobrze wyedukowaną, myślę, że w rzeczywistości niewiele trzeba: wystarczy zapewnić pracę i interesujące warunki mieszkaniowe. Dobrze, aby sprzyjała również atmosfera miasta. Zarówno propozycje lokalowe, jak i otoczenie, oceniam w tym mieście na plus. Niestety z satysfakcjonującą pracą może być problem. Ten problem dzielimy z większością miast śląskich.

Próbę zmierzenia się z kwestią bezrobocia podjęła Szkoła Zarządzania UŚ. Przygotowywana przez jej studentów we współpracy z Urzędem Miasta akcja Menedżer czasu przemian obejmuje m. in. cykl spotkań z tymi, którym udaje się realizować własne ambicje zawodowe. Był Pan jednym z zaproszonych gości...

Tak, oceniam bowiem ten projekt jako bardzo ciekawy i skuteczny. Daje studentom możliwość zapoznania się z materiałem innym niż ten, który przyswajają na co dzień w murach uczelni. Chętnie włączam się w tego rodzaju inicjatywy, dzieląc się doświadczeniami i wiedzą, jaką posiadam, i zapewne będę robił to dalej. Cieszę się, że Szkoła Zarządzania ucieka się również do takich - praktycznych - sposobów edukowania.

Dzięki inicjatywie Szkoły powstaje również Centrum doradztwa zawodowego dla młodzieży akademickiej miast ościennych Chorzowa, które być może przejęłoby na siebie część obciążeń urzędu pracy.

Ze względów formalnych i prawnych to Centrum nie może wprawdzie przejąć żadnych kompetencji organów państwowych, jednak z całą pewnością mogłoby uzupełnić działalność Powiatowego Urzędu Pracy. Biorąc pod uwagę problemy z rosnącym bezrobociem, uważam ten projekt za ze wszech miar potrzebny i to w podwójnym znaczeniu - jeśli Centrum będzie prowadzone przez studentów, to ta grupa bardzo dużo się dzięki niemu nauczy, a jeśli dodatkowo ktokolwiek jeszcze skorzysta z ich porad i znajdzie zatrudnienie, obierając sobie w życiu satysfakcjonującą drogę zawodową - to korzyść będzie obopólna i bezdyskusyjna.

Wydaje się, że możliwa jest również współpraca między miastem a Uniwersytetem w wymiarze ponadnarodowym. Festiwal to tylko jedna z wielu okazji, przyjmowani w murach uczelni zagraniczni goście są zwykle zainteresowani życiem miast i regionów, które odwiedzają. Rok temu podejmował Pan grupę Finów zaproszonych do Chorzowa przez Szkołę Zarządzania.

Generalnie miasto stara się być jak najbardziej otwarte na świat. Chętnie popieramy kontakty zagraniczne wszystkich instytucji z nami związanych. Chorzów niezależnie od Uniwersytetu rozwija własne kontakty międzynarodowe, podpisaliśmy umowy partnerskie z miastami we Włoszech, Francji, na Węgrzech i w Czechach. Aktualnie negocjujemy analogiczne porozumienie z jednym z miast niemieckich. Niezależnie od tego zawsze chętnie udzielimy wsparcia inicjatywom uniwersyteckim, jeśli tylko będzie się ono mogło okazać w jakikolwiek sposób pomocne. Interesujących gości zapraszam zawsze z przyjemnością.

Dziękuję za rozmowę.

KATARZYNA BYTOMSKA

Ten artykuł pochodzi z wydania:
Spis treści wydania
NiesklasyfikowaneStopnie i tytuły naukoweW sosie własnymNiesklasyfikowaneZ CieszynaNiesklasyfikowaneZ CieszynaNiesklasyfikowaneZ CieszynaNiesklasyfikowaneKronika UŚZ CieszynaNiesklasyfikowaneZ CieszynaWydawnictwo Uniwersytetu ŚląskiegoNiesklasyfikowaneZ CieszynaNiesklasyfikowaneOgłoszeniaNiesklasyfikowane
Zobacz stronę wydania...