O genezie Symfonii o ruchu Wojciecha Kilara

W pierwszym dniu Zjazdu Fizyków Polskich w Warszawie, tj. 12 września 2005 roku, odbył się w Filharmonii Narodowej uroczysty koncert dla uczestników Zjazdu, na którym usłyszeliśmy prawykonanie wielkiej Symfonii Wojciecha Kilara napisanej dla fizyków z okazji Światowego Roku Fizyki 2005. Wykonawcami byli: orkiestra i chór Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Antoniego Wita oraz soliści: Iwona Hossa - sopran i Jarosław Bręk - baryton.

Dwa dni po prawykonaniu Symfonii, czyli 14 września, ci sami wykonawcy wykonali to samo dzieło we Wrocławiu na Międzynarodowym Festiwalu "Vratislavia Cantans", natomiast po upływie następnych osiemnastu dni, tj. 2 października, Symfonia była wykonana (przez tych samych wykonawców) ponownie w Warszawie na koncercie inaugurującym Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina (!). Będą zapewne jeszcze inne koncerty w kraju i za granicą.

Zaproponowałem Polskiemu Towarzystwu Fizycznemu, aby zwróciło się do innych towarzystw, aby te doprowadziły do wykonania owej Symfonii także w swoich krajach.

Geneza tej Symfonii jest następująca. Na przełomie lutego i marca 2004 roku postanowiłem poprosić Wojciecha Kilara o napisanie utworu z okazji Światowego Roku Fizyki 2005. Wybierając się do niego zdałem sobie sprawę, że nie mogę przyjść z pustymi rękami, więc postanowiłem przynieść mu temat muzyczny oparty na nutach, których symbole literowe są identyczne z symbolami literowymi pewnych fundamentalnych stałych i pojęć fizycznych. Chodzi tu o nuty c, h, G, e, a, ("odpowiedniki" fizyczne: c - prędkość światła, h - stała Plancka, G - stała grawitacji, e - ładunek elementarny i zarazem pierwsza litera nazwiska Einstein, który był patronem Światowego Roku Fizyki 2005, i wreszcie a - pierwsza litera najczęściej używanego przez fizyków słowa, tj. słowa atom). Dałem Mistrzowi "słowniczek" tych symboli, w którym to wszystko wyjaśniłem w sposób popularny po polsku i po angielsku. Co więcej, wspomniałem mu, że jest to setna rocznica ukazania się słynnych publikacji Einsteina, w których położył on podwaliny pod trzy najważniejsze działy fizyki, tj. pod teorię względności, fizykę kwantową oraz teorię ruchów Browna. Gdy powiedziałem Kilarowi, że ta ostatnia teoria tłumaczy i wyjaśnia fundamentalną i uniwersalną cechę materii, tj. nieustanny ruch cząstek mikroświata, to ta informacja niezwykle go zafascynowała i sprawiła, że całą Symfonię poświęcił ruchowi i nazwał ją po łacinie Sinfonia de motu (Symfonia o ruchu). Przez cały miniony rok miałem zaszczyt prowadzić z Nim dyskusje i rozmowy przeciętnie jedną godzinę tygodniowo, On powtarzał wielokrotnie, że jest zainspirowany tym pomysłem, między innymi informował mnie o postępach w tworzeniu dzieła, aż wreszcie w Niedzielę Palmową, tj. 6 marca 2005 roku, zadzwonił do mnie i oznajmił, że poprzedniego dnia około południa, na Anioł Pański, jak się wyraził, ukończył komponowanie.

Dedykacja Wojciecha Kilara zapisana na drugiej stronie podarowanej Autorowi kopii rękopisu Symfonii
Dedykacja Wojciecha Kilara zapisana
na drugiej stronie podarowanej Autorowi
kopii rękopisu Symfonii
Tu dodam, że w okresie komponowania tej symfonii Mistrz odmówił co najmniej dwóm prestiżowym propozycjom, mianowicie propozycji napisania utworu na rocznicę Powstania Warszawskiego oraz propozycji napisania utworu na rocznicę męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, tłumacząc, że pisze symfonię "dla fizyków".

