Komu rachunek, komu?

Jestem opiekunem Koła Naukowego. Od czasu, do czasy coś trzeba kupić. To szklanki, to prezent urodzinowy, a to kronikę, bo stara się skończyła, albo jej nawet nie było. Kto ma dać forsę ? No przecież, że nie,, ci biedni studenci'' - nie pracują przecież jeszcze. Wykładam ze swoich. Dobra może jakiś rachunek, w końcu Koło ma swój fundusz. Nie widzę powodu, żeby za wszystko płacić. Owszem sprawia mi frajdę jak widzę na ich twarzach uśmiech. Jak się cieszą, że oto znowu jest sesja wyjazdowa.

Jak gorąco rwą się wieczorem do dyskusji. Z jaką powagą podchodzą do wieczornych dyskusji. Warto za to płacić. Tym razem pomyślałem inaczej. Może niesłusznie. Byliśmy na,, Sesji'', wcześniej była Ostrawa, narobiliśmy trochę zdjęć. Trzy filmy (36 złotych). Poszedłem je wywołać - złotych sześcdziesiąt parę. Razem coś pod setkę. Dokupiłem filmów, wziąłem rachunek. Rozliczę, pomyślałem. Niestety, rachunek trzeba teraz ,, rejestrować'' (Państwo Pal Go licho! 96 zł - - stać mnie na to!

A Koło niech się toczy, już moja w tym głowa

Co tu jest grane Panowie Rektorzy ?