EUROJUWENALIA ŚLĄSKIE 2003

Klimat kontra atmosferka

Święto Żaków - czyli jak to było w tym roku? W dniach od 14 do 16 maja miała miejsce jedna z większych imprez studenckich: Eurojuwenalia Śląskie. Na terenie Katowic odbywały się kabaretony, festyny, imprezy kulturalne, pokazy i rozgrywki sportowe. Nie zabrakło też dobrej muzyki i tańca... na wolnym powietrzu, w akademickim miasteczku, gdzie szaleństwo i zabawa to po prostu podstawa.

Przed występami gwiazd wieczoru, atmosferkę rozkręcali laureaci festiwali studenckich. W czwartek można było posłuchać amatorskich zespołów: In Vitro, Minority, Her, a w piątek przywitaliśmy - Dod Kalm, Ctrl-Alt-Del i Dzioło. Dla ochłody i urozmaicenia imprezy, w czwartkowe popołudnie spadł wiosenny deszczyk. Blisko sceny zielony dywanik szybko zmienił się w błotnistą kałużę. Chyba nietrudno wyobrazić sobie, jak wyglądali studenci pogując i bawiąc się przy muzyce gwiazd wieczoru: Pidżamy Porno i Pudelsów.

Dzioło gra i buczy
Dzioło gra i buczy

W piątek już nie padało. W południe przyświecało słoneczko i tam, gdzie trawka ocalała, większość studentów odpoczywała siedząc i półleżąc. Nie zabrakło stoisk browaru Żywiec, który był głównym sponsorem imprezy. Pewno niejeden żywiecki kubeczek większość ze smakiem przechyliła. Można było również co nie co przekąsić, począwszy od lodów po kiełbaski z grilla. W czasie przerw między koncertami odbywały się różne konkursy. Było bardzo zabawnie, kiedy kilku dżentelmenów, zdawało egzamin ze znajomości kobiecych rajstop. A tak na marginesie, to panowie z tymi rajtuzami na głowach, wyglądali jak bandyci podczas napadu na bank.... Również dziewczyny miały okazję, aby zaprezentować zakładanie stringów i wygląd w modnej bieliźnie. Wielkimi gwiazdami piątkowego wieczoru był zespoły: Houk i Hey. Zabawa i tańce zakończyły się po północy. Jednym słowem, na Eurojuwenaliach każdy mógł znaleźć i wybrać coś dla siebie. Wystarczyło tylko odrobinę dobrej chęci. Ta coroczna impreza to świetny zastrzyk energii i sposób regeneracji sił przed zbliżającą się sesją. To też dobra okazja, aby lepiej poznać się ze swoimi towarzyszami z roku, podyskutować, zawiązać nowe przyjaźnie czy miłostki. Klimat majowej imprezy, pomaga zapomnieć i odreagować od szarej codzienności. Dla większości liczyła się wolność, swoboda, dobra zabawa, muzyka, no i przekraczanie granic...W tych dniach świat należy do nas - młodych, szalonych i pełnych życia!

BOŻENA ŚLIMOK

Zew natury - ziew kultury

Pierwszym sygnałem, jaki pozwolił mieszkańcom osiedla akademickiego wnioskować, że juwenalia się zbliżają, było strzyżenie trawy przed domami studenckimi. We wtorek 13 maja intensywny warkot kosiarek ucichł, zaczęła powstawać stalowa scena. Skończył się także czas wypisywania gościom "przepustek", pozwalających na wejście do akademika.

Faceci w rajtuzach
Faceci w rajtuzach

Oficjalnie jednak tegoroczne święto wszystkich studentów - Eurojuwenalia Śląskie 2003 - rozpoczęło się 14 maja bankietem inauguracyjnym w Centrum Kultury Studenckiej "Za Szybą". Na spotkaniu przedstawiciel Wojewody Śląskiego przekazał klucze do bram miasta władzom studenckim. Zaproszeni goście wysłuchali występu Xpress Jazz Trio oraz "najlepszego irlandzkiego spośród folkowych zespołów" - Beltaine.

Kolejne dni ukazywały kulturę studencką w różnym świetle. Reprezentowane przez niektórych żaków umiejętności krasomówcze nie miały nic wspólnego z kulturą słowa. Były osoby, które zbagatelizowały podstawowe zasady bezpieczeństwa, chadzając po murach okalających śmietnik. By lepiej widzieć kapele, występujące na scenie, studenci spacerowali po dachu pobliskiego sklepu, narażając zdrowie swoje i innych. Szczyt odwagi?

Ogromną popularnością, jak zauważyłam, cieszyło się grillowanie. Jak grzyby po deszczu wyrastały mniej lub bardziej stabilne konstrukcje, na których studenci przygotowywali sobie ciepłe posiłki. Przy dźwiękach gitar konsumowali owe rarytasy i delektowali się zimnym piwem. Mimo kapryśnej pogody śpiewom nie było końca. Ulewa osiągnęła apogeum we czwartek podczas rozgrywek sportowych i koncertu zespołów amatorskich. Bawiący się studenci tonęli w błocie, zdarzyły się nawet przypadki utraty obuwia. W wieczorny krajobraz osiedla wkomponowały się długie kolejki do polowych toalet.

Efekty niesprzyjającej aury były i są widoczne: ogromne ilości błota zalegały przez cały weekend w akademikach, murawa przed DS nr 1 to w istocie grzęzawisko, po równo skoszonej trawie zostało wspomnienie. Słowa uznania należą się służbom porządkowym, które mimo dużej ilości śmieci, stanęły na wysokości zadania.

Juwenalia sprzyjały szeroko pojętej integracji między studentami. Na twarzach gościł uśmiech, a wzajemna serdeczność sięgała zenitu. Święto studentów już za nami. W rozmowach mieszkańców osiedla dominuje znów przygnębiający temat sesji i zbliżających się egzaminów.

LUCYNA SADZIKOWSKA

 Morze głów nocą
Morze głów nocą

Obydwie autorki są studentkami IV roku Filologii Polskiej.

Ten artykuł pochodzi z wydania: