Tomasz Lis na uniwersytecie

Tęsknię, jak pewnie miliony Polaków, za polskim marzeniem, bo chcę w coś wierzyć, bo potrzebuję idei, która mogłaby inspirować. Piszę to wszystko i sam się trochę boję. Przecież mój codzienny styl to raczej ironia, a nawet szyderstwo. A tu tyle wielkich słów. Próbuję się pilnować, by nie było ich za wiele, ale z drugiej strony myślę, że trochę wstydzę się tych wielkich słów, bo tak nie pasują one do rzeczywistości, co skrzeczy. Codzienność nie znosi patosu i wielkich słów, ale codzienność staje się nieznośna, jeśli dla takich wielkich słów przynajmniej czasem nie ma w niej miejsca. Nie byłoby źle, gdyby słowa: "Polska", "patriotyzm", "ojczyzna" i "naród" wróciły do naszego słownika. Ostatnio z niego wyparowały, bo jakoś brzmią obco, nie pasują, może gdzieś w głowie się kołaczą, ale do języka im bardzo daleko.

Cytowany fragment pochodzi z najnowszej książki Tomasza Lisa Co z tą Polską? Prezentacja książki odbyła

Tomasz Lis
się na spotkaniu autora ze studentami Uniwersytetu Śląskiego w czwartkowe popołudnie dnia 1 kwietnia. Spotkanie zorganizowane przez Radę Samorządu Studenckiego oraz Międzywydziałowe Stowarzyszenie Dziennikarzy "Mosty" odbyło się w auli im. Kazimierza Popiołka na Wydziale Nauk Społecznych i wzbudziło wielkie zainteresowanie wśród braci studenckiej, która przybyła bardzo tłumnie.

Jeden z najbardziej obecnie popularnych dziennikarzy polskich, swoją karierę dziennikarską rozpoczął w TVP, gdzie od 1990 roku prowadził "Wiadomości". Następnie wyjechał do Stanów Zjednoczonych gdzie był korespondentem TVP, a w 1997 roku odszedł do stacji TVN, gdzie przez sześć lat był wydawcą i prowadzącym "Fakty". Laureat trzech Wiktorów, w 1999 roku został uznany Dziennikarzem Roku. Jest autorem kilku książek m.in. Jak to się robi w Ameryce, Zawód korespondent, List z Ameryki, Wielki finał. Kulisy wejścia Polski do NATO, współautor ABC Dziennikarstwa.

Podczas spotkania Tomasz Lis opowiadał o książce, o motywach jej powstania: Jak pisałem tę książkę to zastanawiałem się, co jest tak naprawdę największym problemem Polski. I pisałem o tym jak wykoślawiona jest nasza demokracja, jak źle to u nas wszystko wygląda, jak bardzo nasze nadzieje zostały zawiedzione, jak bardzo nasze społeczeństwo jest podzielone. Przestrzegał także przez nadchodzącym niebezpieczeństwem w postaci Andrzeja Leppera: Ja rozumiem, że ludzie

Tomasz Lis
w Polsce poszukują łatwych rozwiązań, ja rozumiem, że ludzie w Polsce mogą mieć poczucie zawodu i wielkiej desperacji, a Lepper obiecuje im lepsze jutro, jednak według mnie, jeśli chce się wygrać, to trzeba walczyć z tym co Leppera, populizm i Samoobronę zrodziło, co ich napędza: z biedą, z rozpaczą, z poczuciem odrzucenia, a to poczucie ma wiele milionów Polaków. Ponadto autor opowiadał o obecnej sytuacji panującej na scenie politycznej kraju, o pracy dziennikarskiej i powinnościach obywatelskich, takich jak: chodzenie na wybory i głosowanie oraz branie czynnego udziału w akcjach obywatelskich: Ja wam mówię prawdę, jak się nie weźmiecie do roboty, w tej czy innej akcji obywatelskiej nie weźmiecie udziału, to ta Polska będzie taka jaka jest. Albo tą pracę wykonamy sami, albo nikt tego za nas nie wykona. Przytoczył również zdanie jednego z amerykańskich prezydentów: Nie pytajcie co wasz kraj może zrobić dla was, a co wy możecie zrobić dla tego kraju, podkreślał, iż aby zmienić sytuację w Polsce należy zacząć od samego siebie. Nie obyło się oczywiście bez pytań związanych z jego kandydaturą na prezydenta i publikacją sondażu w "Newsweeku", jednak dziennikarz uparcie powtarzał, iż swoją przyszłość pragnie związać z mediami ponieważ: Nie czuję tego czegoś co pozwoliłoby mi powiedzieć TAK, w rozdziale innym niż prima aprilis.

* * *

RENATA ŻYLIŃSKA: Skąd wziął się pomysł napisania tej książki i czy przypuszczał Pan, iż wzbudzi ona tak szerokie zainteresowanie?

TOMASZ LIS: Przyznaję szczerze, nie sądziłem, że kula śniegowa potoczy się tak szybko. Nastawiałem się na 3-5 tyś. nakładu i nigdy bym nie wpadł na to, że to 5% pomnoży się przez 20. I nie myślałem, że potem się pojawi jakiś sondaż, a potem będę miał dużo czasu na spotkania. A pomysł? Chciałem przekazać ludziom trochę optymizmu, bo wbrew pozorom, ta książka jest pełna optymizmu. Wydaje mi się, że robię coś istotnego i dodaje mi to energii.

Ostatnio na naszej scenie politycznej wiele się dzieje, co myśli Pan o dymisji premiera i nowej kandydaturze Marka Belki wysuwanej przez prezydenta na to stanowisko?

