"Hair" - echo rewolty

31 maja dwukrotnie - o godz. 11.00 i o 18.00 - w katowickim Spodku będziemy mogli zobaczyć sławny, wręcz historyczny musical "Hair" w "rodowitym" wykonaniu Musical Brodway Company z Nowego Jorku. Zespół ten od jesieni ub. roku odbywający tournee europejskie, w Polsce wystąpi tylko dwukrotnie w Katowicach i raz w gdańskiej "Oliwii".

Jest to trasa jubileuszowa - w tym bowiem roku mija 25 lat od brodwayowskiej premiery "Hair", która stała się oszałamiającym sukcesem i sprawiła, że spektakl należy po dziś dzień do największych kasowych i artystycznych hitów swego gatunku.

Katowicki Spodek zaprasza - zwłaszcza studentów - na lekcję historii i zarazem konfrontację. Historii - bo "Hair" podniecał generację rodziców dzisiejszych studentów; konfrontację - postaw i wrażliwości ludzi młodych przedzielonych dystansem 25 lat.

Bilety, niestety, nietanie: na spektakl dopołudniowy 120 tys. zł., a wieczorny - 200 tys. zł.

ZAMROŻONA REWOLUCJA ?

Długie włosy, dżinsy, bawełniane koszule, sandały lub zamszowe buty - symboliczne już dzisiaj atrybuty hippisowskiej rewolucji, odkrywane na nowo przez kolejne generacje młodych ludzi, mimo zmieniających się mód i obyczajów. Czy to jedyne, co pozostało po tamtej epoce?

Dwadzieścia pięć lat temu był maj 1968 roku - kulminacyjny punkt młodzieżowej kontestacji końca lat sześćdziesiątych. Na uczelniach Paryża trwała bitwa francuskich studentów z gaullistowska policją. I tutaj, w Europie, podobnie jak wcześniej w Ameryce, zderzyły się ze sobą w sposób brutalny mieszczański konserwatyzm i fikcja fasadowej demokracji z marzeniami o prawdziwej wolności i autentycznej wspólnocie.

Co proponowali "buntownicy"? Nie był to program zbyt jednorodny i dość trudno byłoby znaleźć precyzyjną i spójną wizję nowego ładu w licznych deklaracjach kontestatorów. Kilka punktów było jednak poza dyskusją.

W warstwie politycznej dominował postulat budowy systemu "demokracji uczestniczącej"; opartego na silnej podmiotowości każdej jednostki, gwarantującego jej dostęp do wiedzy i udział w podejmowaniu najważniejszych decyzji społecznych.

W warstwie ekonomicznej chodziło o zmianę sensu pracy ludzkiej, o nadanie jej humanistycznego wymiaru. Silnym akcentem była krytyka marnotrawstwa dóbr naturalnych i niszczenia środowiska naturalnego, jakie pociąga za sobą istniejący sposób produkcji.

W warstwie społeczno-obyczajowej był to sprzeciw wobec cywilizacji konsumpcyjnej, uniformizującej jednostki ludzkie i ich życie, produkującej "człowieka jednowymiarowego".

Potencjalną bazą i motorem działań na rzecz zmiany społecznej miały być wolne uniwersytety, zapewniające dostęp do wiedzy, otwarte, umożliwiające tworzenie alternatywnych rozwiązań społecznych.

Świat dość brutalnie potraktował tę utopię. Większość postulatów politycznych i ekonomicznych pozostała w sferze abstrakcji. Może były zbyt naiwne, może zbyt śmiale? Olbrzymie zmiany nastąpiły jedynie w kulturze. Kontrkultura dzieci-kwiatów, ze swoim olbrzymim bogactwem kierunków eksperymentalnych w literaturze, grafice, teatrze, muzyce, zmieniła radykalnie współczesna sztuki i obyczaje. Zasadą stały się spontaniczność, pluralizm, równouprawnienie różnych kultur i tradycji.

Lata 70. i 80. Upłynęły w atmosferze triumfu indywidualizmu, zapatrzenia w siebie. Ten stan trwa chyba do dziś. Marzenia o przebudowie świata zastąpiło poszukiwanie prywatnej wolności i satysfakcji z życia. Z tej nowej perspektywy "kolektywistyczna" utopia dawnych studenckich kontestatorów może wydawać się konstrukcja mocno archaiczną. Są jednak kwestie globalne (ekologia, zbrojenia, itp.), które nabieraj u schyłku XX stulecia większego nawet niż kiedyś znaczenia. Jeśli w tym zakresie w najbliższym czasie nic się nie zmieni, ta być może już wkrótce przyjdzie nam powrócić do rewolucji rozpoczętej ćwierć wieku temu...