Między lękiem i tupetem

Nie ulega wątpliwości, że człowiek jako "zwierzę" społeczne potrzebuje innych ludzi. Najpierw są niezbędni w okresie dochodzenia do dorosłości, potem szukamy innych by tą dorosłość przeżyć. Przez całe nasze życie spotykamy na swej drodze ludzi: rodziców, koleżanki i kolegów w szkole, nauczycieli, sąsiadów, współpracowników, pracodawców. Potrzebujemy innych, by nie tracić pogody ducha i zdrowych zmysłów. Nie zawsze jest jednak tak kolorowo. Życie w społeczeństwie dostarcza nam pięknych chwil, dając jednocześnie wiele trudności.

Na co dzień spotykamy się z rozmaitymi trudnymi dla nas sytuacjami: ktoś prosi nas o coś, czego nie chcemy zrobić; ktoś krytykuje; ktoś denerwuje swoim zachowaniem, zadaje kłopotliwe pytania; albo też sami chcemy podjąć inicjatywę w kontaktach interpersonalnych i łapiemy się na tym, że nie bardzo wiemy jak rozpocząć rozmowę, wyrazić swoje zdanie, niebanalnie pochwalić, czy też poprosić o przysługę.

Sytuacje społeczne wymagają od nas umiejętności społecznych, dzięki którym możemy radzić sobie w kontaktach interpersonalnych. Takie umiejętności daje nam asertywność, która choć historycznie wywodzi się z działalności praktycznej psychoterapeutów behawioralnych nad nieśmiałością i zaburzeniami lękowymi, szybko stała się procedurą dostępną dla osób bez zaburzeń, ujawniających kłopoty w sferze kontaktów międzyludzkich.

Pojawiło się szereg praktycznych przewodników do indywidualnego kształtowania asertywności, powstały specjalne ośrodki szkoleniowo- terapeutyczne zajmujące się rozpowszechnianiem idei asertywności, stowarzyszenia trenerów asertywności, telewizyjne programy edukacyjne. Obecnie na rynku mamy już bogaty repertuar treningów asertywności i stale rosnącą liczbę ich uczestników.

Czym zatem jest asertywność? Odpowiedź, ze względu na istniejące rozbieżności w definiowaniu i określaniu tego zjawiska, nie jest prosta. Integrując podejścia, istotą asertywności jest prawo do bycia sobą, swobodnej ekspresji siebie: wyrażania własnych przekonań, uczuć, myśli i obrony własnych interesów, w sposób akceptowany społecznie.

Jednakże ewolucja asertywności, już w latach siedemdziesiątych, podzieliła ją na dwa nurty: pierwszy związany z "jasną" stroną asertywności, podkreślający obronę własnych praw z poszanowaniem praw innych ludzi, zasady fair play; drugi, ukazujący "ciemne" oblicze asertywności, skupiał się wokół skuteczności działania, osobistej siły przebicia, obrony własnych interesów i wywierania wpływu na otoczenie.

Jakkolwiek nie patrzeć na asertywność, faktem jest, że jako podstawa ludzkiej zaradności, jedna z umiejętności społecznych ma swoje pozytywne i negatywne aspekty. Może być czynnikiem sukcesu, ale jednocześnie powodować paradoksalnie, odrzucenie ze strony społeczeństwa. Któż z nas lubi słyszeć, uznaną za asertywną, bezpośrednią odmowę: "nie, nie pożyczę ci pieniędzy, bo mam później kłopot z ich odzyskaniem". Czy zatem gotowi jesteśmy na asertywność swoją i innych, czy wolimy, mimo wszystko, "słodkie kłamstwa": "bardzo chciałabym pożyczyć ci te pieniądze, ale właśnie wzięłam pożyczkę, pożyczyłam siostrze, zapłaciłam rachunki i nie mam już pieniędzy itd." Jak to z nami jest: wielbimy skromność, nazywając ją cnotą, za grzech uznając pewność siebie, określając ją zuchwałością?