Tak szczerze, nie wierzę, że ten rząd - jeśli powstanie - będzie w stanie rządzić sprawnie, bo co będzie Belka robił ze swoimi ministrami? Będzie biegał po prośbie, gdyż nie ma wystarczającej liczby głosów.

Tomasz Lis
Nie wierzę w to, że ten rząd może być efektywny. Ja w 2001 roku miałem głębokie przekonanie, że SLD nauczeni doświadczeniem AWS-u, tych samych błędów nie popełnią. Wierzyłem w Leszka Millera bo wydawało mi się, że jest sprawnym politykiem z większością parlamentarną za sobą i nie sadziłem, że ta gigantyczna szansa jaką miał zostanie zmarnowana.

W której opcji politycznej widzi Pan przyszłość dla Polski?

Na dziś SLD skreślone, Samoobrona skreślona, LPR skreślone. Pozostają trzy: Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość oraz partia Borowskiego. Jednakże z jedną z tych partii ideologicznie nie zgadzam się zupełnie, z inną nie zgadzam się absolutnie, jeśli chodzi o program gospodarczy, a jeśli chodzi o trzecią, to mam poważne obawy, co do postawy etycznej jej członków. Dla mnie najważniejsza jest elementarna przewidywalność, odpowiedzialność za państwo i osobista uczciwość.

Czy nowe jest jednak zawsze lepsze od starego?

Często to nowe jest lepsze, ale nie zawsze. PO na dłuższą metę może być czymś lepszym niż Unia Wolności. Jestem przekonany, że partia Borowskiego będzie lepsza niż SLD, choćby z tego logicznego względu, iż gorsza być nie może. Ale nie zawsze nowe jest lepsze. Bo na przykład, co Andrzej Lepper ma na myśli mówiąc "Oni już byli"? Coś mi mówi, że gdzieś w głowie pojawia się myśl: oni już byli, oni nakradli, a my to co - gorsi?!

Niektórzy zarzucają TVN-owi i "Faktom", że za bardzo nagłaśniali Leppera i jego partię?

Ja mam głębokie przekonanie, że go nie nagłaśnialiśmy, tylko pokazywaliśmy całą prawdę o tej partii. Miałem przekonanie, że jak się pokaże panią Chojarską, Beger, pana Witaszka czy Leppera, to nie ma siły, że jeśli ludzie mają pięć klepek, to nie nabiorą przekonania, że jest to jakaś banda, która zafunduje nam i całej Polsce nieszczęście.

Mówi Pan, że chciałby wrócić do pracy w mediach. TVN odpada, a w swojej książce krytykuje Pan Telewizję Publiczną, co pozostaje?

Ja nie krytykowałem TVP, ja krytykowałem Czarzastego, Kwiatkowskiego i to, co oni robią w telewizji, a to ogromna różnica, TVN to już zamknięta dla mnie historia. Nie wiem, co będzie dalej, czas pokaże, na pewno nie będę ujawniać żadnych szczegółów toczących się rozmów. Ostatnie kilka miesięcy mojego życia uświadomiły mi, że życie jest przewrotne i trzeba podchodzić do tego, co los przynosi z pokorą i cierpliwością.

Pozew przeciwko TVN leży złożony w sądzie, jakie są losy tej sprawy?

Tak zupełnie szczerze, to nie miałem wyjścia. Złożyłem ten pozew wyłącznie z jednego względu, nie chciałem by ktoś poniewczasie zarzucił mi, że tego nie zrobiłem, bo prawnicy powiedzieli mi, że nie mam żadnych szans. (16 kwietnia Sąd Pracy przyznał Tomaszowi Lisowi kwotę ponad 240 tys. zł stanowiącą trzymiesięczne wynagrodzenie. Dziennikarz zapowiedział, że przeznaczy odszkodowanie na cele edukacyjne i społeczne - przyp. red.)

Swoją książkę kończy Pan bardzo optymistycznym akcentem, że w Polsce będzie lepiej. Jak tego dokonać?

Wierzę, że może być lepiej. Nie z dnia na dzień, ale z roku na rok, dzięki pracy i wysiłkowi nas wszystkich. Wierzę, że możemy być dumnym i zadowolonym z siebie narodem, a dni chwały i radości są przed nami. Ta książka kończy się cytatem, w którym jest wszystko, tu są odpowiedzi na wszystkie pytania: W 1900 roku brytyjski odkrywca Antarktyki Sir Ernest Shackleton dał ogłoszenie przed wyprawą n biegun południowy. Odzew był taki, ze on sam mówił później, iż miał wrażenie, jakby chcieli mu towarzyszyć wszyscy Brytyjczycy. Co napisał w ogłoszeniu? "Poszukuje się mężczyzn na ryzykowną podróż. Niskie honorarium. Straszliwe zimno. Długie miesiące w kompletnej ciemności. Nieustające niebezpieczeństwo. Bezpieczny powrót wątpliwy. Honor w razie sukcesu".

Co by Pan poradził młodym dziennikarzom, pragnącym odnieść sukces?

Trzeba walić głową w mur, jak się nie da go przebić, to trzeba go obejść. Nie poddawać się zniechęceniu, bo to bardzo łatwe, a przeszkód w tym zawodzie jest co niemiara. Ja wierzę, że jeśli ktoś ma zacięcie dziennikarskie to prędzej czy później wygra i znajdzie swoje miejsce.

Dziękuję za rozmowę.

Ten artykuł pochodzi z wydania: