Monika i Paweł chcą oddać hołd Janowi Pawłowi II

ROWEROWA WYPRAWA TANDEMEM KATOWICE - WATYKAN 2005 2 MIESIĄCE - 3500 KM - 7 KRAJÓW

Jedni w czasie wakacji leżą do góry brzuchem nad brzegiem jeziora lub basenu (jeśli pogoda pozwala), inni remontują mieszkanie, jeszcze inni kręcą... I właśnie tych "kręcących" chcielibyśmy przedstawić: Pawła - absolwenta Wydziału Radia i Telewizji UŚ oraz Monikę Świtowską - studentkę Wydziału Mat.-Fiz.-Chem. UŚ. Oboje uwielbiają przygody i aktywny sposób spędzania wolnego czasu. Postanowili wziąć udział w rowerowej wyprawie tandemem do Watykanu i oddać hołd Janowi Pawłowi II. Dlatego "Gazeta Uniwersytecka UŚ" z prawdziwą przyjemnością obejmuje patronat medialny nad ich przedsięwzięciem i aż prosi się powiedzieć, że wpisujemy tę przemiłą parę na naszą gazetową listę ludzi pozytywnie zakręconych. Zaś o samej wyprawie, życiu w tandemie i wakacjach na tandemie opowie kierownik - Paweł Bieniasz.

Red.

foto: Paweł Bieniasz

Ja, czyli Paweł i moja dziewczyna Monika stanowimy parę. Ale nie tylko w życiu codziennym. Jesteśmy również parą rowerową. Naszym atutem jest posiadanie odziedziczonego w "spadku" po rodzicach roweru marki Romet "derby" typu tandem na kołach 26". Rower w swym kształcie jest tak dziś niespotykaną konstrukcją, że jest zapewne jednym z nielicznych tandemów "na chodzie".

Jako młody dzieciak przebyłem z rodzicami trasę Śląsk-Mazury-Wybrzeże.Wyprawa. Była przeprowadzona w zamierzchłych latach 80-tych i trwała 3 tygodnie. Rodzice na owym wehikule (bo tak niektórzy go nazywają) razem ze mną i wujem na tradycyjnych rowerach przejechali ponad 1200 km. Te pasje podróżnicze trwają do dziś pod różną postacią. Najpierw objechałem z rodzicami niemalże całą Europę (prócz Portugalii, Albanii i paru innych dziwnych krain) podczas miesięcznych wojaży wakacyjnych. Przez 6 lat, co roku ustalaliśmy inną trasę i pokonywaliśmy średnio ok. 10 000 km (np. maluchem jeździliśmy po Grecji).

Paweł Bieniasz i Monika Świstowska
Paweł Bieniasz i Monika Świstowska

Później przyszedł czas na skałki (kurs skałkowy przy KW Katowice), wysokie góry, włóczęgi po np. Półwyspie Krymskim. Rower jednak pozostał nadal wiernym towarzyszem. Z kolegami odwiedziliśmy wybrzeże Bałtyku, Mazury, Słowację. Były także standardowe wycieczki weekendowe typu Katowice-Wisła i nieco dalsze: do Warszawy, Opola, Zakopanego. Niestety w dobie "górali" tandem popadł w lekkie zapomnienie.

Razem z Moniką odkryliśmy go na nowo. Rower ten łączy w sobie ideę zaspokajania pasji podróżniczej wraz z możliwością bycia cały czas razem i patrzenia na świat z tej samej perspektywy. Odrestaurowaliśmy go i gdy tylko zaczyna się wiosna pedałujemy, jak tylko czas pozwala, po okolicach Śląska. Wspólne "kręcenie" daje tym większą frajdę, że przeżywamy radość z wyjazdu razem, możemy się na bieżąco dzielić spostrzeżeniami z podróży i nie musimy do siebie krzyczeć i doganiać jeden drugiego, jak to ma miejsce przy zwykłych pojedynczych rowerach. Siodełka oddalone są od siebie o metr, a tylna kierownica - nieskrętna - daje niesamowity komfort podróżowania osobie siedzącej z tyłu. Bez przystawania jest w stanie wyciągnąć np. mapę i rozłożyć ją na szerokiej kierownicy. Jesteśmy niczym kierowca z przodu, a Monika jak pilot z tyłu, cały czas konsultujemy dalszy wariant drogi.

foto: Agnieszka Sikora

W 2004 roku w czasie wakacji postanowiliśmy odwiedzić nasze rodziny i nie tylko, bo pragnąłem przed Moniką roztoczyć urok gór, w których dotychczas jeszcze nie była. Doszliśmy do porozumienia, że głównym celem naszej podróży zostaną Bieszczady. Pokonaliśmy trasę Katowice-Włoszczowa-Kielce- Zamość- Solina w 2 tygodnie (włącznie z pobytem u naszych rodzin). Nie posiadamy licznika rowerowego, ale z naszych obliczeń wynika, że pokonaliśmy ponad 900 km. Najdłuższym jednodniowym odcinkiem na tej wyprawie był odcinek Zawichost - Zamość liczący ok. 140 km. Spaliśmy w namiocie w pięknych i nieraz bardzo dzikich zakątkach naszego kraju. Opis z wyprawy pozwolił nam zająć 2 miejsce w konkursie organizowanym przez gazetę "Eurostudent" w kategorii "Moje Podróże".

W tym roku, w wakacje, chcemy pokonać trasę znacznie dłuższą: Katowice- Watykan- Katowice. Dlaczego Watykan? Bo i trasa "honorna", długa i wymagająca, ale zarazem malownicza i piękna. A z drugiej strony wiadomo... nie trzeba tłumaczyć wiele… chcielibyśmy odwiedzić Stolicę Apostolską i złożyć swój prywatny hołd i cześć zmarłemu Papieżowi Janowi Pawłowi II. Trasę, liczącą ponad 3500 km, zamierzamy pokonać w ok. 2 miesiące. Po drodze chcemy odwiedzić Bratysławę, Budapeszt, Zagrzeb, Ljubljanę, Triest, Wenecję, Pizę... W drodze powrotnej planujemy "zahaczyć" ukochane Alpy; Bolzano i Wiedeń.

Autorzy: Paweł Bieniasz, Foto: Agnieszka Sikora, Paweł Bieniasz
Ten artykuł pochodzi z wydania:
Spis treści wydania
NiesklasyfikowaneOgłoszeniaNiesklasyfikowaneKronika UŚNiesklasyfikowaneOgłoszeniaNiesklasyfikowaneW sosie własnymNiesklasyfikowaneOgłoszeniaZ CieszynaNiesklasyfikowaneZ CieszynaNiesklasyfikowaneZ CieszynaNiesklasyfikowaneZ CieszynaNiesklasyfikowane
Zobacz stronę wydania...