Pojawia się wiele pytań: czy tak naprawdę umiejętność, która służyć ma lepszej adaptacji, radzeniu sobie w trudnych sytuacjach interpersonalnych, spełnia swoją rolę? Czy treningi asertywności szkolą osoby, które potrafią bronić swych interesów, współgrać z otoczeniem, umiejętnie przeciwstawiać się wykorzystywaniu i wyrażać własne emocje? Czy też szkolą, potocznie mówiąc, arogantów, pyszałków, tupeciarzy, pewniaków, dając jedynie iluzję posiadania wyuczonego narzędzia, leku na lęk i deficyty w relacjach społecznych? Czy w związku z tym możemy podzielić asertywność na dobrą i złą? Jeżeli tak, to gdzie leży granica pomiędzy tym, co asertywne i daje podmiotowi zysk a tym, co powoduje straty?

Porządkując powyższe kwestie, proponuję rozumieć asertywność, jako pożądaną pewność siebie w sytuacjach społecznych. Pożądaną, czyli akceptowaną przez otoczenie, wyznaczające nam wszystkim określone normy i zasady postępowania. Nasze środowisko: dom, szkoła, praca, tworzy granice zewnętrzne zachowań asertywnych, które może zaakceptować. My, jako indywidualne jednostki, określamy granice wewnętrzne między tym, co asertywne jest i asertywne nie jest, przez odczuwany w sobie niepokój. On jest dla nas testem, że to jak się zachowujemy, jest zgodne z naszymi przekonaniami, myślami i uczuciami. Innymi słowy, wszędzie tam, gdzie nasze zachowanie opatrzone jest niepokojem i naruszaniem zasad narzuconych przez społeczeństwo, nie można mówić o zachowaniach asertywnych.

Tak rozumianą asertywność można umieścić na dwubiegunowym continuum między: lękiem i tupetem. Idąc drogą głównego założenia asertywności: obrony własnych praw z równoczesnym poszanowaniem praw innych ludzi, poszanowania godności własnej i godności innych, można wyodrębnić dwa typy asertywności: asertywność typu L i asertywność typu T. Pierwsza, leżąca na dwubiegunowej skali blisko lęku, charakteryzuje osoby, przywiązujące w swej "naturze" nadmierną uwagę do poszanowania praw przede wszystkim innych osób. Druga, odwrotnie, charakteryzuje jednostki zainteresowane głównie własnymi prawami, lekceważące lub nie przywiązujące zbyt dużej uwagi do praw innych ludzi.

Sens dwubiegunowego modelu asertywności daje możliwość "napompowania" odwagą nieśmiałych, zapełnienie deficytów umiejętności społecznych, przy równoczesnym "ściągnięciu na ziemię" zbyt pewnych siebie, nadasertywnych, bądź przetrenowanych. Umożliwia i jednym i drugim nabycie adekwatnych umiejętności społecznych z równoczesnym poczuciem satysfakcji z własnego zachowania.

Jakichkolwiek by nie szukać odpowiedzi na sposoby radzenia sobie w sytuacjach społecznych, znajdzie się je w asertywności. Zawiera ona niekończącą się gamę procedur zachowań: w złości, przyjaźni, obojętności, itd. Zapewne na tym polega jej fenomen, że każdy znajduje coś dla siebie. Jedni, chcąc pozbyć się nieśmiałości, sięgają po procedury asertywności. Inni chcą dzięki nim "wyrwać" od życia, to, co im się podobno należy.

Warto pamiętać, że asertywność, choć zbawienna dla niektórych, może okazać się "zgubna" dla innych. W życiu społecznym obok zaspakajania własnych potrzeb, tak samo ważne są potrzeby innych ludzi. By nie tracić przyjaciół, nie można zapominać o zasadach współżycia z ludźmi. Na szczęście dla jednych i na nieszczęście dla drugich, asertywność zawsze podkreśla, że mamy prawo z niej korzystać i zachowywać się asertywnie albo z niej zrezygnować. To jest nasz wolny wybór, nasza decyzja- być asertywnym, agresywnym lub biernym.

Autorka jest studentką V roku psychologii na Wydziale Pedagogiki i Psychologii UŚ.

Ten artykuł pochodzi z wydania:
Spis treści wydania