Pragnę podkreślić, że przez cały okres komponowania Symfonii Mistrz Kilar jawił mi się jako człowiek pracujący w najwyższym uniesieniu twórczym i - mimo że to była gigantyczna praca - bił od niego blask Człowieka Szczęśliwego.

Sinfonia de motu jest to czteroczęściowa symfonia trwająca godzinę. W czwartej części do orkiestry dochodzi chór i dwoje solistów śpiewaków, sopran i baryton: wszyscy oni śpiewają do słów Dantego Alighieri z "Boskiej Komedii", natomiast temat muzyczny ("muzyka sfer"), o którym wspomniałem wcześniej, pojawia się w II, III i IV części Symfonii. W II części znajduje się także solo sopranowe, a w III części solo barytonowe - obie partie również do słów zaczerpniętych z "Boskiej Komedii". Antoni Wit, dyrektor i dyrygent Filharmonii Narodowej, wybrał wspomnianych solistów śpiewaków.

Ponadto warto wspomnieć, że kilka miesięcy temu Kilar powiedział do mnie znamienne słowa: "To jest moja Dziewiąta Symfonia". Oczywiście miał na myśli, że podobnie jak w Dziewiątej Symfonii Beethovena, tak i w jego Symfonii w finale jest chór i są soliści śpiewacy (tam do słów Friedricha Schillera "Ode an die Freude", a tu - jak wspomniałem - do słów Dantego, których tytuł można by sparafrazować po niemiecku jako "Ode an die Liebe"). Jak sądzę, Kilar miał również na myśli, że to jest dla niego niezwykle ważne dzieło. To właśnie z tekstów Dantego Wojciech Kilar doszedł inną drogą do fascynacji ruchem: "Chwała temu, kto wszystko w ruch wprawia...", a poza tym Dante pisze o miłości, co Słońce porusza i inne gwiazdy, no i jeszcze jest luce etterna, światłość wieczna, za życia i potem także. Kilar uważa tę Symfonię za najbardziej religijny utwór wśród swoich dzieł (!).

Dla wypełnienia programu na koncercie 12 września był wykonany na moją propozycję - wyrażoną jeszcze na wiosnę 2004 roku - również koncert fortepianowy Kilara. Antoni Wit wybrał od razu wtedy pianistę Waldemara Malickiego jako solistę. Kilar wyraził zgodę na moją prośbę, aby na początku każdego dnia Zjazdu Fizyków Polskich był odtwarzany z telebeamu - jak hejnał - wybrany przez niego minutowy fragment Symfonii. Dotyczyło to także pierwszego dnia, w którym dopiero wieczorem w Filharmonii Narodowej było oficjalne prawykonanie Symfonii. W związku z tym ten fragment Symfonii był specjalnie nagrany w przeddzień podczas próby; orkiestra FN nie była wtedy we frakach, ale chyba to nie szkodzi.

Pragnę dodać, że w kanale TVP Kultura był nadany w niedzielę 18 września 2005 roku w godz. 17.00 - 23.00 program, którego gospodarzem był Wojciech Kilar, a ja miałem zaszczyt być jedynym gościem. W programie tym była m.in. nasza 45-minutowa rozmowa na temat Symfonii (Program został nagrany 7 września w studio TVP w Warszawie przy ul. Woronicza).

prof. dr hab. JERZY WARCZEWSKI
Instytut Fizyki

Ten artykuł pochodzi z wydania:
Spis treści wydania
NiesklasyfikowaneW sosie własnymBez przypisówWydawnictwo Uniwersytetu ŚląskiegoKronika UŚStopnie i tytuły naukoweOgłoszeniaNiesklasyfikowane
Zobacz stronę wydania...